Tigraj chce się oderwać. Etiopia znów znajduje się na krawędzi wojny domowej. Bojownicy z regionu Tigraju oskarżyli władze w stolicy o rozpoczęcie ofensywy wojskowej. Władze regionu Tigraju w Etiopii oskarżyły rząd federalny o rozpoczęcie ofensywy wojskowej. Działania wojenne na pełną skalę złamałoby porozumienie trwające już od trzech lat między rządem federalnym Etiopii a bojownikami z tego północnego regionu.Stronami konfliktu jest etiopski rząd w Addis Abebie i bojownicy zrzeszeni w ramach Ludowego Frontu Wyzwolenia Tigraju (TPLF). Napięcia między obiema stronami nasilają się od czasu podpisania w 2022 r. porozumienia, które zakończyło krwawą, trwającą dwa lata wojnę. Konflikt pochłonął setki tysięcy ofiar. Bojownicy z TPLF oskarżają także etiopski rząd o prowadzenie blokad regionu i ataki z użyciem dronów. Zobacz także: Uczą, jak ratować życie. Polscy strażacy szkolą swoich kolegów z EtiopiiDlaczego doszło do wojny?Konflikt ma przede wszystkim podłoże polityczno-etniczne. Wojna w etiopskim regionie Tigraj była efektem wieloletniego sporu o władzę, który wybuchł po obaleniu długoletniej dominacji Ludowego Frontu Wyzwolenia Tigraju (TPLF). W 2018 roku wybrano nowego premiera Abiya Ahmeda. Polityka nowego premiera zmniejszyła niezależność poszczególnych regionów – Etiopia to państwo federalne – przez centralistyczne reformy.TPLF wezwała społeczność międzynarodową do interwencji, ostrzegając przed poważniejszymi konsekwencjami w przypadku rozszerzenia się wojny. Wezwała również mieszkańców Tigraju, siły bezpieczeństwa, organizacje społeczeństwa obywatelskiego oraz instytucje religijne do przygotowania się na to, co określiła jako walkę o „przetrwanie narodu”.Zobacz też: Pojechali na turniej piłkarski. Zawodnicy i trenerzy zniknęli bez śladu