Poważny incydent. Przed rewanżowym meczem Górnika Zabrze z Ferencvarosi TC doszło do poważnego incydentu. Wieczorem w pizzerii w centrum Zabrza fani gospodarzy zaatakowali węgierskich kibiców. Na miejsce skierowano wszystkie dostępne radiowozy policji. Lokal został zdemolowany. Do ataku doszło w środę późnym wieczorem w restauracji przy ul. Wolności w Zabrzu. Grupa chuliganów związanych z Górnikiem Zabrze zaatakowała przebywających w lokalu kibiców węgierskiej drużyny. W restauracji znajdowali się również inni goście. Jak przekazał asp. Sebastian Bijok, zaatakowani zabarykadowali się wewnątrz lokalu. Napastnicy zdemolowali restaurację, m.in. wybijając szyby w oknach. – Policjanci prowadzą czynności zmierzające do ustalenia tożsamości osób, które dokonały tego ataku. Napastnicy byli zamaskowani – poinformował asp. Sebastian Bijok.Poszkodowany obywatel Węgier Wstępnie liczbę napastników oszacowano na 50-100 osób. Policjant zastrzegł jednak, że do tych danych należy podchodzić ostrożnie, ponieważ relacje świadków są rozbieżne. Konieczna będzie analiza nagrań z monitoringu. – Poszkodowany został jeden z obywateli Węgier, który próbował uciec z lokalu. Skacząc przez płot, doznał urazu nogi. Obrażenie nie było skutkiem pobicia – zaznaczył asp. Sebastian Bijok. Żaden z dziesięciu przesłuchanych obywateli Węgier nie złożył zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Właściciel restauracji nie przekazał dotychczas informacji o wysokości poniesionych strat.Mecz podwyższonego ryzyka W czwartek Górnik Zabrze zmierzy się u siebie z Ferencvárosem Budapeszt w rewanżowym spotkaniu trzeciej rundy eliminacji Ligi Europy. W pierwszym meczu, rozegranym 5 sierpnia w stolicy Węgier, Górnik przegrał 0:1. Jedyną bramkę zdobył w 65. minucie Marius Corbu. Czwartkowe spotkanie zakwalifikowano jako mecz podwyższonego ryzyka. Będą je zabezpieczać policjanci z różnych jednostek z terenu województwa śląskiego. Asp. Sebastian Bijok zapowiedział, że w razie potrzeby liczba skierowanych na miejsce funkcjonariuszy może zostać zwiększona.Czytaj też: Cztery mecze, różne historie. Polskie kluby powalczą o awans