Ćwiczenia potrwają do 24 sierpnia. Żołnierze Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Białorusi wyruszyli do Chin, aby wziąć udział we wspólnych białorusko-chińskich ćwiczeniach taktycznych „Szybki Orzeł 2026” – poinformowało biuro prasowe białoruskiego Ministerstwa Obrony. Od pewnego czasu ukraińskie służby i władze ostrzegają, że Rosja dąży do wciągnięcia Białorusi do wojny. Manewry odbędą się na poligonie Chińskich Sił Powietrznodesantowych w prowincji Hubei i potrwają do 24 sierpnia. Ćwiczenia będą się składać z kilku etapów. Najpierw żołnierze otrzymają broń i będą z niej strzelać. Następnie odbędzie się szkolenie indywidualne, koordynacja działań drużyn, grup i jednostki połączonej. Ostatni etap obejmie realizację zadań przez połączone grupy utworzone z białoruskich i chińskich żołnierzy.Ćwiczenia w warunkach miejskichTematem ćwiczeń jest wspólna operacja taktyczna w warunkach miejskich. Podczas manewrów żołnierze będą wykonywać skoki spadochronowe, obsługiwać bezzałogowe statki powietrzne, uczyć się montażu bezzałogowych statków powietrznych, wykonywać różne rodzaje strzelań oraz ćwiczyć alpinizm miejski i przemysłowy.Od pewnego czasu Ukraina ostrzega, że Rosja ponownie spróbuje wciągnąć Białoruś w wojnę i otworzyć drugi front. Eksperci uznają jednak ten scenariusz za mało prawdopodobny. Kamil Kłysiński z OSW uważa, że doniesienia to manewr Ukrainy w wojnie informacyjnej. Natomiast Konrad Muzyka z Rochan Consulting wskazuje, że białoruski potencjał zabezpiecza rosyjską prawą flankę w przypadku wojny z NATO.W maju białoruskie MON poinformowało, że aby zwiększyć gotowość Sił Zbrojnych do użycia nowoczesnej broni, w tym amunicji specjalnej, jednostki wojskowe rozpoczęły szkolenie w zakresie bojowego użycia broni jądrowej i wsparcia nuklearnego. Ćwiczenia odbywały się we współpracy z Rosjanami, którzy dostarczyli Mińskowi pociski Oriesznik, mogące być wyposażane w głowice jądrowe.W lipcu 2024 roku chińscy żołnierze przylecieli do Białorusi, aby wziąć udział w szkoleniu antyterrorystycznym. CZYTAJ TAKŻE: Chińscy żołnierze przy granicy z Polską. Analityk zdradza prawdziwy cel