Stacja wojskowa z czasów zimnej wojny. Kilka godzin po ataku rakietowym Rosji na Ukrainę tajemnicza rosyjska wojskowa stacja radiowa znana jako „Radio Zagłady” nadała serię zaszyfrowanych komunikatów. Sytuacja jest o tyle zadziwiająca, że stacja rzadko wysyła partie wiadomości. Jej tajemnicze transmisje od lat są przedmiotem spekulacji. W trakcie nocnego ataku w Polsce spadła i eksplodowała rosyjska rakieta manewrująca Ch-101. Jak wynika z informacji monitorującego aktywność stacji telegramowego kanału UVB-76 Logs, krótkofalowa stacja UVB-76 z czasów zimnej wojny nadała w czwartek dziewięć komunikatów. Padły takie słowa i wyrażenia jak: „MONARCHIST”, „BRIBETAKER”, „MOTEL”, „DOYAROPUKH”, „GIDZHAK”, „PUHOKORM” i „KLETCHATKA”.Transmisje nadeszły kilka godzin po tym, jak Rosja rozpoczęła nocny atak na Ukrainę. Jeden z rosyjskich pocisków wleciał w polską przestrzeń powietrzną, a następnie rozbił się w pobliżu wsi Tarnawa-Kolonia na Lubelszczyźnie.Czytaj więcej: Śmiercionośna broń nad Polską. Czym jest pocisk Ch-101?Stacja rzadko wysyła szereg wiadomości Transmisje te były zastanawiające, ponieważ UVB-76 rzadko wysyła partie wiadomości. Poprzednie wzrosty aktywności zbiegły się z okresami wzmożonego geopolitycznego napięcia.Stacja działa na częstotliwości 4625 kHz i emituje powtarzalny, brzęczący dźwięk co najmniej od 1975 roku. Jeśli już pojawiają się jakieś wiadomości głosowe, to zazwyczaj składają się one z krótkich sekwencji liter, cyfr i pozornie przypadkowych rosyjskich słów.Czytaj też: Wojsko potwierdza pochodzenie rakiety, która spadła na LubelszczyźnieCel istnienia stacji nigdy nie został oficjalnie potwierdzony, a jej tajemnicze transmisje przez dziesięciolecia były przedmiotem spekulacji.Eksperci o „Radiu Zagłady”: część rosyjskiej wojskowej sieci komunikacyjnejNiektórzy eksperci uważają, że sygnał, który prawdopodobnie pochodzi z przedmieść Moskwy, jest częścią rosyjskiej wojskowej sieci komunikacyjnej. Jej celem jest utrzymywanie kontaktu ze służbami bez korzystania z internetu lub systemów satelitarnych.Kolejna niepokojąca teoria, która dała nazwę „Radiu Zagłady”, polega na tym, że stacja rzekomo emituje sygnał „Martwej Ręki”. Według tej hipotezy, gdyby Rosja została zaatakowana nuklearnie, sygnał stacji zamilkłby, automatycznie uruchamiając uderzenie odwetowe.Na razie nie ma dowodów potwierdzających te teorie. Nie ma też dowodów na to, że transmisja miała bezpośredni związek z rosyjskim atakiem na Ukrainę i uderzeniem rakiety w Polsce.Czytaj też: „Zostałaby zestrzelona”. Szef MON o łańcuchu decyzyjnym w armii