„Środek antykryzysowy”. Rząd rosyjski zezwolił na tymczasową produkcję, import i sprzedaż benzyny niskiej jakości – poinformowało Ministerstwo Energii. Wskazało, że „środek antykryzysowy” w obliczu ogólnokrajowego niedoboru paliwa. Już w 2013 paliwo to zostało zakazane ze względu na wysoki poziom zanieczyszczeń. Premier Michaił Miszustin podpisał dekret, w którym wskazano, że paliwa spełniające normy Euro-2, Euro-3 i Euro-4 będą mogły być sprzedawane na rynku do 1 lipca 2027 roku.Niezależny portal The Moscow Times przypomniał, że już w 2016 roku w Rosji ukończono proces przechodzenia na czystsze normy Euro-5. Zakaz stosowania paliwa Euro-2 wprowadzono w 2013 roku ze względu na wysoki poziom zanieczyszczeń – może ona zawierać nawet 50 razy więcej siarki niż paliwo Euro-5.Wysokie stężenie siarki uszkadza podzespoły silnika, szczególnie nowoczesne układy wtryskowe, oraz katalizatory. Stosowanie tak niskiej jakości toksycznej benzyny w autach nowej generacji prowadzi do ich szybkiej i trwałej awarii.Smog, kwaśne deszcze, zagrożenie dla zdrowiaEksperci ds. ochrony środowiska ostrzegają również, że spalanie paliw gorszej jakości zwiększa ilość smogu i kwaśnych deszczów. Stanowi też zagrożenie dla zdrowia, zaostrzając w ośrodkach miejskich choroby układu oddechowego, takie jak astma.Ministerstwo Energii przekonuje, że wycofanie się z poprzednich przepisów to „środek antykryzysowy mający na celu znalezienie równowagi między normami jakości paliwa a jego dostępnością dla konsumentów”.W komunikacie wskazano, że stacje benzynowe będą zobowiązane do „wyraźnego i widocznego” wyświetlania informacji o klasie ekologicznej paliwa na dystrybutorze, żeby kierowcy mogli podejmować „świadome wybory” dotyczących zakupów.Ukraina paraliżuje przemysł paliwowy RosjanUkraińska kampania wojskowa wyłączyła z użytku ponad 30 proc. faktycznych oraz 45 proc. maksymalnych, teoretycznych zdolności produkcyjnych rosyjskich rafinerii – poinformował 30 lipca „Financial Times”. Według analizy stworzonej przez brytyjski dziennik, konsultowanej z ukraińską, niezależną grupą analityczną Frontelligence Insight, ataki ukraińskich dronów „wywołały najpoważniejszy kryzys paliwowy w Rosji od upadku Związku Sowieckiego” w 1991 roku. Efektem tego „są ograniczenia sprzedaży paliwa w niemal każdym regionie Rosji i długie kolejki na stacjach benzynowych”.Gazeta ustaliła, że uszkodzenia w 10 największych rosyjskich rafineriach, w tym w Omsku, Moskwie i Tuapse, pozostawały widoczne z kosmosu przez wiele tygodni lub miesięcy po bezpośrednich atakach wojsk ukraińskich. Zdjęcia satelitarne obrazują, że naprawa rosyjskiej infrastruktury naftowej postępuje powoli, a część mniejszych rafinerii oraz obiekty magazynowe pozostają nadal w ruinie.W opinii analityka Isaaca Leviego z fińskiej organizacji badawczej Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem (CREA), cytowanej przez „Financial Times”, cele ukraińskich ataków były kluczowe dla rosyjskiej infrastruktury energetycznej, gdyż zniszczeniu uległy systemy odpowiadające za początek procesu rafinacji.Reżim Putina szuka rozwiązaniaPowrót do toksycznych paliw to kolejna próba ustabilizowania krajowego rynku paliw wobec fali ukraińskich ataków na rafinerie ropy naftowej, magazyny oraz inne obiekty infrastruktury paliwowej. W lipcu reżim Władimira Putina przedłużył zakaz eksportu benzyny i oleju napędowego do końca stycznia przyszłego roku.Od początku roku średnia cena benzyny w Rosji wzrosła o 17,7 proc. W poniedziałek wynosiła 77,69 rubla za litr (około 3,56 zł).Rosyjskie media propagandowe minimalizują skalę zniszczeń infrastruktury energetycznej, do których doprowadziły ukraińskie naloty trwające od kwietnia. Wynikający z tego niedobór paliwa określają jako „przejściowy” problem. Jednocześnie uznają ukraińskie ataki na rafinerie jako „terroryzm gospodarczy”, za terroryzm nie uznaje natomiast bandyckich ataków Rosjan na ukraińskie miasta i mordowanie cywilów.Czytaj także: Rosyjski kryzys paliwowy uderza w kolejne branże. Stają lokomotywy