Koszt to zaledwie 300 dol. Inżynierowie z MIT oraz EPFL w Lozannie opracowali nowatorską konstrukcję robota, który porusza się jak fruwający ptak i podobnie jak niektóre gatunki ptaków potrafi też pływać. Koszt konstrukcji to zaledwie 300 dol. Pomysłodawcy liczą, że ich wynalazek pomoże w przyszłości do przeprowadzania badań nad środowiskiem. Nury, mewy, maskonury i burzyki to jedne ze 100 gatunków ptaków, które potrafią zarówno latać, jak i pływać. Te nurkujące ptaki potrafią zanurzyć się w wodzie i dopłynąć do ofiary, a następnie wyskoczyć w powietrze i odlecieć. Teraz do tego grona należy też dołożyć FAAV (flapping-wing aerial-aquatic vehicle), czyli pojazd powietrzno-wodny z trzepoczącymi skrzydłami.Kreatywna modyfikacja naturyZespół pracujący nad tym urządzeniem najpierw dokładnie przestudiował, jak funkcjonują fruwająco-nurkujące ptaki, po czym przystąpiono do opracowywania mechanizmu i dostosowania odpowiednich materiałów. Najważniejszą kwestią było rozwikłanie dynamiki, dzięki której ptaki mogą poruszać w jednym i drugim środowisku.Skupiano się w przeszłości nad sposobami poruszania ptaków takich gatunków, ale nikt nie pomyślał, by stworzyć ich robotyczny odpowiednik. Zespół pod przewodnictwem Raphaela Zuffereya zaznajomił się z potężną literaturą na temat ptaków (nurkujących). W czasie badań mapowano częstotliwość trzepotania skrzydeł różnych ptaków w powietrzu i w wodzie oraz to, jak ta częstotliwość różniła się w zależności od rozpiętości skrzydeł (im większy ptak, tym niższa częstotliwość trzepotania).Na bazie zebranych informacji zaprojektowano ważący 250 g pojazd latająco-wodny (FAAV), napędzany silnikiem zasilanym bateriami, z nylonowymi skrzydłami i ogonem pokrytym wodoodpornymi nanocząsteczkami.Co ciekawe, zastosowane rozwiązania nie odwzorowują w pełni zdolności ptaków, lecz kreatywnie je modyfikują. Skrzydła ptaków nurkujących zawijają się pod wodą i poruszają się mniej obszernie. W innym wypadku w większej gęstości wodnej machanie skrzydłami wymagałoby wykorzystania znacznie większej energii.FAAV nie odróżnia środowiska, w którym fruwaTymczasem skrzydła fruwająco-pływającego robota, są bardziej elastyczne i w ten sposób zmniejszają opór wody. To o wiele lepsze rozwiązanie niż próba kopiowania budowy ptaków, bo konstrukcja nie wymaga czterech dodatkowych stawów, jest prostsza i dzięki temu lżejsza.Jak wyjaśnił Zufferey, FAAV nie odróżni dzięki swojej budowie, czy fruwa w wodzie, czy w powietrzu. Jest zaprogramowany tak, by machać z odpowiednią częstotliwością na sekundę.Robot może latać z prędkością nieco ponad 6 m na sekundę i pływać z prędkością prawie 1 m na sekundę. Teoretycznie może przelecieć 6 km lub przepłynąć 2 kilometry na jednym ładowaniu akumulatora, choć nie zostało to przetestowane.Laboratorium testowało FAAV przez rok w zbiorniku wodnym w Massachusetts, a następnie w Jeziorze Genewskim w Szwajcarii. Wiele prac rozwojowych polegało na ustaleniu optymalnego kąta zanurzenia (70 stopni) i wybicia robota z wody. Może działać w warunkach łagodnej fali i wiatru.Teraz inżynierowie poszukują finansowania na rozwijanie swojego elektronicznego ptaka.FAAV imponuje konstrukcją, ale jest „ale” – Z inżynierskiego punktu widzenia jest to naprawdę imponujący projekt – powiedział Maaten Furlong, dyrektor nauk inżynieryjnych w Narodowym Centrum Oceanografii w USA, poproszony przez portal CNN o niezależną ocenę pomysłu.Jak zaznaczył, „pojazdy inspirowane biologią” nie są niczym nowym, ale stosunkowo niewiele z nich przechodzi z fazy laboratoryjnej do fazy operacyjnej.– W praktyce konwencjonalne silniki elektryczne i śmigła są wysoce wydajne, niezawodne i niedrogie, co sprawia, że trudno je prześcignąć pod względem kosztów, wydajności i praktyczności – przyznał Furlong, który jednak nie wykluczył, że najnowszy wynalazek nie będzie szerzej wykorzystywany w badaniach naukowych czy komercyjnym użytkowaniu.Czytaj także: Edycja genów się nie powiodła. Dziewczynka zmarła podczas eksperymentu