„Pytanie dnia”. To pokazuje, jak absurdalne były dyskusje na temat zablokowania SAFE, jak potrzebny jest Polsce sprzęt, jak niepotrzebne są kłótnie z Ukrainą, jak ta wojna jest blisko, co by się stało, gdyby Ukraina upadła – powiedział w rozmowie z Justyną Dobrosz-Oracz w programie „Pytanie dnia” marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, odnosząc się do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjską rakietę, która spadła na Lubelszczyźnie. Polityk dodał, że „to jest zimny prysznic”. Polityk wyznał również, że był przez posła Mateckiego na sejmowych korytarzach nazywany „czerwoną świnią” i „szmatą”. Gość Justyny Dobrosz-Oracz stwierdził, że „jeśli ktoś myślał – jak pan Czarnek – że możemy odpuścić, Putin go uratuje i ucałuje w czoło i pokaże drogę rozwoju, to takie momenty otrzeźwiają nawet nierozsądnych polityków”.CZYTAJ TAKŻE: Ambasador USA o rosyjskiej rakiecie. „Traktujemy to z najwyższą powagą”Czarzasty podkreślił, że to bardzo poważny sygnał. – Jest wojna, takie rzeczy mogą potencjalnie mieć miejsce i wszystko trzeba zrobić, żeby zabezpieczyć Polki i Polaków przed takimi sytuacjami – powiedział. „Błąd, którym trzeba natychmiast poprawić”Zapewnił również, że jest w kontakcie z szefem MON i otrzymuje informacje o bezpieczeństwie państwa. Jego zdaniem system w całej sytuacji „w dużej mierze zadziałał dobrze”. Zastrzegł jednak, że „błędem, którym trzeba natychmiast poprawić, jest to, że ludzie nie dostali SMS-a po całej tej akcji, że ta sytuacja była incydentalna, choć właściwie ona do końca nie była incydentalna, ale gdyby za godzinę coś się znów stało, to taki ruch byłby taki sobie”. Włodzimierz Czarzasty zapewnił, że te rzeczy muszą być poprawione, a rząd się w tym wypadku również uczy i umie te problemy nazwać, a także natychmiast opracowuje i wdraża odpowiednie i skuteczne rozwiązania. Marszałek Sejmu zaznaczył, że odpowiednie służby i władze wiedziały, że rakieta znalazła się na terytorium Polski oraz gdzie upadła. ZOBACZ TAKŻE: Od Londynu po Waszyngton. Świat o rakiecie nad Polską– Przypomnę, nie obciążając nikogo tą sprawą, że w grudniu 2022 roku był taki wypadek pod Bydgoszczą i dowiedzieliśmy się o tym przypadkowo pięć miesięcy po tym – stwierdził.„My dajemy Ukrainie tylko pieniądze i sprzęt” Czarzasty przestrzegł przed podżeganiem do nienawiści ze względu na narodowość, wyznanie czy orientację seksualną. Przypomniał, że Ukraińcy zajmują ważne miejsce w polskiej gospodarce i zapewniają 3 proc. naszego PKB. – My dajemy Ukrainie tylko pieniądze i tylko sprzęt. Nie dajemy swoich synów, którzy tam giną, nie dajemy polskiej krwi. Jeśli Ukraina upadnie, to będziemy mieli na granicy Rosjan i potencjalnie będziemy dawać polską krew – podkreślił. Stwierdził, że „jakby do Polski weszli Rosjanie, to inaczej byśmy się zachowywali”. – Trzeba naprawdę mieć wyobraźnię tego, co się może wydarzyć za pięć czy dziesięć lat – powiedział. Czarzasty do Mateckiego: Smakuje panu smak gnojowicy? Marszałek został zapytany o to, czy cieszy go rozłam w PiS, odparł, że go to nie martwi. Przyznał, że wielokrotnie na sejmowych korytarzach słyszał, jak nazywano go „czerwoną świnią”.Dopytywany o to, kto o nim tak mówi, odparł, że (poseł Dariusz – przyp. red.) Matecki. – To, co robiono z marszałkinią Wielichowską, jakieś totalne bzdury. Nam się nie chciało wierzyć, że takie słowa padają – powiedział, dodając, że „w tej chwili tak samo ohydne słowa padają między nimi”.– Patrzę na ich twarze i pytam pana Mateckiego: „Miło panu to słyszeć?” – podkreślił.– Miło panu te wszystkie kłamstwa, te pomyje, które na nas wylewaliście, a teraz wylewacie na siebie – zapach panu odpowiada, smakuje panu ten smak gnojowicy, którą wylewaliście na ludzi z innych partii? – mówił, zarzucając PiS i klubowi Morawieckiego obłudę.