„Szokujące wideo”. Nietrzeźwy 65-latek odkręcił zawór butli z gazem, a następnie – trzymając w ręku zapalniczkę – próbował doprowadzić do wybuchu. Skuteczna akcja służb doprowadziła do obezwładnienia mężczyzny i tym samym, do uniknięcia tragedii. Dramatyczna interwencja miała miejsce w jednym z bloków w Siedlcach. W sobotę około 15.00 policjanci otrzymali zgłoszenie o awanturze domowej, w wyniku której 46-letnia kobieta opuściła mieszkanie. Gdy chciała wrócić, jej 65-letni mąż odmówił wpuszczenia jej do środka. Jak poinformowała, mężczyzna był pod wpływem alkoholu.Mężczyzna groził wywołaniem pożaruPrzybyli na miejsce mundurowi próbowali bezskutecznie nakłonić agresora do otwarcia drzwi.„Sytuacja gwałtownie się zaostrzyła, gdy mężczyzna zagroził, że odkręci gaz i doprowadzi do wybuchu” – przekazała komisarz Ewelina Radomyska, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach.W związku z zagrożeniem bezpieczeństwa innych mieszkańców, do zdarzenia wezwano strażaków. „Podjęto decyzję o ewakuacji trzypiętrowego bloku – w bezpieczne miejsce wyprowadzono 38 osób” – dodała kom. Radomyska.Czytaj również: Pokłócili się na drodze. Kierowca przypadkiem zabił pieszegoPolicjanci weszli do mieszkania siłąZe względu na rosnące niebezpieczeństwo podjęto decyzję o siłowym wejściu do mieszkania. Jak relacjonuje policja, mundurowi po wyważeniu drzwi od razu wyczuli intensywny zapach gazu. W jednym z pomieszczeń odkryli butlę, której zawór był odkręcony. Tuż obok znajdował się mężczyzna trzymający w ręku zapalniczkę.„W tej sytuacji nie było czasu na wahanie. Policjant błyskawicznie ruszył w kierunku mężczyzny, obezwładnił go i odebrał zapalniczkę. Zdecydowana reakcja policjanta uniemożliwiła 65‑latkowi realizację zamiaru i zapobiegła tragedii, której skutki mogły być katastrofalne dla wielu osób” – poinformowała rzeczniczka siedleckiej policji.Na miejsce skierowano również zespół ratownictwa medycznego. 65‑latek, w asyście policjantów, został przewieziony do szpitala.– Obecnie mężczyzna przebywa w szpitalu pod nadzorem policji, ze względu na to, że jego stan zdrowia nie pozwala na przeprowadzenie z nim czynności – powiedziała w rozmowie z TVP3 Warszawa komisarz Radomyska.Czytaj również: Wtargnął do mieszkania i podpalił znajomą. Ofiara i napastnik w szpitalu