Miłosz Motyka w „Pytaniu dnia”. – Dzisiaj widzimy, że skuteczność prezydenta Nawrockiego jest żadna. Zamiast tego blokuje – sam się z tego ciesząc – bardzo dobre rozwiązania, które nigdy by mu politycznie nie zaszkodziły, bo nie są projektami ideologicznymi. Robi to tylko dlatego, żeby rząd miał trudniej. Mówiąc szczerze: jego współpracownicy nawet się z tym nie kryją – mówił Miłosz Motyka, minister energii w „Pytaniu dnia”. Miłosz Motyka został zapytany przez redaktorkę Justynę Dobrosz-Oracz o to, jak ocenia kohabitację między Pałacem Prezydenckim a rządem po pierwszym roku urzędowania Karol Nawrockiego. Minister energii odparł, że „prezydent Nawrocki miał jedno zdanie od początku swojej kadencji: utrudnić życie rządowi”.– Robi to na każdym kroku, biorąc za zakładników obywateli. Z drugiej strony jest to robione po to, żeby te siły, które nie są w stanie znaleźć lidera – czy to w osobie Mateusza Morawieckiego, Jarosława Kaczyńskiego, Grzegorza Brauna, Sławomira Mentzena, Krzysztofa Bosaka – miały swojego patrona. Karol Nawrocki chce nim oczywiście zostać. Pierwszym krokiem jest pakt senacki, (ugrupowań prawicy – przyp. red.), ale niewykluczone jest także, że w wyborach do Sejmu (Nawrocki – przyp. red.) zaproponuje szersze porozumienie. Prezydent widzi, że byłoby to bardziej opłacalne pod kątem arytmetyki wyborczej. Zakończyłby też w ten sposób czas długoletniego liderowania Jarosława Kaczyńskiego na polskiej prawicy – stwierdził gość „Pytania dnia”.Czytaj więcej: Kaczyński i Nawrocki w walce o prymat. Polacy wskazali liderów prawicy„Jego skuteczność jest żadna”Motyka został także zapytany o to, jak ocenia słowa prezydenta Nawrockiego o tym, że rząd blokuje jego inicjatywy ustawodawcze. Minister przypomniał, że Karol Nawrocki jeszcze przed objęciem prezydentury przekonywał, że „niezależnie od rządu on sobie poradzi z wszelkimi możliwymi problemami i wdroży to, co zaproponuje”.– Dzisiaj widzimy, że jego skuteczność jest żadna. Zamiast tego blokuje – sam się z tego ciesząc – bardzo dobre rozwiązania, które nigdy by mu politycznie nie zaszkodziły, bo nie są projektami ideologicznymi. Robi to tylko dlatego, żeby rząd miał trudniej. Mówiąc szczerze: jego współpracownicy nawet się z tym nie kryją – ocenił polityk.Zobacz także: Bilans wet i politycznych starć. Rok prezydentury NawrockiegoCo z 33 proc. obniżką cen prądu?Minister energii odniósł się także do jednej ze sztandarowych obietnic wyborczych Nawrockiego, która zakładała 33 proc. obniżkę cen prądu. Jego zdaniem ustawa proponowana przez prezydenta, „ma jedno podstawowe zadanie: przenieść koszty z rachunku do budżetu państwa”.– Mniej zapłacą państwo bezpośrednio, a więcej w podatkach pośrednich (...) By prąd był tańszy należy obniżać jego cenę, a nie wyłącznie jego koszty pośrednie, czyli podatki. W tej kwestii prezydent też ma wiele na sumieniu, bo zablokował ustawę, która gwarantowałaby systemowe rozwiązanie w kwestii niższych cen. To, co realnie obniża ceny prądu, to odnawialne źródła energii i magazyny. Prezydent woli tego nie robić, a zamiast tego picować obywateli przerzucaniem kosztów: ulżyć jednej kieszeni, ale dołożyć do drugiej – podkreślił gość „Pytania dnia”.Motyka był także dopytywany czy PSL nie liczył na lepszą współpracę z prezydentem z uwagi na centrowo-konserwatywny profil polityczny ludowców. Minister odparł, że „od samego początku nie miałem żadnych złudzeń”.– Prezydent od początku był bardzo niechętny do współpracy z rządem. Konstytucyjny obowiązek szefa MON obliguje go do współpracy z obozem prezydenckim i BBN-em. Natomiast „ta” czysta polityka ze strony Pałacu Prezydenckiego jest przegięciem. Jest ohydna i kłamliwa, (przykładem jest – przyp. red.) program SAFE, który nie żadną lichwą, tylko umożliwieniem szybkiej modernizacji sił zbrojnych. Pan prezydent w tej sprawie po prostu zmienił zdanie – podsumował minister.Zobacz też: Już 8 zł za litr. Resort energii rozmawia z Orlenem o cenach paliw