„Ulecza się z polskich cech”. Z aktorem, performerem i twórcą internetowym Filipem Cembalą w nowym odcinku „Powiem to pierwszy raz” rozmawiam o tym, że dzisiaj większości z nas marzą się szybkie rozwiązania bardzo złożonych problemów i między innymi na tym żerują ludzie, którzy siadają przed swoimi telefonami i do setek tysięcy obserwujących wygłaszają później mądrości w stylu „zostań najlepszą wersją siebie”, albo „żyj tak, jakby jutra miało nie być”, czy „rzuć wszystko i wyjedź, bo przecież to prostsze niż ci się wydaje”. Do tego dochodzi hasło „cierpienie uszlachetnia” i „wystarczy chcieć”. I choć nie rozmawialiśmy o konkretnych postaciach z sieci, to w tym tekście (zupełnie niezależnie od rozmowy z Filipem) wspomnę bardzo konkretną influencerkę, która właśnie osiągnęła Himalaje absurdu, hipokryzji i – państwo wybaczą – odklejenia, w kategorii „banalne proste rozwiązanie wszystkich problemów tego świata”. Influencerka ta (zresztą ta sama, która niedawno – wraz z mężem – przekonywała, że nie m badań naukowych świadczących o negatywnym wpływie sharentingu na rozwój dziecka!) wyjechała z rodziną do Dubaju, ale nie na wakacje, a po to, by tam zamieszkać.Oto kraina mlekiem i miodem płynącaW związku z przeprowadzką jej obserwujący bombardowani są informacjami o tym, jak Aniela Woźniakowska, bardziej znana jako LilMasti (o tym, jak bardzo „znana”, świadczy 1,5 mln obserwujących na samym Instagramie), trafiła do krainy mlekiem i miodem płynącej, istnego raju na ziemi. W jej opinii w Dubaju wszystko się zgadza (no może oprócz samej historii tego dubajskiego „eldorado”, ale tym, jak wiadomo, influencerzy się nie zajmują). I choć od przeprowadzki minęło raptem kilka tygodni, dziś pani Woźniakowska już wie, że ta zmiana nie była tylko zmianą klimatu i kultury, to zmiana całego jej życia na lepsze. A nawet „mindsetu”, bo w końcu może oddychać z ulgą, porzuciwszy wszystko to, co w Polsce nie pozwalało jej na pełne wykorzystanie jej własnego potencjału. Tu odrobinę ironizuję, ale chyba inaczej – niż z ironią w tle – nie da się opowiadać tej historii.Czytaj też: Dubaj udaje, że wojny nie ma. System nagród za ściąganie turystów„Ulecza się z polskich cech”Muszę zacytować mentorkę rodem z Insta, która właśnie w Dubaju, po tej krótkiej chwili pod palmą, zaczęła „uleczać się z polskich cech, których w sobie nie lubi”.I tu wymienia:„Polska mentalność ma w sobie coś takiego, że gloryfikuje skromność, poczciwość, zalęknienie, a tutaj (w Dubaju), ja to z siebie zdjęłam i nie chcę do tego wracać. Dla mnie to są cechy, które wstrzymują rozwój człowieka, budowanie siebie, swojego mindsetu”.W serii nagrań publikowanych w mediach społecznościowych popularna „influ” opowiada też o tym, że w Polsce nie czuła się bezpiecznie, a w Dubaju, i owszem. I ogólnie jest rozczarowana – co słychać – pojawiającymi się zastrzeżeniami dotyczącymi jej dubajskiego snu, bo – jak zapewnia – Dubaj za reklamę jej nie płaci.– Ludzie nie są w stanie sobie wyobrazić, że może istnieć kraj lepszy niż Polska, lepszy do życia niż Warszawa – wtrącił mąż influencerki.– Jeśli macie kontakt do „Dubaju”, że mi dadzą dom i będą opłacać tu mieszkanie, to bardzo proszę – postawiła sprawę jasno sama interesowna.Od luksusu jeden krokCzyli mamy do czynienia z doskonale znanym odbiorcom mediów społecznościowych (tym krytycznie myślącym) schemat: Pokażę kawałek swojego luksusowego świata, a potem opowiem, że każdego z nas od tego luksusu dzieli w zasadzie jeden krok. Dziś pytanie, dziś odpowiedź. Dziś problem pt. nie wiem, jak rozegrać to swoje życie, źle mi tu, gdzie jestem, dziś rada influencerki: spakuj się i wyjedź do Dubaju. Różnica polega tylko na tym, że ta pani kupiła dom w Dubaju, bo jej rady trafiają na podatny grunt, na ludzi marzących o łatwych rozwiązaniach, szybkich zmianach, nowym życiu, a czasem nawet o ucieczce. Na tych, którzy wierzą w idee (kwestionowana przez Cembalę w „Powiem to pierwszy raz”) pt. „możesz wszystko”, „wystarczy chcieć”, „żyj tak, jakby jutra miało nie być”.I tak to się wszystko kręci.Zatem z troski radzę, byśmy omijali ludzi, którzy oferują nam receptę na szczęście, czarodziejską różdżkę, rzucają złotą myśl, której tak potrzebujemy i obiecują złote góry, które dziś wydają się poza naszym zasięgiem.Być może także w internecie powinna pojawiać się informacja, że przed zastosowaniem rad z sieci powinniśmy przeczytać ulotkę bądź skonsultować się ze specjalistą.Czytaj też: „Zgotuję ci piekło”. Czy polskie rozwody to emocjonalna rzeźnia?