Wojskowego uratowała usterka techniczna. Emeryt z Charkowa uwierzył, że został zwerbowany przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) do „zlikwidowania” ukraińskiego dowódcy, pułkownika Ihora Obolenskiego. Dowodem na zdradę Bohatera Ukrainy miało być jego zdjęcie na placu Czerwonym w Moskwie. Kłopot w tym, że wojskowego w ogóle tam nie było, bo obraz wygenerowała sztuczna inteligencja. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy ostrzega, że oficerowie kremlowskiego wywiadu coraz częściej werbują Ukraińców do działań sabotażowych i terrorystycznych, prowadząc operacje „pod obcą flagą”. Podszywają się pod SBU lub wywiad wojskowy (HUR) i zlecają między innymi podkładanie bomb oraz zamachy na ważne osoby w administracji i wojsku. „Agenci” są przekonani, że działają na rzecz swojej ojczyzny, a w rzeczywistości służą agresorom. Właśnie w taki sposób Rosjanie zwerbowali 69-letniego mieszkańca Charkowa. Kazali mu „zlikwidować” pułkownika Ihora Obolenskiego. To Bohater Ukrainy, który w kwietniu 2025 roku został mianowany dowódcą 2. Korpusu Gwardii Narodowej Ukrainy „Chartia”. Rosjanie od lat uważają go za niewygodnego. Dostał zlecenie i broń. Ukraiński emeryt myślał, że pomaga swojemu państwu Senior uwierzył jednak, że pułkownik jest zdrajcą ojczyzny. Na dowód Rosjanie przesłali mu zdjęcie Obolenskiego, który stoi na placu czerwonym w Moskwie, w koszulce z literą Z (miały ją wymalowane na burtach pojazdy rosyjskiej armii, które zaatakowały Ukrainę). Z ustaleń prawdziwej SBU wynika, że kurier wysłany przez rosyjskie służby dostarczył „agentowi” pistolet. 69-latek próbował użyć broni w Charkowie, ale wszystko wskazuje na to, że broń nie zadziałała. Wkrótce potem mężczyzna został zatrzymany, odpowie za usiłowanie zabójstwa. „Wiemy, że nasz wróg jest podstępny. Jesteśmy gotowi do walki, zarówno na linii frontu, jak i na tyłach. Zareagujemy na każdą próbę zamachu, na polu bitwy. Jesteśmy nieugięci” – tak próbę zamachu na swojego dowódcę skomentował 2. Korpus „Chartia” w mediach społecznościowych. Czytaj także: Bomba zabiła żołnierza w Kijowie. Druga wybuchła, gdy przyjechały służby