Planował już nowe życie z kochanką. Christian M. zaprosił żonę na romantyczny wieczór w hotelu we Frankfurcie. Zaledwie kilkanaście minut po tym, jak para zameldowała się w hotelu, Marta M. już nie żyła. Jej mąż twierdził, że kobieta sama wypadła z balkonu na 22. piętrze, a doszło do tego podczas erotycznych igraszek. Sąd nie miał jednak wątpliwości, że nie był to wypadek i wymierzył mężczyźnie najwyższą karę. Dramat rozegrał się w maju 2023 roku. 57-letni wówczas Christian M. zaprosił swoją 40-letnią żonę Martę do hotelu Leonardo Royal we Frankfurcie, uważanego za jeden z lepszych w mieście. To miała być romantyczno-erotyczna randka „przeprosinowa”. Małżeństwo M. przechodziło bowiem poważny kryzys, głównie z powodu niewierności Christiana. Oboje weszli do pokoju na 22 piętrze. Jak opisuje „Bild”, kilkanaście minut później kobietę znaleziono na ziemi. Marta M. była częściowo roznegliżowana, co wzbudziło podejrzenia służb. Mąż kobiety przekonywał, że doszło do wypadku. Tłumaczył śledczym, że kiedy uprawiał z żoną seks na balkonie, ta za wychyliła się za barierkę i spadła z wysokości 60 metrów. Czytaj także: Mord w Koziegłowach. Zabił żonę, bo nie chciał stracić mieszkaniaHistoria wyszukiwania mężczyzny nie pozostawiała wątpliwości Funkcjonariusze odkryli jednak, że Christian M. miał w tym czasie kochankę. Po śmierci Marty błyskawicznie zamieszkał z nową partnerką. To mogło wskazywać, że pozbył się żony, chcąc uniknąć kosztownego rozwodu. Śledztwo w sprawie śmierci Marty M. trwało prawie dwa lata. Okazało się, że niektórzy goście hotelowi słyszeli kobiece krzyki. Dodatkowo biegli z zakresu medycyny sądowej odkryli na ciele ofiary obrażenia, które nie wynikały z upadku z dużej wysokości, a powstały niedługo przed nim. Christian M. został oskarżony o zabójstwo z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Sąd Regionalny we Frankfurcie nie miał najmniejszych wątpliwości, że mężczyzna jest winny, więc skazał go na dożywocie za kratami. Zbrodnia (nie)doskonała Zdaniem sędziego Christian M. zrzucił swoją żonę z balkonu „jak worek na śmieci”, aby uniknąć rozwodu. Okazało się też, że oskarżony szukał w internecie „najbardziej dyskretnych metod zabijania”. – Byłoby to idealne przestępstwo, gdyby władze nie prowadziły tak skrupulatnego dochodzenia – dodał sędzia. Christian M. w trakcie rozprawy nie okazywał żadnych emocji. Wyrok jest nieprawomocny. Czytaj także: Zabił żonę i upozorował wypadek. Sąd nie miał dla niego litości