Pechowo na Węgrzech. Szanse były, Górnik stwarzał okazje, ale - podobnie jak w dwumeczu z Fenerbahce - na wyjeździe przegrał 0:1. Gola na wagę zwycięstwa strzelił dla Ferencvaros Rumun Marius Corbo. Gospodarze od początku częściej utrzymywali się przy piłce, ale długo nie potrafili przełożyć przewagi na prowadzenie. Najlepszą okazję Ferencvarosu w pierwszej połowie zmarnował Lenny Joseph, który z bliska posłał piłkę obok bramki.Górnik z czasem zaczął odpowiadać. Nad poprzeczką uderzył Yvan Ikia Dimi, a przed przerwą próbowali również Kacper Urbański i Erik Prekop. Zabrzanom brakowało jednak precyzji – w pierwszej połowie żadna z drużyn nie oddała celnego strzału.Najlepszy fragment Górnika przypadł na początek drugiej części. Najpierw Denes Dibusz obronił uderzenie Taofeeka Ismaheela, a w 64. minucie Nigeryjczyk posłał piłkę minimalnie obok słupka. Niewykorzystana okazja zemściła się niemal natychmiast. Minutę później Cadu odnalazł przed polem karnym Mariusa Corbu. Rumun miał dużo miejsca, uderzył z dystansu, a piłka po rykoszecie wpadła do bramki Philippa Schulzego.Górnik próbował odpowiedzieć, ale strzały Michała Sačka, Urbańskiego i wprowadzonego z ławki Petera Gonzáleza nie przyniosły wyrównania. Ferencvaros wygrał 1:0 i przed rewanżem w Zabrzu ma minimalną zaliczkę. Rewanż w Zabrzu już 13 sierpnia.