Kolejny skandal. Kierownik SOR-u w Bielsku-Białej może połowę minimalnego czasu pracy wykonywać zdalnie. Jednocześnie zarządza oddziałem ratunkowym w Świdnicy, oddalonym o około 300 kilometrów. W ciągu roku wystawił bielskiemu szpitalowi faktury na około 600 tys. zł – ustaliła „Rzeczpospolita”. Dr Grzegorz Waligóra kieruje Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym w Bielsku-Białej od lipca 2025 roku. Jest specjalistą medycyny ratunkowej i chorób wewnętrznych. Równocześnie pełni tę samą funkcję w szpitalu „Latawiec” w Świdnicy.Dyrekcja świdnickiej placówki nie wiedziała o jego zatrudnieniu w Bielsku-Białej. Lekarz nie miał jednak obowiązku jej o tym informować. W obu szpitalach zobowiązał się, że godziny pracy nie będą się pokrywać.Kontrakt z bielską lecznicą przewiduje minimum 80 godzin pracy miesięcznie. Co najmniej 40 lekarz ma spędzać na miejscu, a maksymalnie 40 może pracować zdalnie. W wyjątkowych sytuacjach, za zgodą dyrekcji, zdalnych godzin może być więcej.Szpital wyjaśnia, że praca na odległość nie obejmuje leczenia pacjentów. Kierownik przygotowuje w tym czasie procedury, analizy i raporty, prowadzi odprawy z lekarzami dyżurnymi, kontroluje jakość pracy oddziału i zajmuje się rekrutacją.Potężne fakturyZa każdą godzinę otrzymuje 500 zł brutto – niezależnie od tego, czy pracuje na miejscu, czy zdalnie. Od lipca 2025 do końca czerwca 2026 roku przepracował średnio nieco ponad 103 godziny miesięcznie. Łącznie wystawił faktury na około 600 tys. zł. W kwietniu, maju i czerwcu pracował zdalnie po dziesięć dni w miesiącu.Jednocześnie w Świdnicy realizował średnio około 98 godzin miesięcznie. Stawki dla personelu tamtejszego SOR-u wynoszą od 260 do 350 zł za godzinę.Bielski szpital przekonuje, że nieobecność kierownika nie oznacza braku nadzoru. Bieżące decyzje podejmują jego zastępca oraz lekarz odpowiedzialny za dyżur.Placówka wyjaśniaPlacówka tłumaczy nietypowe warunki poważnymi problemami kadrowymi. Pod koniec 2024 roku bezskutecznie próbowała uzyskać zgodę na czasowe zawieszenie działalności SOR-u. Kolejne konkursy na stanowisko kierownika również nie przynosiły rezultatów.Według dyrekcji zatrudnienie Waligóry poprawiło organizację oddziału i pozwoliło zwiększyć liczbę pracujących na nim lekarzy do 41. Sprawa pozostawia jednak pytanie, czy jednym z najważniejszych oddziałów szpitala można skutecznie kierować częściowo zdalnie – zwłaszcza gdy ta sama osoba zarządza drugim SOR-em 300 kilometrów dalej.