Na pokładzie było 100 osób. Mija 56 lat od jednej z najtragiczniejszych katastrof lotniczych w historii Peru. 9 sierpnia 1970 roku samolot Lockheed L-188A Electra, należący do peruwiańskich linii LANSA, rozbił się krótko po starcie z lotniska w Cuzco. Zginęło 99 osób znajdujących się na pokładzie, a także dwie na ziemi. Ocalał jedynie drugi pilot. Samolot leciał z Cuzco do Limy. Na pokładzie było 8 członków załogi oraz 92 pasażerów, w tym grupa 49 amerykańskich uczniów, którzy wracali z wycieczki do Machu Picchu. Maszyna wystartowała około godziny 14.55.Krótko po starcie doszło do awarii i pożaru trzeciego silnika. Załoga zgłosiła awarię i otrzymała zgodę na natychmiastowy powrót na lotnisko.Podczas wykonywania manewru popełniono jednak błędy, między innymi niewłaściwie schowano klapy. Electra przechyliła się pod dużym kątem i zaczęła gwałtownie tracić wysokość.Czytaj także: „Mała historyczna sensacja” na Bałtyku. Odkryto wraki z XVIII wiekuSamolot rozbił się około 2,4 kilometra od pasa startowego, w pobliżu miejscowości San Jerónimo. Po tym, jak uderzył w ziemię, doszło do pożaru.Katastrofę przeżył jedynie 26-letni drugi pilot Juan Loo, który został odnaleziony w szczątkach kokpitu. Był ciężko poparzony. Dwóch pracowników rolnych, którzy znajdowali się w miejscu katastrofy, również poniosło śmierć. Ustalenia śledztwaŚledztwo przeprowadzone przez rząd Peru wykazało zaniedbania w zakresie konserwacji samolotu, które mogły przyczynić się do awarii.W następstwie katastrofy LANSA została ukarana grzywną, a jej licencję operacyjną zawieszono na 90 dni.Wypadek należy do największych tragedii w historii peruwiańskiego lotnictwa. Około rok po katastrofie w jej miejscu wzniesiono biały krzyż upamiętniający ofiary. W 2006 roku pomnik został przesunięty o kilkadziesiąt metrów w związku z rozbudową okolicznych terenów.