Pytania o sukces inwestycji. Niebawem ruszy budowa Portu Polska, symboliczną pierwszą łopatę zaplanowano na wrzesień. Pytań o biznesowy sukces inwestycji nie brakuje. Warto je zadawać, bo koszt budowy nowego lotniska to tyle, ile kosztowałoby 40 lotnisk w Radomiu. A efekt przecież ma być lepszy. Trzy i pół miliona ludzi śledziło w aplikacji Flightradar24 rejs samolotu Airbus A350 ULR, czyli Ultra Long Range z Melbourne do Tuluzy. Australijskie linie lotnicze Qantas, testowały w ten sposób swoją najnowszą maszynę, przed planowanym na przyszły rok otwarciem bezpośrednich połączeń do Europy. A350ULR z kangurem na stateczniku pobił światowy rekord długości lotu bez międzylądowania. Dystans 23 tysięcy kilometrów pokonał w 24 godziny i 24 minuty. Już wiemy zatem, że rejsy ultra dalekiego zasięgu nie będą wyzwaniem technicznym, tylko raczej medycznym i psychologicznym, bo wytrzymanie doby w powietrzu bez postoju po drodze, podobno łatwe nie jest.Rejsy point to point, czyli jednym skokiem do miejsca docelowego, są teraz preferowane przez pasażerów, dlatego na lotniczej mapie jest ich coraz więcej.Czy zatem budowa pod Warszawą wielkiego lotniczego hubu przesiadkowego w projekcie Port Polska, jest zgodna z tendencją rozwoju lotnictwa cywilnego? Nad tym zastanawia się część lotniczych ekspertów. Wskazują choćby fakt, że nowe konstrukcje lotnicze oferowane przez Airbusa i Boeinga, przystosowane są do ultra długich rejsów.Spółka CPK, która nadzoruje projekt lotniska Port Polska, nie dostrzega w tym zagrożenia dla swojej inwestycji. Zdaniem spółki loty na ultra dalekie dystanse bez przystanków po drodze, pozostaną rzadkością i będą wykonywane jedynie na nielicznych trasach.Czytaj też: Niemiecka gospodarka kuleje. Giganci tną zatrudnienieNieznośnie dużo hubówPodróże z przesiadkami w wielkich portach lotniczych, to patent na latanie wymyślony na przełomie lat 50/60 ubiegłego wieku, przez amerykańskie linie Delta i Pan Am. Do lotnisk w Atlancie i Nowym Jorku (JFK), dowożono pasażerów z całego kraju, a stamtąd startowali w dalszą podróż. Ten model przejęła także Europa i dziś w naszym bliższym i dalszym otoczeniu, wielkich lotnisk przesiadkowych nie brakuje.Dość wymienić Londyn-Heathrow, Paryż-Roissy-Charles de Gaulle, Madryt-Barajas, Amsterdam-Schiphol, Frankfurt-Main i bardzo dynamicznie rozwijający się Stambuł.Coraz istotniejszym graczem na rynku lotniczym są przewoźnicy z Zatoki Perskiej z hubami w Dubaju, Abu Dhabi, Dosze i Rijadzie. Nawet jeśli dziś, w związku z konfliktem Donalda Trumpa z Iranem, płynność ruchu pasażerskiego przez Zatokę jest wstrzymana, to długoterminowo stworzony przez szejków szlak lotniczy najpewniej przetrwa i będzie się rozwijał. Tym samym, dołączając inwestycją Port Polska do europejskiej i tej arabskiej konkurencji, trzeba pamiętać, że to będzie rywalizacja na rynku już skolonizowanym, gdzie szlaki lotnicze dawno są przetarte.Co na taki argument CPK? Agnieszka Stefańska, rzeczniczka spółki podkreśla, że większość europejskich lotnisk przesiadkowych ma ograniczenia czasowe w funkcjonowaniu. Nie mogą być czynne w nocy, a Port Polska będzie czynny całą dobę. Atrakcyjności planowanego lotniska ma sprzyjać położenie geograficzne, idealne zdaniem inwestora do przesiadek w podróżach z Europy Południowej do Ameryki Północnej, oraz z Azji do Ameryki Północnej. Nowe lotnisko ma też być dobrym miejscem przesiadek na trasach wewnątrz Europy.Lot LOT-emTo ostatnie, czyli wielki hub dla podróży wewnątrz Europy może udać się najlepiej. LOT ma bowiem coraz większą flotę do obsługi takich dystansów. Warszawa jest dobrym miejscem tranzytu dla pasażerów z rejonu Bałkanów, choćby dlatego, że tamtejsze linie lotnicze albo walczą z perspektywą upadłości, albo raczkują, albo nie istnieją. W kontekście faktu, że LOT ma świetnie rozwiniętą siatkę połączeń w Europie, dolatuje w zasadzie wszędzie, to wewnątrzeuropejski ruch przesiadkowy na Lotnisku Chopina, a potem w Porcie Polska rokuje nieźle.Gorzej z połączeniami dalekiego dystansu. Mamy tylko 15, a w końcu roku będzie 17 samolotów przeznaczonych do transkontynentalnych rejsów. Dla porównania Air France ma ponad 100 takich maszyn. Pozyskiwanie nowych z uwagi na ogromny popyt, nie jest łatwe. – Gdybyśmy dziś zamówili Boeinga 787-Dreamliner, to będziemy go mieli dopiero w 2032 roku – informuje Krzysztof Moczulski, rzecznik linii. Szukanie na rynku wtórnym jest jakimś rozwiązaniem, ale trudno znaleźć dobry samolot z dnia na dzień. Jedno – co jest pewne – to, że stratedzy spać teraz nie powinni, szukając sposobu na takie wzmocnienie LOT-u, żeby udźwignął rolę dużego przewoźnika hubowego z dużą liczbą oferowanych kierunków, a tym samym obronić sens budowy Portu Polska. Zwłaszcza, że europejskie linie lotnicze łączą się, tworzą spółki i dzięki temu są silniejsze. Dość przypomnieć holding Air France-KLM i Grupę Lufthansa. Eryk Kłopotowski, ekspert lotniczy, podpowiada, że takim korzystnym dla LOT-u układem byłoby połączenie naszego przewoźnika z portugalskimi liniami TAP. Wtedy siatka z Portu Polska byłaby uzupełniona o kierunki w Ameryce Południowej. Niestety, pomysł pozostanie najpewniej niezrealizowany, bo atrakcyjność Portugalczyków dostrzegli już inni przewoźnicy i złożyli właśnie rządowi w Lizbonie ofertę zakupu akcji linii TAP.Czytaj też: Promocyjne loty do Niemiec nie spodobały się posłowi BudzieTanie latanieZwolennicy nowego lotniska pod Warszawą zawsze podkreślali, że ruch lotniczy w Polsce rośnie. To prawda, jednak warto pamiętać, że znaczną jego część, bo nawet 2/3, stanowią pasażerowie tanich linii lotniczych. W pierwotnym projekcie nowego lotniska, dla low costów miejsca nie planowano. Dziś najwyraźniej inwestorów dopadła refleksja i chcą widzieć u siebie choćby Ryanaira i Wizz Air.Spółka CPK deklaruje, że nie będzie dyskryminowania linii niskokosztowych w dostępie do infrastruktury portu. Samoloty low cost będą mogły parkować przy rękawach pasażerskich albo stosować szybki boarding i równie szybkie opróżnianie maszyn. Terminal będzie wyposażony w systemy automatycznej odprawy i kontroli dokumentów przed boardingiem, a to obniży koszty obsługi samolotów. Tanie linie lotnicze oczekują takich właśnie rozwiązań.Skoro low costy mają być przyjmowane w Porcie Polska, to jaka jest przyszłość choćby lotniska w Modlinie, które jest przeznaczone właśnie dla linii niskokosztowych? Na takie pytanie jednoznacznej odpowiedzi już nie ma.Michał Kaczmarzyk, prezes linii lotniczej Buzz, czyli polskiej spółki Ryanaira mówi, że na ten moment przygląda się jedynie zamieszaniu w koncepcjach realizacji nowego portu i nie przygotowuje się do przeprowadzki. Jacek Kowalski, prezes lotniska Modlin podkreśla, że to linia lotnicza decyduje, gdzie ląduje. – Zarząd portu Warszawa-Modlin niezmiennie wierzy w dobrą przyszłość i planuje rozbudowę tak, żeby przynajmniej podwoić przepustowość. Jest miejsce na więcej niż jeden port lotniczy na Mazowszu – ocenia prezes Kowalski.Polskie lotniska regionalne. Co z nimi?Dziś sytuacja jest taka, że 70 proc. pasażerów z Polski korzysta z lotnisk regionalnych, a tylko 30 proc. to Warszawa. Lotniska regionalne, czy może lepiej lotniska obsługujące inne niż Warszawa polskie metropolie, przechodzą czas dynamicznego rozwoju.W kontekście budowy Portu Polska eksperci zadają zasadne pytanie o przyszłość lotnisk regionalnych. Te mają wartość wręcz nieocenioną, gdyż nie tylko ułatwiają podróże z miejsca bliżej domu, ale też przyczyniają się do rozwoju i atrakcyjności swoich metropolii i regionów. Natomiast, obiektywnie z punktu widzenia Portu Polska, najkorzystniej by było, gdyby znaczenie portów krajowych malało.Spółka CPK uspokaja, że nie będzie zwalczać administracyjnie krajowej konkurencji. Podkreśla, że porty te wyspecjalizowały się w przewozach point to point, zatem nie pełnią funkcji portów przesiadkowych, dlatego nie są zagrożeniem dla przesiadkowego hubu w Baranowie. To jest zapewnienie, które trzeba przyjąć, ale warto w przyszłości monitorować jego wykonanie. Potencjał polskich portów regionalnych jest olbrzymi i trudno sobie wyobrazić, żeby Port Polska nie postrzegał tych lotnisk jako swojej konkurencji, tym samym nie naciskał w przyszłości na ich osłabienie.Czytaj też: Pasażerowie obezwładnili pilota w czasie lotu. „To nie były turbulencje”Lotnisko ChopinaLotnisko dziś funkcjonujące w Warszawie wypracowało bardzo wysoki standard serwisu. Port jest świetnie zlokalizowany i skomunikowany z miastem. Terminal zbudowany z poszanowaniem parametru human size, czyli ludzkiego wymiaru przestrzeni, jest wygodny dla pasażerów. Nie wywołuje przytłoczenia podróżą, przesiadanie się tam jest proste, choćby dlatego, że trudno się zgubić. Doceni to każdy, kto miał już okazję błądzić między terminalami na wielkich światowych lotniskach. Przeprowadzka z Lotniska Chopina do Baranowa wiąże się z utratą tych logistycznych zalet, a duża odległość od miasta może faktycznie odciąć Warszawę od dobrej i łatwo dostępnej komunikacji lotniczej.CPK ocenia, że takiego zagrożenia nie ma. Nowy terminal został zaplanowany według najnowszych trendów, z logicznym układem procesów odprawy pasażerów, centralną strefą komercyjną oraz rozchodzącymi się dookoła budynku pirsami z bramkami do samolotów. Poruszanie się po terminalu będzie intuicyjne, a wszystkie wyjścia do samolotów znajdą się w zasięgu dojścia pieszego. CPK zapowiada też szybką komunikację z miastem, choć to może okazać się najtrudniejsze.Od polityki do biznesuNic gorszego nie można było zrobić projektowi gospodarczemu, niż ubrać go w polityczne i narodowe ambicje z pominięciem biznesowego uzasadnienia inwestycji. Właśnie tak startował w 2017 r. plan budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, dziś Portu Polska.To, co rządzącemu wtedy PiS-owi udało się, to marketingowy sukces projektu. Został nam sprzedany jako dowód siły Państwa i gotowość konkurowania z najsilniejszymi, ze szczególnym uwzględnieniem Niemców rzecz jasna. Niestety, wielu z nas tę narrację kupiło i hasła poparcia dla CPK, stały się czymś na kształt manifestu kompletnie odklejonego od realiów gospodarczych. Taka sytuacja bardzo utrudnia zarządzanie projektem. Każde urealnienie, ograniczenie inwestycji po to, żeby była biznesowo korzystna, jest traktowane jako działanie przeciwko interesom gospodarczym kraju. Argumenty ekonomiczne w zderzeniu z takimi postawami, są jak umowny groch o ścianę. Dziś trzeba działać szybko, przede wszystkim niezwłocznie powinna zacząć się rozbudowa przepełnionego Lotniska Chopina.Pierwotnie planowano ją na 2019 rok, ale została wstrzymana. Uzasadnieniem miała być konieczność przekazania wszystkich sił i środków na budowę CPK, który miał być otwarty w 2029 r. Efekt jest taki, że nowego lotniska nie ma, a stare działa w dotychczasowym wymiarze.„Port Lotniczy”, seria amerykańskich filmów sensacyjnych z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, miała aż cztery odsłony. Czy nasz Port Lotniczy z rokiem 2032 jako rokiem otwarcia Portu Polska będzie miał jedną, okaże się wkrótce.Czytaj też: Pociąg Warszawa-Helsinki w 6 godzin. Ambitny plan pod dnem Bałtyku