Kolejna granica przekroczona. Statek należący do niemieckiego armatora został ostrzelany przez rosyjskie drony na Morzu Czarnym. Według ukraińskich władz atak był częścią szerszego uderzenia wymierzonego w cywilne jednostki handlowe w pobliżu Odessy. Frachtowiec „Emil”, pływający pod banderą Liberii, należy do hamburskiej firmy Johann Blumenthal. Jednostka została zaatakowana w rejonie ukraińskiego wybrzeża Morza Czarnego. Jak przekazują ukraińskie służby, podczas ewakuacji jedenastoosobowej załogi doszło do kolejnego uderzenia dronów. Mimo dwóch ataków nikt z członków załogi nie odniósł obrażeń.Niemiecki armator nie skomentował dotąd incydentu. Większość informacji pochodzi od strony ukraińskiej, która twierdzi, że rosyjskie drony zaatakowały tego dnia również inne statki handlowe. Na jednej z jednostek miał zginąć członek załogi.To już drugi w tym tygodniu incydent z udziałem dronów, który budzi niepokój w Niemczech. Kilka dni wcześniej przy ukraińskim samolocie na lotnisku w Lipsku odnaleziono drona wyposażonego w ładunek wybuchowy. Według ekspertów za zdarzeniem może stać Rosja.Sianie zagrożeniaSzef niemieckiego MSW Alexander Dobrindt ostrzegł, że za incydentem najprawdopodobniej stoją „obce siły”, choć ostateczne ustalenia ma przynieść prowadzone śledztwo.– Chcą zasiać poczucie niepewności w Niemczech – nie tylko na lotniskach, lecz także w innych miejscach. Dronami i innymi środkami. To część hybrydowego zagrożenia, w którym się znajdujemy – powiedział minister.Czytaj też: Referendum klimatyczne. Senat odrzucił propozycję prezydenta