Debata na konferencji w Warszawie. Wojna trwa, ale co zrobić z odpowiedzialnymi za agresję po jej zakończeniu? Białoruska opozycja demokratyczna we współpracy z Kijowem chcą pociągnąć reżim Alaksandra Łukaszenki do odpowiedzialności. Postawienie dyktatora i jego zaplecza przed międzynarodowym trybunałem to jeden z głównych tematów debaty poprzedzającej warszawską konferencję „Nowa Białoruś”. W dyskusji pojawił się także wątek ewentualnych reparacji ze strony Mińska i propozycja „okrągłego stołu” między białoruską nomenklaturą a siłami demokratycznymi. W maju 36 państw oraz Unia Europejska poparły porozumienie dotyczące utworzenia Komitetu Zarządzającego, który zapewni finansowanie i wsparcie administracyjne niezbędne do funkcjonowania przyszłego Specjalnego Trybunału do spraw Zbrodni Agresji przeciwko Ukrainie. Celem tworzonego trybunału ma być osądzanie osób ponoszących odpowiedzialność za agresję na Ukrainę i wypełnienie w ten sposób luki w jurysdykcji Międzynarodowego Trybunału Karnego.To właśnie pytanie o przyszłość Białorusi po zakończeniu wojny było jednym z najważniejszych wątków warszawskiej konferencji organizowanej przez Narodowy Zarząd Antykryzysowy, część Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego Białorusi.W dyskusji o roli reżimu Łukaszenki w rosyjskiej agresji na Ukrainę wzięli udział białoruscy opozycjoniści, polscy eksperci i analitycy oraz dyplomaci z Ukrainy, Litwy, Łotwy oraz Estonii.„Białoruś nie może być mediatorem”, czyli blady cień dawnej gryZdaniem Kamila Kłysińskiego, eksperta Ośrodka Studiów Wschodnich, odpowiedź powinna być jednoznaczna: Mińsk nie może przedstawiać się jako neutralny mediator.– Białoruś, w związku z tym, jeżeli chciałaby się znaleźć przy stole negocjacji pokojowych, które – mam nadzieję – kiedyś nastąpią, musi się znaleźć tam jako współagresor. Nie jako mediator, nie jako pośrednik, nie jako organizator rozmów pokojowych – mówił Kłysiński.Analityk zwrócił uwagę, że Mińsk od czasu do czasu próbuje wracać do roli pośrednika, którą odgrywał w latach 2014-2015, a więc po napaści Rosji na Krym. Jego zdaniem obecna sytuacja jest jednak zupełnie inna.– Te nieudolne, podkreślam nieudolne, próby Mińska powrotu do tej roli to jest już tylko blady cień tamtej gry – ocenił.Według Kłysińskiego próby przedstawiania Białorusi jako państwa różniącego się od Rosji i zdolnego do odegrania neutralnej roli należy traktować jako element gry dezinformacyjnej.„Bez Białorusi nie byłoby Buczy”Na konferencji przedstawiono zgromadzone dowody na świadome uczestnictwo białoruskiego aparatu władzy w rosyjskiej napaści na Ukrainę.Uładzimir Żuhar z organizacji BELPOL przekonywał, że dokumenty, do których dotarli byli białoruscy funkcjonariusze, wskazują, iż reżim Łukaszenki wiedział o planowanej pełnoskalowej inwazji na długo przed jej rozpoczęciem.Jego zdaniem znaczenie Białorusi dla rosyjskiej operacji było znacznie większe niż samo udostępnienie terytorium.– W istocie możemy powiedzieć, że bez Białorusi inwazja byłaby mało prawdopodobna. To znaczy, bez Białorusi nie byłoby Buczy i całej reszty – mówił Żuhar.Według przedstawiciela BELPOL białoruski reżim umożliwił Rosjanom m.in. prowadzenie rozpoznania radioelektronicznego terytorium Ukrainy, rozmieszczanie i naprawę sprzętu oraz przygotowanie go do działań wojennych. Białoruska kolej miała zostać podporządkowana rosyjskim potrzebom wojskowym, a białoruscy żołnierze mieli osłaniać tyły i skrzydła rosyjskiego zgrupowania.721 rakiet i tysiące rosyjskich żołnierzyUładzimir Kobiec, dyrektor wykonawczy International Strategic Action Network for Security (ISPAN), wskazywał na bezpośrednie wykorzystania terytorium Białorusi, jej militarnego zaplecza i baz wojskowych w rosyjskiej agresji.Według przedstawionych danych od 24 lutego 2022 roku do 6 marca 2023 roku z terytorium Białorusi w kierunku Ukrainy wystrzelono co najmniej 721 rakiet. Pierwszy start miał nastąpić już o godz. 6.20 rano, w pierwszych godzinach pełnoskalowej inwazji.– Najbardziej solidna część bazy dowodowej to ta, w której źródłem jest sama strona białoruska – zaznaczył.Jak wskazywał, Alaksandr Łukaszenka sam przyznawał, że prosił Władimira Putina o pozostawienie rosyjskich wojsk na Białorusi. Zdaniem Kobieca jest to szczególnie istotne, ponieważ pozwala wykazać dobrowolny charakter udostępnienia terytorium, będący jednym z elementów definicji aktu agresji.Od października 2022 do lipca 2023 roku przez białoruskie ośrodki szkoleniowe mogło przejść około 15 tys. rosyjskich wojskowych.Od wysuniętej bazy do zaplecza rosyjskiej armiiRola Białorusi zmieniała się wraz z kolejnymi etapami wojny. Konrad Skorupa, analityk wojskowy Rochan Consulting, przedstawiał tę ewolucję jako proces przechodzenia Białorusi od wysuniętej rosyjskiej bazy operacyjnej do państwa zapewniającego Rosji długoterminowe zaplecze.– Białoruś była przygotowywana de facto do roli takiej wysuniętej bazy operacyjnej rosyjskich sił zbrojnych na początku inwazji. (...) Później można powiedzieć, że ewoluowała w kierunku aktora, który wspiera odtworzenie i regenerację takich długoterminowych rosyjskich zdolności – mówił.Według jego danych w pierwszym roku wojny Białoruś miała przekazać Rosji ponad 130 tys. ton amunicji. W październiku 2022 roku miała również przekazać sprzęt odpowiadający trzem batalionom czołgów i dwóm batalionom zmechanizowanym. To wsparcie nie zakończyło się wraz z wycofaniem rosyjskich wojsk spod Kijowa.– Krótko mówiąc, Białoruś od tej roli wysuniętej bazy stała się aktorem, który długoterminowo wspiera rosyjski wysiłek wojenny – podsumował.Największy problem? Wskazać, kto podejmował decyzjeZnacznie łatwiej jednak udokumentować wykorzystanie lotnisk, poligonów czy fakt przeprowadzania ataków z terytorium Białorusi niż jednoznacznie ustalić, kto i w którym momencie podjął decyzję o udostępnieniu terytorium.To właśnie dlatego opozycja chce gromadzić kolejne dowody. Według organizatorów w dokumentowanie rosyjskiej aktywności na Białorusi zaangażowały się dziesiątki tysięcy osób.– Ponad 15 tys. Białorusinów dołączyło do projektu „Białoruski Hajun”, który rejestrował starty rakiet ze wszystkimi niezbędnymi metadanymi, które pozwolą kiedyś to osądzić – mówił Kobiec.Nie tylko Łukaszenka. Pytanie o odpowiedzialność Białorusi jako państwaNajdalej idące pytania podczas konferencji dotyczyły jednak tego, co stanie się po wojnie.Ekspert OSW Kamil Kłysiński zwrócił uwagę, że debata nie może ograniczać się do odpowiedzialności Łukaszenki i jego najbliższych współpracowników. Pojawia się także pytanie o odpowiedzialność państwa białoruskiego, reparacje oraz odszkodowania wojenne.– Co z odpowiedzialnością państwa białoruskiego? Co z odpowiedzialnością Białorusi jako takiej? (...) Co z reparacjami, co z odszkodowaniami wojennymi? – pytał.Pytań jest więcej, jak choćby: co stanie się z odpowiedzialnością przyszłych władz Białorusi, które przejmą państwo po Łukaszence?Paweł Łatuszka, były ambasador Białorusi w Polsce i szef Narodowego Zarządu Antykryzysowego (NAU) jest zdania, że odpowiedzialność konkretnych osób i odpowiedzialność państwa powinny być rozpatrywane równolegle.Opozycja chce miejsca przy stole negocjacyjnymWedług Łatuszki kwestia przyszłości Białorusi powinna zostać włączona do ewentualnych rozmów pokojowych między Rosją a Ukrainą. – Nie można nie dyskutować podczas tych rozmów o przyszłości Białorusi. Bo dla nas to będzie okno możliwości – przekonywał.W jego ocenie jednym z możliwych scenariuszy byłoby równoległe prowadzenie rozmów pokojowych oraz „okrągłego stołu” pomiędzy białoruską nomenklaturą a siłami demokratycznymi.– Ja wierzę w taki scenariusz, że podczas tych rozmów może się jednocześnie odbyć okrągły stół pomiędzy nomenklaturą białoruską a siłami demokratycznymi w Białorusi, który będzie uzgadniał przyszłość Białorusi, jednocześnie będą trwały rozmowy o pokoju – mówił.Łatuszka zapowiedział, że białoruskie siły demokratyczne będą zabiegały o poparcie dla takiego rozwiązania w Warszawie, Berlinie, Paryżu, Waszyngtonie i Kijowie.Dla przewodniczącej Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego Swiatłany Cichanouskiej kwestia odpowiedzialności ma natomiast znaczenie nie tylko w kontekście wojny i relacji z Ukrainą.Dodała, że poprzez zbieranie dowodów współudziału reżimu Łukaszenki w rosyjskiej inwazji udowodniono, że działał on wbrew woli białoruskiego narodu. Jak zaznaczyła, jej „ostatnia wizyta w Kijowie potwierdziła, że Ukraina jasno odróżnia Białorusinów od nielegalnego reżimu i jest gotowa wesprzeć” siły demokratyczne w postawieniu reżimu Łukaszenki przed międzynarodowym wymiarem sprawiedliwości.Zobacz także: Jednostka specnazu tuż przy granicy. Białoruś formuje nową brygadę