Eksperci ruszają na ratunek. Pochodzący z końca XV wieku i pozostający w niezmienionej formie od 1788 roku kościół świętej Anny wyszedł niemal bez szwanku z piekła II wojny światowej, ale teraz grozi mu zagłada. Główny ośrodek duszpasterstwa akademickiego w Warszawie stoi na niestabilnym gruncie i pęka. Sklepienie wymaga natychmiastowej interwencji inżynierów i konserwatorów.– Kościół świętej Anny należy do zupełnie wyjątkowych. Jest to jedną z nielicznych świątyń, które ocalały na Trakcie Królewskim z pożogi II wojny światowej. Mamy do czynienia z oryginalnym wyposażeniem, zachowaną całościowo bryłą z zachowanym malowidłem ściennym, obrazami, ołtarzami – powiedziała Katarzyna Górecka-Ruszel, Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie.Przy ołtarzu głównym już we wrześniu zostanie zamontowane gigantyczne rusztowanie. – Musimy ustabilizować konstrukcję ceglanego sklepienia. Sklepienie jest spękane. Są spękania, przez które widać prześwit światła dziennego. Wymaga to natychmiastowej interwencji. Z drugiej musimy monitorować stan malowideł – podkreśliła Górecka-Ruszel.Na ratunek zabytkowiNajwyższej klasy specjaliści z Politechniki Warszawskiej i Śląskiej oraz konserwatorzy z Akademii Sztuk Pięknych połączyli siły, by ratować bezcenny zabytek.– W pierwszej kolejności sklepienia zostaną wzmocnione specjalnymi siatkami z włókna węglowego, to bardzo nowoczesna technologia. Ustabilizowanie ich stanu konstrukcyjnego pozwoli na przeprowadzenie prac konserwatorskich na polichromiach, które zdobią sklepienia we wnętrzu kościoła. Zostaną one oczyszczone, poddane impregnacji, zostaną też naprawione spękania – wyjaśnił Marcin Dawidowicz, Mazowiecki Konserwator Zabytków.Osuwanie się skarpy wiślanej po raz pierwszy zaobserwowano w kwietniu 1949 roku, podczas budowy Trasy W-Z, biegnącej tunelem pod Krakowskim Przedmieściem. Inwestycja osłabiła skarpę. Grunt wokół budowli umocniono wówczas żelbetowymi słupami i tak zwaną elektroosmozą, zaś fundamenty opasano żelbetowym wieńcem. Od strony wykopu kościół podparto betonowymi skarpami.Ruch uliczny pod tunelem i pracująca ziemia wciąż robią swoje. Od kilku lat stan techniczny kościoła jest stale kontrolowany. – Od strony trasy W-Z i zbocza skarpy mamy do czynienia z największym zagrożeniem – przyznała Górecka-Ruszel.Czytaj także: Doprowadzili pałac do ruiny. Zostali wywłaszczeni