Ofiary reżimu. Blisko co trzeci uciekinier z Korei Północnej, który mieszkał w pobliżu ośrodka testów jądrowych Punggye-ri, wykazuje mutacje chromosomowe mogące być wynikiem ekspozycji na promieniowanie – poinformowało południowokoreańskie ministerstwo zjednoczenia. National Radiation Emergency Medical Center, które prowadziło badania uciekinierów spod reżimu Kima do Korei Południowej, zwraca uwagę, że w ciągu pięciu lat testów aż 64 spośród 214 osób wykazało mutacje chromosomowe. Przedstawiciel centrum, cytowany przez agencję Yonhap News, stwierdził, że naukowo uzasadnione jest podejrzewanie, że zmiany te mają związek z testami broni jądrowej. Zastrzegł, że wyniki nie wykluczają innych możliwych przyczyn, takich jak np. palenie czy tomografia komputerowa.Wszystkie badane osoby mieszkały w miastach i powiatach w pobliżu poligonu testów jądrowych w prowincji Hamgyong Północny, po pierwszym północnokoreańskim eksperymencie nuklearnym, który miał miejsce 9 października 2006 roku. Reżim Kima nie rezygnuje z testów broni atomowej Co ciekawe, ubiegłoroczne badanie, które objęło 59 Koreańczyków z Północy, wykazywało nieprawidłowości chromosomowe aż u 26 osób. Żaden z uczestników nie miał nowotworów znanych z ekspozycji na promieniowanie. W Korei Południowej osiedliło się około 800 Koreańczyków z ośmiu dotkniętych miast i powiatów dotkniętych zagrożeniem napromieniowaniem. Do tej pory Korea Północna przeprowadziła 6 testów jądrowych. Po raz pierwszy w 2006, po raz ostatni 9 lat temu. Według źródeł wywiadowczych komunistyczna Północ przygotowana jest do kolejnego testu. Reżim w Pjongjangu wykorzystuje je także jako kartę przetargową w negocjacjach dotyczących zniesienia części sankcji. Czytaj także: Kim Dzong Un chce „zdominować świat”. Mają pomóc bomby atomowe