Ogromne straty. Europa zmaga się z kolejnymi falami upałów, które pogłębiają suszę rolniczą. Polska znajduje się w gronie państw szczególnie dotkniętych problemem. Rolnicy mogą wprawdzie korzystać z unijnej rezerwy rolnej, ale wypłata pieniędzy wymaga każdorazowej decyzji Komisji Europejskiej. Polska i kilka innych państw UE chcą, by przy określonej skali strat pomoc była uruchamiana automatycznie. Polska należy do państw Unii Europejskiej szczególnie dotkniętych suszą. Według danych z 4 czerwca z Systemu Monitoringu Suszy Rolniczej Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach w najtrudniejszej sytuacji są producenci zbóż jarych i ozimych.W niektórych województwach, zwłaszcza kujawsko-pomorskim, mazowieckim i lubelskim, zagrożenie suszą obejmuje niemal wszystkie gminy.Nieco lepiej wygląda sytuacja sadowników i producentów warzyw. Zagrożenia dla drzew owocowych i warzyw gruntowych nie odnotowano w więcej niż jednej trzeciej gmin w żadnym województwie. Sadownicy mają jednak za sobą trudną wiosnę – przymrozki doprowadziły w niektórych regionach do strat sięgających 90–100 proc. plonów.Unijna rezerwa nie działa automatycznieJednym z instrumentów Wspólnej Polityki Rolnej służących rekompensowaniu strat spowodowanych nagłymi zdarzeniami pogodowymi jest unijna rezerwa rolna, wcześniej określana jako rezerwa kryzysowa. Zgodnie z przepisami dotyczącymi zarządzania finansowego WPR po 2023 r. jej wartość powinna wynosić co najmniej 450 mln euro rocznie. W budżecie UE na lata 2028–2034 rezerwa ma zostać zwiększona do 800 mln euro, co nadal jest niewielką kwotą wobec skali potrzeb.Pieniądze z rezerwy mogą być przeznaczane na rekompensaty za szkody pogodowe, ale nie są uruchamiane automatycznie. Za każdym razem potrzebna jest decyzja Komisji Europejskiej.Czytaj także: Nie żyje siedmioletni chłopiec, który topił się w aquaparkuPolska chce szybszej pomocyPaństwa dotknięte suszą, w tym Polska, chcą zmiany tego mechanizmu. Proponują, aby przekroczenie określonego poziomu strat w plonach automatycznie uruchamiało pomoc.Na kolejne unijne pakiety pomocowe w tym roku trudno jednak liczyć. Komisja Europejska przeznaczyła już dodatkowo 300 mld z budżetu UE na 2026 r. na specjalny pakiet wsparcia dla rolników w związku ze wzrostem cen nawozów po zamknięciu cieśniny Ormuz.Problem dotyczy również pomocy dla sadowników poszkodowanych przez przymrozki. Polska 7 maja złożyła wniosek o nadzwyczajne wsparcie dla tego sektora, ale Komisja Europejska nie rozpatrzyła go w trybie pilnym. Wniosek ma zostać uwzględniony w jesiennym pakiecie pomocowym.Oznacza to, że decyzja o uruchomieniu pieniędzy z unijnej rezerwy zapadnie jesienią, a wypłaty mogą nastąpić pod koniec tego roku lub na początku przyszłego.Sześć państw chce zmianPolska nie jest w tym postulacie osamotniona. W czerwcu Polska, Czechy, Słowacja, Bułgaria, Chorwacja i Rumunia podpisały wspólną deklarację dotyczącą zmian w funkcjonowaniu rezerwy kryzysowej.Państwa te chcą, aby fundusz obejmował także szkody wynikające z niekorzystnych warunków pogodowych. Postulują obniżenie progu strat uprawniającego do odszkodowania z 33 do 20 proc. oraz możliwość wypłaty części środków jeszcze przed zakończeniem procedur administracyjnych.Jak argumentują, w obecnym systemie pomoc dociera do rolników zbyt późno.Kolejnym postulatem jest zwiększenie publicznego wsparcia dla ubezpieczeń rolniczych. Maksymalny udział środków publicznych miałby wzrosnąć z 70 do 90 proc. Prywatni ubezpieczyciele często niechętnie obejmują uprawy ochroną ze względu na rosnące ryzyko susz i innych klęsk żywiołowych.Czytaj także: Uciekł za granicę. „Łowcy głów” wytropili lidera pseudokibicówBruksela stawia na odpornośćKomisja Europejska podkreśla, że WPR już dziś oferuje rozwiązania pomagające ograniczać skutki suszy. Bruksela chce przede wszystkim zwiększać odporność rolnictwa na kolejne okresy suszy, a nie ograniczać się do rekompensat po wystąpieniu strat.Komisja zwraca uwagę, że problem będzie narastał. W ciągu ostatnich 50 lat straty w unijnych uprawach powodowane przez susze i fale upałów potroiły się. Jednym ze sposobów ograniczania ryzyka ma być zmiana struktury upraw i wybieranie odmian lepiej przystosowanych do wysokich temperatur oraz niedoboru wody.Inwestycje nie zastąpią rekompensatPolska i pozostałe państwa popierające zmiany przekonują jednak, że zwiększanie odporności nie zastąpi pomocy finansowej, gdy susza już doprowadzi do poważnych strat.Automatyczne uruchamianie pomocy po przekroczeniu określonego poziomu strat pozwoliłoby rolnikom szybciej otrzymywać pieniądze i skróciło oczekiwanie na decyzję Brukseli. Producenci dotknięci suszą nie musieliby wówczas miesiącami czekać na uruchomienie środków, gdy skala strat jest już dokładnie znana.Czytaj także: Kolejny pożar promu w Indonezji. Są ofiary i dziesiątki uratowanych