Słoweński mur runął. Polscy siatkarze pokonali w chińskim Ningbo Słowenię 3:0 (25:16, 25:19, 25:17) w półfinale Ligi Narodów. Biało-Czerwoni po raz czwarty wystąpią w finale tego turnieju. Broniący tytułu polscy siatkarze awansowali do finału Ligi Narodów. W rozegranym w chińskim Ningbo półfinale biało-czerwoni pewnie pokonali Słowenię 3:0 (25:16, 25:19, 25:17). Mecz trwał 80 minut.Polska zwyciężyła ze SłoweniąW słoweńskiej drużynie zagrali: Uros Planinsić, Nik Mujanovć, Jan Kozamernik, Alen Pajenk, Rok Mozić, Tine Urnaut – Grega Okroglić (libero) – Nejc Najdić, Rok Braćko, Klemen Sen, Luka Marovt, Janz Janez Krzić.W skład polskiej drużyny wchodzili: Marcin Komend, Bartłomiej Bołądź, Szymon Jakubiszak, Bartłomiej Lemański, Tomasz Fornal, Wilfredo Leon – Jakub Popiwczak (libero) – Maksymilian Granieczny, Kamil Semeniuk, Artur Szalpuk.Wilfredo Leon poprowadził Biało-Czerwonych do finału Niespełna 80 minut potrzebowali podopieczni trenera Nikoli Grbicia, by po raz czwarty w historii zameldować się w finale Ligi Narodów. Słoweńcy, którzy dla biało-czerwonych często byli niewygodnym przeciwnikiem, a w fazie zasadniczej rozgrywek wygrali 3:2, w sobotę stanowili jednak tylko tło dla polskiego zespołu.Czytaj także: FIFA wycofuje się z kontrowersyjnego pomysłu. „Doprowadził do podziałów”Do efektownego zwycięstwa poprowadził polskich siatkarzy Wilfredo Leon, który zdobył 16 punktów, z czego aż sześć z zagrywki. To właśnie jego niezwykle mocne serwisy, po których piłka leciała z prędkością ponad 120 km/h, sprawiły mnóstwo problemów przeciwnikom.W pierwszej partii Słoweńcy dość wysoko zawiesili poprzeczkę Polakom, nieźle grali w bloku, a w ataku potrafili omijać ręce rywali. Biało-Czerwoni prowadzili 11:7, ale rywale szybko odrobili straty i po kilku minutach było 14:14. Potem nastąpił prawdziwy pokaz mocy drużyny Grbicia, a w pierwszoplanowej roli wystąpił Leon, który dwukrotnie z rzędu odnotował po dwa asy. Rywale, nawet gdy przyjęli zagrywkę, mieli kłopot z wyprowadzeniem skutecznej akcji i Polacy na finiszu wygrywali już 23:15, a skończyło się 25:16.W drugiej partii wyrównana walka trwała nieco dłużej, na prawym skrzydle rozkręcał się Bartłomiej Bołądź, ale przewaga Polaków utrzymywała się na poziomie dwóch-trzech punktów. Małe kłopoty w ataku miał Leon, którego Słoweńcy dwukrotnie zablokowali i biało-czerwoni prowadzili tylko 18:17. W decydującym momencie skutecznością imponował Bołądź, dwa punkty dołożył Leon, a po „kiwce” Tomasza Fornala przewaga znów była bezpieczna (23:18).Trzeci set toczył się już bez większych emocji – Biało-Czerwoni już na samym początku wypracowali pięciopunktową przewagę (6:1). Potem spotkanie się wyrównało, ale Polacy zachowywali bezpieczny dystans i mieli pełną kontrolę nad spotkaniem. Rozgrywający Marcin Komenda częściej grał środkiem, a Szymon Jakubiszak i Bartłomiej Lemański starali się nie zawieść swojego kolegi.Finał Ligi Narodów. Z kim zagrają Polacy? W niedzielnym meczu o złoty medal zmierzą się ze zwycięzcą spotkania Stany Zjednoczone – Japonia, które rozpocznie się w sobotę o godz. 13:30.Czytaj również: Przypieczętowali awans. Polacy lepsi od Francuzów