Premier zabrał głos. W Bułgarii doszło do eksplozji nieznanego drona niedaleko granicy z Rumunią. Do incydentu doszło w pobliżu stacji kompresorowej gazociągu transbałkańskiego, będącego istotnym elementem infrastruktury energetycznej w regionie. Ukraina nie skierowała żadnych środków ataku w stronę Bułgarii – oświadczyło MSZ w Kijowie. Premier Bułgarii Rumen Radew przekazał podczas briefingu po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa, że w sobotę o godzinie 8:10 niezidentyfikowany dron wleciał do bułgarskiej przestrzeni powietrznej.Eksplozja drona w Bułgarii. Incydent niedaleko gazociąguJak wyjaśnił, bezzałogowiec eksplodował około 100 metrów od granicy, już na terytorium Bułgarii. Miał się rozbić na polu słoneczników.– Do zdarzenia doszło w bezpośrednim sąsiedztwie dawnego przejścia granicznego Kardam między Bułgarią a Rumunią oraz około 1000 metrów od bułgarskiej stacji kompresorowej na trasie gazociągu Trans-Bałkańskiego – oznajmił Radew. – Podjęto odpowiednie działania, a teren został odgrodzony. Nie odnotowano ofiar ani zniszczeń infrastruktury – dodał.Reakcja Ukrainy– Pozostajemy w ścisłym kontakcie ze stroną bułgarską w celu wyjaśnienia okoliczności. Możemy z całą pewnością powiedzieć, że Siły Obrony Ukrainy nie kierowały celowo żadnych środków w stronę Bułgarii. Obecnie wyjaśniamy wszystkie okoliczności tego, co się wydarzyło oraz wszystkie kwestie techniczne – powiedział rzecznik ukraińskiej dyplomacji Heorhij Tychyj. Tychyj zapewnił, że Ukraina jest otwarta na współpracę z Bułgarią, by ustalić wszystkie szczegóły zdarzenia. – Należy podkreślić, że pierwotną przyczyną wszystkich tego rodzaju incydentów jest wojna Rosji przeciwko Ukrainie, która trwa już piąty rok, jest celowo przedłużana przez Moskwę i stanowi zagrożenie nie tylko dla Ukraińców, lecz niestety także dla innych narodów i państw – podkreślił rzecznik ukraińskiego MSZ.Czytaj także: Pękające kadłuby w popularnych samolotach. Zarządzono inspekcje