Ruszyła petycja. Aż 9 na 10 kobiet, które otrzymało zdjęcia męskich genitaliów, nie zostało przed ich wysłaniem zapytanych o zgodę. Fundacja Feminoteka chce, by cyberobnażanie się było karalne. – Prawo nie nadąża za rozwojem technologii – mówi portalowi TVP.Info Joanna Gzyra-Iskandar z fundacji. „Rozmawiałam miło z chłopakiem. Wydawał się wrażliwy, dopytywał o mnie, współczuł, pocieszał. Dodał, że jestem piękna i nagle wysłał dickpick jakby w dowód uznania. A ja poczułam się sprowadzona nawet nie do parteru tylko do piwnicy, do roli obiektu seksualnego” – napisała anonimowo do Fundacji Feminoteka jedna z kobiet, która doświadczyła cyberobnażania się.Czym jest cyberobnażanie się? Jak tłumaczy Feminoteka, to sytuacja, w której ktoś wysyła zdjęcie lub film przedstawiający swoje genitalia, lub genitalia innej osoby, do kogoś, kto nie wyraża na to zgody.Z badań wynika, że najczęściej robią to mężczyźni i nastoletni chłopcy. Wysyłają zdjęcia penisa – stąd angielskie określenie „dickpick” – kobietom, nastolatkom, a niekiedy nawet dziewczynkom. Szacuje się, że w Wielkiej Brytanii aż 76 procent nastolatek otrzymało niechciane zdjęcia intymne.Takie niechciane zdjęcia genitaliów wysłane odbiorczyni bez zgody, wywołują u niej nie tylko obrzydzenie, ale zachwiane poczucie bezpieczeństwa.Jedna z kobiet w wysłanej do Fundacji Feminoteka wiadomości napisała jeszcze: „(Nadawca) przyznał, że myśli o mnie w czasie masturbacji. Poczułam się jak lalka do podniety, do której osobowość była tylko dodatkiem, jak ubranko dla Barbie. I niestety, zwątpiłam, że ktoś normalny może się mną zainteresować. Mną jako człowiekiem”.Cyberobnażanie się to forma przemocy seksualnej. Nie w PolsceCyberobnażanie się to forma przemocy seksualnej. Mimo to prawo w Polsce nie karze tego typu zachowań. „Domagamy się od polskiego rządu, by wziął pod uwagę tę formę przemocy seksualnej i odpowiednio dostosował polskie prawo” – pisze Feminoteka, uruchamiając petycję, pod którą zbiera podpisy potrzebne do dalszych działań na rzecz zmiany przepisów. Możesz ją podpisać TUTAJ.Zgodnie z dyrektywą Parlamentu Europejskiego zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej cyberflashing jest powszechną formą zastraszania i uciszania kobiet. Obecnie w Europie prawo karzące cyberobnażanie ustanowiła Wielka Brytania oraz Austria.A jak mówi w rozmowie z nami Joanna Gzyra-Iskandar z Feminoteki: – Jedynie kobiety, które są przez sprawców nękane i notorycznie otrzymują od nich zdjęcia nagich genitaliów, mogą liczyć na kwalifikację takich zachowań jako uporczywego nękania. Jeśli jednak mężczyzna wyśle takie zdjęcie jednej osobie raz, nie poniesie z tego powodu żadnych konsekwencji. Chcemy to zmienić.Czytaj także: Co czwarte dziecko doświadczyło przemocy seksualnej. Zwykle krzywdzi bliskiEkspertka przypomina, że w Polsce istnieje art. 140 kodeksu wykroczeń, który dotyczypopełniania publicznie „nieobyczajnego wybryku”. I to właśnie z tego przepisu karani są ekshibicjoniści, którzy obnażają się w przestrzeni publicznej.– W naszej opinii – a także kilku tysięcy osób, które podpisały petycję – przepis ten powinien obejmować także przestrzeń cyfrową, by nawet jednorazowe przesłanie niechcianego zdjęcia genitaliów mogło być ścigane i karane grzywną lub karą ograniczenia wolności – dodaje Gzyra-Iskandar.