„Wszystkie kwestie muszą być omówione”. Amerykańska spółka naftowa Greenland Energy, powiązana z prezydentem USA Donaldem Trumpem, przygotowuje się do wywiercenia szybów na Grenlandii. Problem w tym, że nie otrzymała pozwolenia od lokalnych władz. Jak podaje „The Guardian”, na wschodnim wybrzeżu Grenlandii (Jameso Land) sprowadzono materiały potrzebne do przygotowania wierceń. Kierownictwo teksańskiej firmy Greenland Energy założonej w zeszłym roku szacuje, że na tym terenie może znajdować się ropa naftowa o wartości 1 biliona dolarów. Ogłosili plany zainwestowania 60 milionów dolarów na wywiercenie dwóch odwiertów, aby to sprawdzić.Odwierty naftowe w GrenlandiiWobec tych kroków władze Grenlandii wydały „stanowcze ostrzeżenia”, w którym oświadczyły, że nie wydano zgody na wiercenie szybów. „Wszystkie przyszłe kwestie logistyczne muszą zostać omówione i zatwierdzone przez urząd ds. zasobów mineralnych – zanim zostaną zrealizowane” – stwierdził rząd w oświadczeniu.Władze Grenlandii uważają przy tym, że żądanie usunięcia sprzętu „nie byłoby proporcjonalne” i zaznaczyły, że wniosek o zezwolenie jest nadal rozpatrywany.Przedstawiciel Greenland Energy poinformował, że statek przewożący 300 kontenerów ze sprzętem wiertniczym wypłynie z Kanady 12 września. Wykonanie odwiertów miałoby rozpocząć się w październiku.Chociaż Grenlandia wstrzymała wydawanie nowych licencji na ropę w 2021 roku z powodów środowiskowych, brytyjska firma 80 Mile uzyskała prawa do eksploracji na Jameson Land. W dokumentach korporacyjnych Greenland Energy podano, że obejmie większościowy udział w tym projekcie w zamian za finansowanie eksploracji. Pomimo tego firma musi otrzymać indywidualną zgodę od władz, aby rozpocząć prace.Czytaj także: Kanada się zbroi. Obawy o Arktykę