Obława na migrantów z pola kukurydzy. Grupa nielegalnych migrantów wyszła z pola kukurydzy i chciała, abyśmy ich podwieźli do granicy z Niemcami; gdy odmówiliśmy, zabrali kluczyki od aut i uciekli w kukurydzę – z taką interwencją zadzwoniło do obornickiej policji dwóch cudzoziemców. Finał tej sprawy był zaskakujący. Wezwanie, które dyżurny obornickiej policji odebrał w sobotę 8 sierpnia, około godz. 18:30 od dwóch cudzoziemców, od początku wyglądało podejrzanie. Zgłaszający, przebywający na jednej ze stacji paliw twierdzili, że padli ofiarą grupy dziewięciu nielegalnych migrantów, którzy wyłonili się z pola kukurydzy. Policjanci nie „kupili” tej historii – Chcieli, abyśmy ich podwieźli do granicy z Niemcami. Kiedy odmówiliśmy, zaczęli być agresywni. Zabrali kluczyki od naszych dwóch samochodów i uciekli kierunku pola kukurydzy – przekonywali zgłaszający. Opowieść ta „nie kleiła” się zbytnio, bo po co migranci mieliby zabierać kluczyki od aut, po czym uciec w pole kukurydzy, zamiast wsiąść do pojazdów i samemu pojechać do granicy? Nadto zgłaszający byli „elektryczni”, jak w policyjnym żargonie określa się ludzi nadmiernie zdenerwowanych i próbujących coś ukryć. – Zgłaszający okazali się częścią systemu przemytniczego i uczestniczyli w przerzucie nielegalnych migrantów na trasie Wschód-Zachód. W czasie postoju doszło najprawdopodobniej do konfliktu między kurierami, a ich klientami, którzy w akcie desperacji zabrali im kluczyki. Obaj zgłaszający zostali zatrzymani i dowiezieni do komendy w Obornikach – opowiada portalowi TVP.Info mł. asp. Krzysztof Polzin, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Obornikach. Jeden problem został rozwiązany. Pozostała jeszcze trudniejsza sprawa. Namierzenie i zatrzymanie dziewięciu migrantów, którzy zniknęli w kukurydzy. Kilkudziesięciu funkcjonariuszy z KPP Oborniki i Poznania wzięło udział w obławie na cudzoziemców. Obława na nielegalnych migrantów Poszukiwania przeciągnęły się do godz. 23:40. W okolicach Obornik i pobliskich lasach ujęto dziewięciu Afgańczyków. Najprawdopodobniej dostali się do Polski przez Litwę lub Łotwę, przez które przechodzi obecnie kanał przerzutowy „walizek” (tak pogardliwe przemytnicy ludzi nazywają swoich klientów) z Białorusi. Trasa ta zaczęła działać pełną parą, gdy ukończono zaporę na polsko-białoruskiej granicy, którą najliczniej szturmowali cudzoziemcy z Azji i Afryki w latach 2021-2024. Było to pokłosie operacji „Śluza”, zorganizowanej przez służby Mińska i Moskwy, aby zdestabilizować państwa Unii Europejskiej przez masowy przerzut nielegalnych migrantów sprowadzanych samolotami do Białorusi i Rosji. Afgańczycy zostali nakarmieni i zbadani. – Teraz ruszyła procedura procesowa i deportacyjna. Więcej szczegółów ujawnimy w poniedziałek – dodał mł. asp. Polzin. Według nieoficjalnych informacji kurierzy prawdopodobnie chcieli wyłudzić od klientów jeszcze więcej pieniędzy za kurs, niż było to wcześniej ustalone, bądź zamierzali ich porzucić z dala od granicy. To „normalna” praktyka wśród przemytników ludzi, żerujących na desperacji migrantów z Azji i Afryki. Czytaj także: Biznes na handlu ludźmi. Odsłaniamy kulisy przemytu na granicy z Białorusią