Hejt na sejmowych korytarzach. Marszałek Sejmu był w czwartek gościem Justyny Dobrosz-Oracz w programie „Pytanie dnia”. Przy okazji rozmowy o rozłamie w PiS, odparł, że ten go nie martwi. I powiedział prowadzącej wprost, że sam wielokrotnie na sejmowych korytarzach słyszał, jak nazywano go „czerwoną świnią” i „szmatą”. Dopytywany, kto konkretnie powiedział do niego w ten sposób, Czarzasty przyznał wprost: Dariusz Matecki. – Ale nie o to chodzi. Ja mam grubą skórę. Jestem politykiem już doświadczonym. To, co robiono z marszałkinią Wielichowską, skandaliczna historia, zoofilia, jakieś totalne bzdury. Nam się nie chciało wierzyć, że takie słowa padają – powiedział gość TVP Info.Dodał, że „w tej chwili tak samo ohydne słowa padają między nimi”, mając na myśli polityków PiS i tych skupionych obecnie wokół Klubu Parlamentarnego „Rozwój plus”.– Patrzę na ich twarze i pytam pana Mateckiego: „Miło panu to słyszeć?” Te wszystkie kłamstwa, te pomyje, które na nas wylewaliście, a teraz wylewacie na siebie. Zapach panu odpowiada, smakuje panu ten smak gnojowicy, którą wylewaliście na ludzi z innych partii? – mówił w programie Marszałem Sejmu. Zarzucił przy tym PiS i klubowi Mateusza Morawieckiego obłudę. Czytaj także: Fikcyjne zatrudnienie Mateckiego. Ruszył proces byłych dyrektorów LP