Skuteczna taktyka. Tylko 5-9 proc. ukraińskiej broni pokonuje rosyjską obronę przeciwlotniczą, ale liczba skutecznych ataków dalekiego zasięgu Sił Zbrojnych Ukrainy potroiła się w porównaniu ze styczniem. Ukraińcy trafiają w cele oddalone nawet o ponad 2500 kilometrów od linii frontu. A wszystko za sprawą tzw. taktyki nasycenia, czyli wystrzeleniu najpierw rojów tanich dronów przeciążających radary, by następnie uderzyć głównym uzbrojeniem, jak np. pociskami Flamingo czy Neptun. W nocy z 11 na 12 sierpnia, Ukraina zaatakowała rosyjską bazę morską w Noworosyjsku, położoną ponad 300 km od linii frontu. „Nasze drony odrzutowe Palianyca, rakiety Neptun i morskie systemy bezzałogowe z powodzeniem trafiły w wyznaczone cele. Potwierdzono trafienia w pozycje obrony powietrznej, nabrzeża i infrastrukturę portu morskiego” – tak operację komentował w mediach społecznościowych prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Niska skuteczność Ukrainy? Czy na pewno? Tymczasem agencja Associated Press, powołując się na oceny Jacka Watlinga z brytyjskiego ośrodka analitycznego Royal United Services Institute (RUSI), oraz dane z monitoringu ACLED (Armed Conflict Location & Event Data – organizacja non-profit z USA, specjalizująca się w gromadzeniu, analizie i mapowaniu w czasie rzeczywistym danych na temat konfliktów zbrojnych), poinformowała, jak wiele dronów, pocisków i rakiet ukraińskich pokonuje rosyjską obronę przeciwlotniczą. Okazuje się, że skuteczność ta waha się między 5 a 9 proc. wszystkich środków użytych do ataków na terenie moskiewskiego agresora. Jednak liczby te nie oddają całej prawdy o rzeczywistych celach Kijowa. A to wszystko za sprawą taktyki stosowanej przez Ukrainę. Tania drobnica poprzedza prawdziwe uderzenie W celu przebicia się przez rosyjski system obrony powietrznej, w pierwszej kolejności na terytorium Rosji lecą roje tanich bezzałogowców. Ich rolą jest zmuszenie wroga do ujawnienia pozycji stacji radarowych oraz marnowanie amunicji. Zaraz potem, przez powstałe luki przedostają się pociski, rakiety lub tzw. ciężkie drony. Często pokonują setki kilometrów, uderzając w cele na głębokim zapleczu najeźdźców. Agencja AP wskazuje, że bardzo groźną bronią są ukraińskiej produkcji pociski Flamingo, które, choć ustępują zachodnim odpowiednikom, to jednak są postrachem Kremla.Czytaj także: Ukraińcy zaatakowali system rakietowy w pobliżu „Pałacu Putina”Te cele są priorytetowe dla Ukrainy Głównymi celami Sił Zbrojnych Ukrainy na głębokim zapleczu Federacji Rosyjskiej są wg. AP i ACLED:Infrastruktura paliwowa: rafinerie, złoża ropy, terminale, magazyny paliw, tankowce;Przedsiębiorstwa przemysłu zbrojeniowego: fabryki produkujące; mikroelektronikę, nawigację i komponenty do bezzałogowych statków powietrznych;Obrona powietrzna i radary na okupowanym Krymie;Centra magazynowe i logistyczne: magazyny broni, części do dronów, składy paliw, żywności, centra dystrybucji oraz magazyny takich firm jak Wildberries Według ACLED, Ukraina przeprowadziła w lipcu trzy razy więcej ataków dalekiego zasięgu niż w styczniu tego roku. Kampania uderzeń na cele z dala od frontu, doprowadziła już do niedoborów paliwa w różnych częściach Federacji Rosyjskiej i spadku eksportu produktów ropopochodnych. Wzmaga też strach „zwykłych” Rosjan, którzy widzą, że wojna dotarła i do nich. Eksperci AP podkreślają, że sukcesy Ukraińców w atakach na terenach w głębi Rosji, zmieniły postrzeganie Kijowa przez Biały Dom. Czytaj także: Cios 2 tys. km w głębi Rosji. Płonie kluczowy zakład petrochemiczny