„Wołanie o pomoc”. Mężczyzna wszedł na dach ruchliwego szpitala powiatowego ubrany w czarny fartuch i maskę doktora plagi z czasów epidemii dżumy. Do incydentu doszło w szpitalu Glan Clwyd w Bodelwyddan w walijskim hrabstwie Denbighshire. 26-letni Leon Gillespie przez około trzy godziny zakłócał pracę placówki. Między innymi skrzeczał jak mewa i zarzucał pracownikom szpitala, że są „mordercami”.Podczas rozprawy w Sądzie Rejonowym w Llandudno prok. James Neary wskazał, że na miejsce wysłano negocjatorów, ale w tym czasie Gillespie z miasta Llandudno wszedł po drabinie na dach szpitala. Oskarżony przyznał się do spowodowania uciążliwości na terenie placówki służby zdrowia, co jest zagrożone grzywną.Choroba afektywna dwubiegunowaObrońca samozwańczego lekarza plagi Michael Pugh powiedział, że u jego klienta zdiagnozowano chorobę afektywną dwubiegunową. Przekonywał, że incydent był „wołaniem o pomoc”.Sędzia Gwyn Jones nałożył na mężczyznę grzywnę w wysokości 200 funtów i nakazał mu zapłatę kosztów w wysokości 100 funtów. – Oczywiste jest, że w tamtym czasie miałeś problemy ze zdrowiem psychicznym – powiedział oskarżonemu.Przed rozprawą Gillespie przebywał przez 10 dni w areszcie na podstawie ustawy o zdrowiu psychicznym. Równolegle został obłożony grzywną i nakazem wypłaty odszkodowania za dwie kradzieże w sklepach. Czytaj także: Roger Waters znów szokuje. „Musimy współpracować z Rosją”