Sprawa wyboru prezesa IPN była jednym z najpoważniejszych punktów spornych w koalicji rządzącej. Nieoficjalnie tvp.info dowiedziało się, że wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski apelował o zdjęcie wyboru szefa IPN z planu posiedzenia Senatu. Jednak marszałek Małgorzata Kidawa-Blońska nie przychyliła się do jego sugestii. 17 lipca Sejm zgodził się na to, by Mateusza Szpytma został prezesem, ale do objęcia stanowiska była potrzebna zgoda Senatu. Ostatecznie w środę Senat odrzucił jego kandydaturę. Przeciwko kandydaturze obecnego wiceprezesa IPN głosowało 50 senatorów, za było 38, a jeden się wstrzymał od głosu.W trakcie debaty w Senacie, senator KO Sławomir Rybicki przekonywał podczas debaty, że wybór Mateusza Szpytmy oznaczałby kontynuację dotychczasowego sposobu funkcjonowania IPN, a nie oczekiwane nowe otwarcie. Podkreślał, że obecny wiceprezes Instytutu od lat należy do jego ścisłego kierownictwa, dlatego – w jego ocenie – trudno uznać go za kandydata stojącego ponad politycznymi podziałami.Po głosowaniu marszałkini Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska wyjaśniła, że decyzja Izby wynikała z przekonania, iż Mateusz Szpytma legitymizował niewłaściwe działania Instytutu Pamięci Narodowej. W efekcie obowiązki prezesa IPN nadal będzie pełnił Karol Polejowski.Czytaj także: Incydent na Morzu Czarnym. Niemiecki statek zaatakowany przez RosjanPSL broniło kandydatury SzpytmyOd początku zdecydowanym zwolennikiem kandydatury Mateusza Szpytmy był wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL), który prowadził rozmowy z koalicjantami, próbując przekonać ich do poparcia historyka.Jeszcze przed głosowaniem w Sejmie wicemarszałek dwa razy zwracał się do Prezydium Sejmu o przesuniecie terminu głosowania nad powołaniem prezesa IPN. Pytany przez dziennikarzy o powód wniosku, odpowiedział: – Demokracja. Nic złego się nie dzieje.Uzasadniając swoje poparcie dla Szpytmy, mówił: – Mam ogromny szacunek do jego dzieła życia, którym jest Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Ulmów. Poza tym jest badaczem ruchu ludowego, napisał ponad 140 prac popularnonaukowych i naukowych. Jest porządnym człowiekiem i postacią apolityczną, więc nie będzie robił polityki.Polityk PSL wielokrotnie podkreślał, że Szpytma jest „świetnym kandydatem” oraz „postacią apolityczną”, która daje gwarancję merytorycznego kierowania Instytutem.Zgrzyt w koalicjiW samym PSL nie ukrywano natomiast, że wynik głosowania w Senacie będzie także sprawdzianem relacji między koalicjantami.W kierownictwie ludowców pojawiały się głosy, że sposób rozstrzygnięcia tej sprawy może wpłynąć na dalszą współpracę w ramach koalicji. Jak podkreślali rozmówcy z PSL, chodziło przede wszystkim o „kwestię wzajemnego szacunku i równego traktowania”, bez których „ciężko o udaną współpracę”.Czytaj także: Zaginęły trzy nastoletnie siostry. Stołeczna policja apeluje o pomocSzpytma ważny dla PSL- dlaczego?Dla ludowców obsada stanowiska prezesa IPN miała znaczenie nie tylko personalne, ale również symboliczne. Z nieoficjalnych rozmów z politykami PSL wynika, że za poparciem dla Mateusza Szpytmy przemawiało kilka argumentów.Pierwszym było jego wieloletnie zaangażowanie w badania nad historią ruchu ludowego oraz upamiętnianie Wincentego Witosa. Drugim – wysoko oceniana praca na stanowisku dyrektora Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej, uznawanego za jedną z najważniejszych instytucji zajmujących się pamięcią o Polakach ratujących Żydów.Nie bez znaczenia pozostawał także aspekt polityczny. W PSL Szpytma postrzegany jest jako kandydat bliski środowisku ludowców. Z kolei Karol Polejowski, który po decyzji Senatu nadal będzie pełnił obowiązki prezesa IPN, przez działaczy PSL jest postrzegany jako osoba związana z prezydentem Karolem Nawrockim. Właśnie ta różnica – jak przekonują politycy ludowców – miała przesądzać o ich jednoznacznym poparciu dla kandydatury Szpytmy.Czytaj także: PiS chce deportacji części Ukraińców. Przygotowują ustawę na rok wyborczy