Nie stawia się na przesłuchania. Beata Szydło została ukarana przez prokuraturę. Była premier będzie musiała zapłacić trzy tysiące złotych kary za niestawienie się na przesłuchanie w charakterze świadka w sprawie finansowania kampanii medialnej „Sprawiedliwe Sądy”. Jak poinformowała w czwartek PAP rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie prok. Dorota Sokołowska-Mach, terminy przesłuchania Beaty Szydło jako świadka wyznaczane były kilkukrotnie, w okresie od maja do lipca. Maksymalna kara. Beata Szydło dostała mandat– Ponadto prokurator prowadzący śledztwo uwzględnił przy wyznaczaniu kolejnych terminów brak zaplanowanych posiedzeń Parlamentu Europejskiego zarówno plenarnych, jak i prac komisji według terminarza PE, z uwagi na fakt, że świadek jest deputowaną do PE – podkreśliła prok. Sokołowska-Mach. Dodała, że nałożona na świadka kara finansowa jest w maksymalnej wysokości przewidzianej przez Kodeks postępowania karnego. Art. 285 k.p.k mówi, że na świadka, biegłego, tłumacza lub specjalistę, który bez należytego usprawiedliwienia nie stawił się na wezwanie organu prowadzącego postępowanie albo bez zezwolenia tego organu wydalił się z miejsca czynności przed jej zakończeniem, można nałożyć karę pieniężną w wysokości do 3 tys. złotych. Prokurator zaznaczyła, że postanowienie dotyczące nałożenia kary na Beatę Szydło jest nieprawomocne. Świadek może złożyć na nie zażalenie do sądu. Szydło ma zostać przesłuchana w śledztwie dotyczącym podejrzenia nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez członków zarządu Polskiej Fundacji Narodowej w 2017 roku. Postępowanie koncentruje się na mechanizmie sfinansowania kampanii „Sprawiedliwe Sądy”, co według prokuratury mogło wyrządzić fundacji utworzonej przez 17 spółek Skarbu Państwa szkodę majątkową szacowaną na co najmniej 8,4 mln zł.Zarzuty dla byłych członków Polskiej Fundacji NarodowejW lipcu zarzuty w sprawie usłyszeli były członek zarządu Polskiej Fundacji Narodowej Maciej Ś. i jej były prezes Cezary J. Są podejrzani o sfinansowanie kampanii „Sprawiedliwe Sądy”, a także nielegalne finansowanie partii politycznych: PiS i Solidarnej Polski. Nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Polska Fundacja Narodowa została utworzona w 2016 roku na mocy przepisów ustawy przyjętej za rządów premier Beaty Szydło. Zgodnie z zapisami statutowymi jej głównym celem miało być promowanie wizerunku Rzeczypospolitej Polskiej za granicą, ochrona jej dobrego imienia oraz wspieranie polskiej gospodarki. Fundację założyło 17 państwowych podmiotów gospodarczych: Enea, Energa, PGE, Grupa Azoty, Lotos, Tauron, Orlen, PGNiG, PZU, PKO BP, GPW, KGHM, Totalizator Sportowy, Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, Polskie Koleje Państwowe, Polski Holding Nieruchomości oraz Polska Grupa Zbrojeniowa. Finansujące ją spółki Skarbu Państwa zobowiązały się do wnoszenia corocznych wkładów finansowych przez okres 10 lat. Łączna kwota zadeklarowanego wsparcia miała wynieść 45,5 mln zł. Śledztwo dotyczące podejrzenia nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez członków zarządu Polskiej Fundacji Narodowej w 2017 roku wszczęła w drugiej połowie czerwca 2024 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie, a następnie przejęła je Prokuratura Regionalna w Rzeszowie, która bada także inne wątki działalności fundacji, w tym zakup i sprzedaż jachtu I Love Poland za 900 tys. euro w 2018 roku. Do rzeszowskiego śledztwa dołączono też materiały z wcześniejszego postępowania prowadzonego w Warszawie. Dotyczy ono przekroczenia uprawnień przez ówczesną prezes Rady Ministrów poprzez zlecenie Polskiej Fundacji Narodowej realizacji programu „Sprawiedliwość”, w ramach którego realizowany był projekt „Sądy”, dotyczący zmian w wymiarze sprawiedliwości. „Sprawiedliwe Sądy”. Miała być promocja Polski, był atak na sędziówSprawa została ujęta w tzw. raporcie Bodnara – dokumencie Prokuratury Krajowej analizującym postępowania z lat 2016-2023, które budziły szczególne zainteresowanie opinii publicznej. Organizowana przez PFN w 2017 roku kampania „Sprawiedliwe Sądy” wywołała liczne kontrowersje publiczne i protesty ówczesnej opozycji, która zarzucała fundacji finansowanie propagandy partyjnej z pieniędzy publicznych. Akcja obejmowała dystrybucję billboardów w polskich miastach z hasłami uderzającymi w sędziów (m.in. określającymi ich jako „nadzwyczajna kasta”) oraz uruchomienie specjalnych stron internetowych prezentujących rządowe założenia reformy wymiaru sprawiedliwości. Działalność finansowa PFN była przedmiotem zainteresowania Najwyższej Izby Kontroli. Kontrolerzy NIK wielokrotnie wytykali brak nadzoru właścicielskiego spółek założycielskich nad wydatkami fundacji. Władze PFN konsekwentnie odmawiały poddania się weryfikacji przez NIK, argumentując, że fundacja nie dysponuje środkami publicznymi. W odpowiedzi Najwyższa Izba Kontroli złożyła do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa utrudniania kontroli państwowej. Czytaj także: Prezydenckie weta warte miliardy. Oszacowano, o ile mogły uszczuplić budżet