Adam Bodnar w „Gościu poranka”. Już jakiś czas temu w Trybunale Konstytucyjnym było widać pewne pęknięcie wśród obecnych sędziów, jeśli chodzi o popieranie polityki pana Święczkowskiego. Niektórzy sędziowie składali zdania odrębne, nie chcieli uczestniczyć w składach orzekających. Być może część z tych dawno powołanych sędziów nie do końca chce współpracować z panem Święczkowskim – powiedział w „Gościu poranka” w TVP Info Adam Bodnar, senator Koalicji Obywatelskiej i były minister sprawiedliwości. Maciej Berek ma zostać sędzią Trybunału Konstytucyjnego – podała nieoficjalnie „Polityka Insight”. Doniesienia wywołały wiele emocji, także w koalicji rządzącej.W ostatnich dniach o Berku było głośno w związku z jego odejściem z rządu. Premier Donald Tusk poinformował, że dotychczasowy minister do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu poprosił o zwolnienie z obowiązków i przejdzie do innych zadań. Szef rządu nazwał go swoją „prawą ręką”.Berek jest prawnikiem i doktorem nauk prawnych. Kierował Komitetem Stałym Rady Ministrów i rządowym zespołem do spraw deregulacji, a wcześniej był między innymi prezesem Rządowego Centrum Legislacji.„Był świetnym ministrem”Aleksandra Pawlicka, prowadząca „Gościa poranka”, zapytała Adama Bodnara, czy jego zdaniem Berek byłby dobrym kandydatem na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.– Nie chciałbym spekulować, ponieważ sam Maciej Berek nie potwierdził, że zamierza kandydować do pełnienia tej funkcji. Zresztą w mediach pojawiły się też inne informacje, że być może chodzi o stanowisko sędziego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej albo Europejskiego Trybunału Obrachunkowego. Nie dam się więc namówić na dywagacje o tym, czy byłby dobrym, czy złym kandydatem. Wiem, że był świetnym ministrem i ma gigantyczne zasługi w kwestii deregulacji. W ogóle myślę, że sposób, w jaki przeprowadził ten proces, jest dobrym wzorem dla całego świata, jak należy to robić – powiedział Bodnar. „Prezydent i prezes Trybunału Konstytucyjnego łamią konstytucję”Sejm wybrał sześcioro nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego 13 marca 2026 roku. Prezydent Karol Nawrocki odebrał ślubowanie od Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka, ale nie zaprosił na uroczystość Krystiana Markiewicza, Macieja Taborowskiego, Marcina Dziurdy ani Anny Korwin-Piotrowskiej. Kancelaria Prezydenta tłumaczyła, że ma zastrzeżenia dotyczące procedury ich wyboru.Czworo prawników 9 kwietnia złożyło ślubowanie w Sejmie bez obecności głowy państwa, używając formuły, zgodnie z którą czynią to „wobec prezydenta”. Pisemne roty ślubowania przekazali następnie Kancelarii Prezydenta. Karol Nawrocki i prezes TK Bogdan Święczkowski nie uznali jednak tej procedury. Święczkowski twierdzi, że bez ślubowania złożonego w obecności prezydenta nie doszło do nawiązania stosunku służbowego, dlatego nie dopuszcza całej czwórki do orzekania.– Wszystkie osoby, które zostały wybrane do Trybunału Konstytucyjnego, to niezależni prawnicy. To ludzie z wielkimi życiorysami i gigantycznym dorobkiem naukowym. Jeżeli zostali wybrani do Trybunału i złożyli przysięgę, to moim zdaniem nie ma wątpliwości, że będą orzekali w sposób niezależny. Główny problem polega teraz na tym, że mamy cztery osoby: profesora Taborowskiego, profesora Dziurdę, profesora Markiewicza i sędzię Annę Korwin-Piotrowską, które nie są dopuszczane do orzekania. Tym samym pan prezydent, wspólnie z prezesem Trybunału Konstytucyjnego, łamie konstytucję, ponieważ nie mają podstaw prawnych do tego, żeby odmawiać zaprzysiężenia tych osób albo nie uznawać złożonej przez nie przysięgi – podkreślił Bodnar w „Gościu poranka”. „Pęknięcie” w Trybunale Konstytucyjnym– Już jakiś czas temu w Trybunale było widać pewne pęknięcie wśród obecnych sędziów, jeśli chodzi o popieranie polityki pana Święczkowskiego i pana Sochańskiego (wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego – red.). Niektórzy sędziowie składali zdania odrębne, nie chcieli uczestniczyć w składach orzekających. Być może część z tych dawno powołanych sędziów nie do końca chce współpracować z panem Święczkowskim – powiedział.Bodnar został również zapytany, czy Bogdan Święczkowski jest nieusuwalny ze stanowiska do 2030 roku, czy jednak istnieją możliwości jego wcześniejszego odwołania.– Trochę zapominamy, kim Bogdan Święczkowski był wcześniej. Był prawą ręką Zbigniewa Ziobry. Był osobą odpowiedzialną za upolitycznienie, podporządkowanie, wręcz niszczenie prokuratury w Polsce. Co więcej, ma na koncie sprawę dotyczącą Pegasusa. Złożono już wniosek o uchylenie jego immunitetu, który został oddalony przez lojalne wobec Święczkowskiego Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Mam wrażenie, że na zaawansowanym etapie jest również śledztwo dotyczące oprogramowania Hermes. W tej sprawie postępowanie prowadzi Prokuratura Regionalna w Rzeszowie. Zobaczymy, do czego te wszystkie sprawy doprowadzą i czy w Trybunale znajdzie się większość, która będzie w stanie zwołać chociażby Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego – dodał Bodnar. „Takie organizacje nie zostawiają swoich ludzi”Marcin Romanowski od grudnia 2024 roku jest poszukiwany przez polskie organy ścigania, a sąd wydał za nim europejski nakaz aresztowania. Prokuratura podejrzewa byłego wiceministra sprawiedliwości o popełnienie 19 przestępstw związanych z Funduszem Sprawiedliwości, w tym udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów na dotacje. Polityk nie przyznaje się do winy i przekonuje, że postępowanie ma charakter polityczny. Romanowski uzyskał ochronę międzynarodową na Węgrzech, jednak w lipcu 2026 roku władze tego kraju cofnęły mu status uchodźcy i unieważniły jego dokument podróży.Marcin Romanowski złożył do Sądu Okręgowego w Warszawie wniosek o wydanie listu żelaznego. Dokument, podpisany własnoręcznie przez byłego wiceministra sprawiedliwości, został wysłany z Naddniestrza, gdzie może on przebywać.– Gdy czytam kolejne doniesienia pochodzące od samego pana Romanowskiego, Zbigniewa Ziobry czy prawników związanych ze środowiskiem Suwerennej Polski, w tym mecenasa Bartosza Lewandowskiego, zawsze zastanawiam się, gdzie jest prawda, gdzie dezinformacja, gdzie strategia procesowa, a gdzie być może próba puszczania tropów, które mają zmylić osoby zajmujące się jego ściganiem – powiedział Bodnar w „Gościu poranka”. – Niby mamy potwierdzenie, że rzeczywiście jest w Naddniestrzu, ale z drugiej strony pojawiła się informacja, że posługuje się dokumentem podróży, który pozwala mu się przemieszczać. Miał on zostać wystawiony na inne nazwisko. Mam wrażenie, że jest tutaj więcej znaków zapytania. Fakty są jednak takie, że raczej wszystko wskazuje na to, iż Romanowski nie znajduje się na terytorium Polski ani Unii Europejskiej. Prawdopodobnie gdzieś się ukrywa, żeby nie zostać zatrzymanym i sprowadzonym do Polski na podstawie europejskiego nakazu aresztowania – dodał.– Dopuściłem się jednej medialnej spekulacji. Warto przypomnieć, że pan Romanowski, zanim trafił do polityki, był bardzo mocno związany z organizacjami kościelnymi, które opierają się na rozbudowanej strukturze i hierarchii. Miał z nimi wręcz formalne relacje. Zakładam, że objęcie stanowiska ministra wzmacniało jego pozycję i pozwalało mu realizować określone cele oraz zadania. Myślę, że takie organizacje nie zostawiają swoich ludzi i gdzieś ta ochrona jest mu zapewniana – powiedział. Czytaj także: Rosja zadbała o Romanowskiego. Nietypowe miejsce pobytu posła