Kolejna oś sporu. Armenia może żądać od Rosji nawet 2 miliardów dolarów rocznie za dzierżawę infrastruktury kolejowej, jeśli nie dojdzie do rewizji warunków koncesji – oświadczył premier Nikol Paszynian. Nie wykluczył również skorzystania z arbitrażu. Niezależny rosyjski serwis The Moscow Times wskazał, że od 2008 roku siecią kolejową w Armenii zarządza spółka zależna Kolei Rosyjskich, Koleje Południowokaukaskie, na podstawie 30-letniej umowy koncesyjnej.W lutym Paszynian zaproponował Moskwie sprzedaż tych praw „przyjacielskiemu” krajowi – Kazachstanowi, Zjednoczonym Emiratom Arabskim lub Katarowi – ponieważ obecna sytuacja generuje „straty konkurencyjne” dla Armenii. Rosja odpowiedziała, że nie ma „obiektywnych powodów”. W czwartek Paszynian powiedział, że koleje należą do Armenii i kraj ma prawo z nich korzystać „według własnego uznania”.Erywań nie wyklucza arbitrażu– Może się okazać, że Armenia zacznie domagać się 2 miliardów dolarów za coś, co było darmowe przez 30 lat. Nie mówię tu o kolei; mówię wprost, że to własność Republiki Armenii i nie ma innego wyjścia – podkreślił szef rządu. Dodał, że Erywań ma nadzieję na polubowne rozwiązanie sprawy, w przypadku sporu nie wykluczył skorzystania z arbitrażu.Już wcześniej Paszynian podawał zły stan infrastruktury kolejowej jako jeden z powodów rewizji umowy koncesyjnej. Zaproponował, aby w 2025 roku Rosja przywróciła odcinki z Jeraszku do Azerbejdżanu i z Achuriku do Turcji lub zwróciła je Armenii, aby republika mogła je odbudować na koszt państwa.Linie te są niezbędne do realizacji tak zwanej Trasy Trumpa (TRIPP) na Kaukazie Południowym, której zarządzanie ma zostać przekazane prywatnej firmie amerykańskiej. – Musimy wykorzystać tę historyczną szansę… i nie możemy pozwolić, aby nasza kolej pozostała złomem – przekonywał.Rosyjski wicepremier Aleksiej Owerczuk oświadczył, że projekt obejmuje 12-13 kilometrów torów i że Rosja jest gotowa go zrealizować. Poruszył jednak kwestię dalszego udziału kraju w regionalnych projektach transportowych. Ostatecznie Armenia rozpoczęła odbudowę tych odcinków samodzielnie.Szojgu grozi ArmeniiSekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji Siergiej Szojgu ostrzegał wcześniej Armenię przed próbami zastąpienia Rosji w zarządzaniu infrastrukturą kolejową, ostrzegając, że system budowany latami może „zawalić się z dnia na dzień” i że „cenę będą musieli zapłacić zwykli obywatele”.Przedstawiciel reżimu Władimira Putina twierdził również, że w ramach koncesji Rosja zainwestowała ponad 30 miliardów rubli (1,4 mld zł) w armeńską sieć kolejową, przekazała do budżetu republiki ponad 15 miliardów rubli (700 mln zł) w postaci podatków i wyremontowała 520 km torów.W ostatnich tygodniach Rosja wprowadziła wiele wrogich rozwiązań wobec Armenii. Między innymi ograniczała import produktów żywnościowych i kwiatów. Nasiliło się to po wyborach, które wygrała partia Paszyniana. Kreml wspierał prorosyjskich polityków – oligarchę Samwela Karapetiana i byłego prezydenta Roberta Koczariana.Czytaj także: Nowa wojna o Górski Karabach? „Żołnierze azerbejdżańscy zajmują pozycje”