Trwa akcja ratunkowa. Indonezyjskie służby prowadzą zakrojoną na szeroką skalę akcję ratunkową po pożarze promu pasażerskiego Putri Yasmin. Jednostka stanęła w płomieniach podczas rejsu z Bali na Lombok. Uratowano dotychczas 172 osoby, a jedna zginęła. Ratownicy nadal poszukują potencjalnych ocalałych. Pożar wybuchł około godz. 4.15 czasu lokalnego (23.15 we wtorek czasu polskiego), gdy prom płynął z portu Padang Bai na Bali do portu Lembar na sąsiedniej wyspie Lombok. Informację o zdarzeniu przekazały indonezyjskie służby ratunkowe.Zgłoszenie alarmowe dotarło do służb około pół godziny po wybuchu pożaru. Na miejsce skierowano około 200 ratowników. W akcję zaangażowano również jednostki indonezyjskiej marynarki wojennej.Akcję utrudnia wzburzone morzeDziałania ratowników są prowadzone w trudnych warunkach. Morze jest wzburzone, a wysokość fal dochodzi nawet do czterech metrów. Mimo to służby kontynuują poszukiwania osób, które mogły znajdować się na pokładzie w momencie wybuchu pożaru.Wśród uratowanych jest obywatel Australii. Pozostali ocaleni to Indonezyjczycy. Potwierdzono również śmierć jednego obywatela Indonezji. Czytaj także: Morawiecki bez szans na sukces? „Ledwo utrzymuje się na powierzchni”Na pokładzie były samochody i motocykleProm przewoził także pojazdy. Na jego pokładzie znajdowały się 44 samochody oraz 53 motocykle. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną wybuchu pożaru. Kolejny pożar promu w ciągu kilku dniTo już drugi podobny wypadek w Indonezji w ciągu zaledwie kilku dni. W ubiegłym tygodniu pięć osób zginęło w pożarze promu, który stanął w płomieniach u wybrzeży wyspy Jawa.Czytaj także: Mała saszetka, duża zmiana. UE ogranicza jednorazowe opakowania