Lekarze stwierdzili śmierć mózgu. Nie żyje siedmioletni chłopiec, który przez sześć minut leżał na dnie łódzkiego aquaparku pod koniec lipca. Jak przekazał rzecznik szpitala, u siedmiolatka stwierdzono śmierć mózgu. Rodzice zdecydowali się na pośmiertne oddanie organów dziecka. Smutne wieści napłynęły z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, gdzie chłopiec po wypadku przebywał pod opieką lekarzy.Rzecznik instytutu Adam Czerwiński przekazał w środę na antenie TVP. Info, że u chłopca stwierdzono śmierć mózgu. Dziecko zmarło. Rodzice zdecydowali się na oddanie organów syna.– Rodzicom bardzo zależało, żeby pobrać narządy od zmarłego syna i przekazać je innym ludziom, aby ratować ich życie. Te narządy zostały pobrane. Przypuszczam, że w tej chwili trwają operacje przeszczepiania – mówił rzecznik.Do tragedii doszło pod koniec lipca. Chłopiec zaczął topić się podczas lekcji pływania. Na miejscu było dwóch ratowników, którzy najprawdopodobniej poniosą odpowiedzialność karną. Czytaj też: Groźny wyciek w parku wodnym w Redzie. Ewakuowano ponad 400 osób