Kolejny raz jechał po narkotykach. 39-letni Jakub Sz. wsiadł za kierownicę BMW niedługo po tym, jak wciągnął kilka ścieżek „koktajlu narkotyków” na bazie syntetycznych katynonów. Ruszył na przejażdżkę z dwojgiem znajomych, którym miał oferować narkotyki. W Kuźnicy Starej, stracił panowanie nad autem i przejechał jadącego chodnikiem na rowerku dziewięciolatka. Chłopiec zmarł w szpitalu. – Prokurator przedstawił Jakubowi Sz. zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku drogowego pod wpływem środków odurzających i w trakcie zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. Mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu przestępstwa i złożył wyjaśnienia. Nic nie wiem, aby wykazywał skruchę czy żal za to, o co jest podejrzany – powiedział portalowi TVP.Info prok. Tomasz Ozimek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. Ponadto Jakub Sz. odpowie za „prowadzenia pojazdu mechanicznego pod wpływem środków odurzających oraz posiadania i udzielania narkotyków innym osobom”.Te inne osoby to pasażerowie BMW, za kierownicą którego siedział Jakub Sz.: 32-letnia kobieta i 33-letni mężczyzna. Według nieoficjalnych informacji, to któreś z nich powiedziało śledczym o tym, że Jakub Sz. częstował ich narkotykami. Do tego zarzutu mężczyzna miał się nie przyznać. Prokuratura Rejonowa w Częstochowie, prowadząca śledztwo w sprawie śmierci dziewięciolatka, czekała z przedstawieniem zarzutów 36-latkowi do piątku 31 lipca (wypadek w Kuźnicy Starej miał miejsce 29 lipca), ponieważ chciała mieć wyniki badań na zawartość narkotyków we krwi kierowcy BMW.– To była ilość znacznie wykraczająca poza normę. Taki koktajl kilku narkotyków, głównie na bazie syntetycznych katynonów jak mefedron czy klefedron i ich pochodne. Po czymś takim trudno zachować kontrolę nad sobą, a co dopiero nad samochodem – mówi portalowi TVP.Info jedna z osób związanych ze śledztwem. Nadto w BMW znaleziono niespełna 30 gramów amfetaminy, do której nikt się nie chciał przyznać, a za co pewnie odpowie Jakub Sz. Prokuratura wniosła do sądu o tymczasowe aresztowanie 36-latka, któremu grozi maksymalna kara do 20 lat więzienia. Pod wieczór Sąd w Częstochowie podjął deczyję o trzymiesięcznym areszcie dla Jakuba Sz. Czytaj także: Dziecko nie przeżyło wypadku. Zginęło rozjechane przez kierowcę z zakazemZa nic miał zakaz sprzed miesiąca Niespełna miesiąc wcześniej 1 lipca Jakub Sz. został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Sąd orzekł też pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Za co? W sierpniu 2025 r., jadąc motocyklem nie zatrzymał się do policyjnej kontroli i próbował uciec mundurowym. Wpadł po krótkim pościgu. Okazało się, że był pod wpływem amfetaminy i nie miał uprawnień do prowadzenia motocykla. Jak podaje „Wyborcza”, w lutym 2026 roku sąd uznał, że za jazdę pod wpływem narkotyków i ucieczkę przed policją wystarczy kara roku ograniczenie wolności i zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Jakub Sz. się jednak odwołał od tego wyroku i sąd drugiej instancji nie był już tak wyrozumiały. Wedle dziennika, w 2025 roku mężczyznę skazano na 1500 zł grzywny za posiadanie narkotyków. W grudniu tego samego roku został ukarany ograniczeniem wolności za bezprawne przełożenie tablicy rejestracyjnej z innego pojazdu. Wracał do domu na rowerku Tragiczne wydarzenia w Kuźnicy Starej (gmina Przystajń) rozegrały się w środę 29 lipca. Dochodziła godz. 19:30, gdy dziewięcioletni chłopiec wracał na rowerku po chodniku do domu. Był już bardzo blisko, niemal obok niego, gdy nagle wjechało w niego rozpędzone BMW, za kierownicą którego siedział Jakub Sz. Chłopiec nie miał szans w zderzeniu z masywnym pojazdem, który zatrzymał się na pobliskiej posesji. Świadkowie twierdzili, że kierowca auta zachowywał się bardzo dziwnie i nie był zainteresowany pomocą dziecku. – Funkcjonariusze drogówki ustalili, że 39-letni kierujący BMW, jadąc w Kuźnicy Starej ul. Kolejową od strony Przystajni, na łuku drogi zjechał na chodnik i potrącił 9-letniego chłopca – informował w środę st. asp. Joanna Wiącek-Głowacz z Komendy Powiatowej Policji w Kłobucku. Ratownicy skutecznie reanimowali dziewięciolatka, który był w bardzo ciężkim stanie został przetransportowany śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala w Opolu. Tam chłopiec zmarł 30 lipca wskutek odniesionych obrażeń. Czytaj także: Tragedia w Wójcinie. Dwoje dzieci zginęło w zderzeniu trzech aut