Słony rachunek za przejażdżkę rowerem. Ponad 1,5 promila alkoholu miał w organizmie 38-letni Bydgoszczanin, który, jak gdyby nic, jechał na rowerze autostradą A4 w Katowicach. Okazało się, że podróżnik był nie tylko pijany, ale jego jednoślad był w fatalnym stanie technicznym. Bydgoszczanin musi teraz słono zapłacić za swoje przewiny. Policjanci z drogówki Komendy Miejskiej w Katowicach, w niedzielę 2 sierpnia, patrolujący na motorach miasto zauważyli na autostradzie A4 rowerzystę. Natychmiast podjechali do niego, aby przerwać dalszą podróż i tym samym zlikwidować zagrożenie dla jego samego i innych uczestników ruchu. Szybko okazało się, że nie był to jedyny przejaw skrajnie nieodpowiedzialnego zachowania 38-letniego mieszkańca Bydgoszczy. Badanie stanu trzeźwości wykazało, że miał on w organizmie ponad 1,5 promila alkoholu. Dodatkowo rower, na którym wybrał się na przejażdżkę był w złym stanie technicznym. Mężczyzna został ukarany mandatami za kierowanie rowerem pod wpływem alkoholu, poruszanie się rowerem po autostradzie oraz niewłaściwy stan techniczny jednośladu. Łącznie musi zapłacić 3 tys. zł. Policja przypomina, że rowerzyści nie mogą poruszać się po autostradach ani drogach ekspresowych. Tym bardziej pod wpływem alkoholu, który „ogranicza zdolność oceny sytuacji, wydłuża czas reakcji oraz pogarsza koordynację ruchową”. Czytaj także: Szaleństwa rowerzystów. Z trzema promilami i po autostradzie A1