Anna Polony w „Rozmowach (nie)wygodnych”. Miała talent, ale zazdrościła koleżankom urody. Tym bardziej dopracowywała każdą rolę w najmniejszym szczególe. Z sentymentem wspomina swoje kreacje aktorskie w spektaklach Konrada Swinarskiego, który był jej mistrzem. Czy chciałaby się cofnąć w czasie i jeszcze raz przeżyć życie – o tym Anna Polony opowiedziała Mariuszowi Szczygłowi w programie „Rozmowy (nie)wygodne”. Gościni Mariusza Szczygła w „Rozmowach (nie)wygodnych” Anna Polony opowiedziała o tym, jak wyglądają jej praca za kulisami. – Do każdej roli przygotowuję się tak dogłębnie i analitycznie, że potem nie mam potem do siebie pretensji, że coś okropnie zawaliłam – opowiadała aktorka.– W zasadzie, skoro jestem tak dobrze przygotowana, to robię to, co mi w duszy gra – dodała.O wyjątkowości i przemijalności urodyAktorka wyznała, że miała problemy z samoakceptacją. – Zawsze miałam straszne kompleksy – uważam, że byłam bardzo brzydka w młodości. No teraz też nie jestem specjalnie piękna, ale można wytrzymać, bo jestem już stara – powiedziała.– Trzeba podkreślać to, co jest w twarzy interesujące – dodała i wyjaśniła, jak to w sobie odkryć.– Myślę, a mówię to do pań, że trzeba trochę postać przed lustrem i pooglądać swoją twarz, tylko w takim jej najbardziej naturalnym ujęciu. Przykładowo chodzi o momenty, w których rozmyślam o czymś i przyglądam się temu, jak ja wtedy wyglądam, jak coś wspominam. Takie uwagi daję w szkole aktorskiej – zdradziła Polony.Czytaj także: „Pisanie wierszy formą przeżywania życia”. Ewa Lipska w Teatrze TVPMężczyźni życia Anny PolonyAktorka wspominała, że nie była ulubienicą polskich filmowców. – Ja przez polskich reżyserów raczej nie byłam kochania. Byłam za mało ładna, no nie miałam urody Ani Dymnej, ani Małgosi Braunek, która była naprawdę piękną kobietą – opowiedziała Mariuszowi Szczygłowi.Prowadzący wspomniał, że Anna Polony miała „drugiego mężczyznę swojego życia”, czyli geniusza polskiego teatru – Konrada Swinarskiego.– Tak, to był geniusz polskiego! Zagrałam u niego dziesięć spektakli! – odparła. Prowadzący przypomniał, że zadania Swinarskiego dla aktorów różniły się od zadań innych reżyser – często zwracał się z prośbą, aby „zagrać mu przeczucie. – Jak mi pierwszy raz to powiedział, to byłam oszołomiona, no i takie uwagi dawał: „Zagraj przeczucie” albo „zagraj, że myślisz o czymś i bardzo się tego boisz”, a dotyczyły one bardzo trudnych zadań aktorskich. W pierwszej chwili nie wiedziałam, o co mu chodzi – wyjaśniła.Czytaj także: Teatr Telewizji z najmocniejszym sezonem od lat. Wielkie nazwiska