Pomoc wzbudziła wątpliwości. Od kwietnia Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadzi kontrolę przestrzegania procedur dotyczących podejmowania i realizacji decyzji w sprawie wsparcia przedsiębiorców poszkodowanych w wyniku powodzi w 2024 roku – poinformował rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. To odpowiedź na artykuł opublikowany w poniedziałek przez Wirtualną Polskę. Jak podał portal, 4,5 mln zł pomocy powodziowej z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (KARR) trafiło do trzech podmiotów z jednej miejscowości, choć cztery niezależne źródła nie potwierdzają, by ucierpiały one w wyniku powodzi. Według WP beneficjenci są powiązani z wiceprezeską agencji, działaczką KO.Z ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że wsparcie otrzymały trzy podmioty z Dziwiszowa w gminie Jeżów Sudecki. Firma męża wiceprezeski KARR uzyskała maksymalną pożyczkę z funduszu ministerialnego – 200 tys. zł. W protokole z oględzin, sporządzonym dziesięć miesięcy po powodzi, wskazano pęknięte płytki na tarasie, wymyte fugi oraz rysy w tynku na balustradzie balkonu na pierwszym piętrze. Gmina przyznała jednak na piśmie, że nie dysponowała niezależnymi dowodami potwierdzającymi, iż szkody powstały w wyniku powodzi.Spółka należąca do sąsiadów działaczki KO otrzymała natomiast 3,2 mln zł pomocy. Szkoda miała powstać w sali zabaw dla dzieci, która – jak twierdzi portal – nigdy nie przyjęła ani jednego dziecka. Nie ma również śladów świadczących o tym, że obiekt kiedykolwiek został otwarty. W tym samym budynku działał sklep „Społem”, jednak prowadząca go spółdzielnia nie otrzymała żadnego wsparcia.„To jest pana opinia”Kolejne 1,12 mln zł trafiło do spółki właściciela lokalnej telewizji i wieloletniego kontrahenta samorządów. W tym przypadku Bank Gospodarstwa Krajowego potwierdził brak deklaracji bezstronności wymaganej przez regulamin.Dziennikarze zweryfikowali adresy beneficjentów w czterech niezależnych źródłach: danych Państwowej Straży Pożarnej i Wód Polskich, systemie satelitarnym unijnej służby Copernicus EMS oraz danych firmy ICEYE zweryfikowanych przez Centrum Badań Kosmicznych PAN. Żadne z tych źródeł nie odnotowało obecności wody powodziowej we wskazanych lokalizacjach.Pytany o ewentualny konflikt interesów prezes KARR – spółki, której 99,99 proc. akcji należy do samorządu województwa dolnośląskiego – odpowiedział: „To jest pana opinia”.KARR odpowiada na publikację Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego wydała oświadczenie w związku z medialnymi doniesieniami. Spółka poinformowała, że przyjęła około tysiąca wniosków o pomoc, a następnie podpisała blisko 800 umów. Jak podkreśliła, jej działalność była kontrolowana przez Bank Gospodarstwa Krajowego, Ministerstwo Rozwoju i Technologii oraz Radę Nadzorczą.Według KARR cały proces opierał się na składanych wnioskach, do których należało obowiązkowo dołączyć zaświadczenie właściwego wójta, burmistrza lub prezydenta miasta potwierdzające poniesienie szkody. Wymagane były również szacunki przygotowane przez biegłych sądowych lub rzeczoznawców majątkowych.„Od kilku miesięcy trwają czynności kontrolno-sprawdzające innych instytucji, do czasu ich zakończenia Spółka nie będzie zajmowała stanowiska w sprawie” – przekazała KARR.CBA przygląda się pożyczkomJak przekazał Jacek Dobrzyński, funkcjonariusze CBA szczegółowo analizują i weryfikują wszystkie dokumenty oraz okoliczności związane z podejmowanymi wówczas decyzjami. W przypadku stwierdzenia podejrzenia popełnienia przestępstwa Biuro ma złożyć zawiadomienie do prokuratury.Po otrzymaniu pytań od dziennikarzy WP zareagowało również Ministerstwo Rozwoju i Technologii, które wystąpiło do gmin o przekazanie pełnych wykazów beneficjentów programu pożyczkowego.Czytaj także: Maciej Świrski zatrzymany przez CBA. Śledztwo w sprawie PFN