„Byliśmy gotowi do jego zestrzelenia”. Premier Donald Tusk powiedział, że wszystko wskazuje na to, iż w czwartek rano polską przestrzeń powietrzną naruszył rosyjski pocisk Ch-101. – Wojsko było gotowe do jego zestrzelenia, gdyby kontynuował lot – podkreślił szef rządu. W polskiej przestrzeni powietrznej wykryto w nocy niezidentyfikowany obiekt. Do jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16. O godz. 3.46 obiekt zniknął ze wskazań systemów radiolokacyjnych, a miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia (woj. lubelskie) – poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ).Na miejscu prowadzone są działania operacyjne i zabezpieczające. Skierowano tam Naziemny Zespół Poszukiwawczo-Ratowniczy oraz właściwe służby.W związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej w czwartek po godz. 10 premier Donald Tusk, wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz i szef MSWiA Marcin Kierwiński udali się do Lublina, gdzie wzięli udział w zespole koordynacyjnym z udziałem przedstawicieli służb.Premier: wszystko wskazuje, że mamy do czynienia z rosyjskim pociskiem balistycznym– Wiadomo, co się stało. Doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Mamy do czynienia z poważnym zdarzeniem. Wszystko wskazuje na to, że był to rosyjski pocisk Ch-101, ale nie wyprzedzamy wyników szczegółowego badania – powiedział podczas odprawy premier Donald Tusk. – Nasze samoloty zadziałały bardzo szybko i sprawnie. Nie było bezpośredniego zagrożenia, ponieważ pocisk spadł na terenie niezabudowanym. Byliśmy gotowi do jego zestrzelenia, gdyby kontynuował swój lot – dodał.– Chcę zapewnić, że od momentu, kiedy pojawiły się te zagrożenia, wszystkie służby starały się pracować jak najintensywniej. Jesteśmy z panem premierem Kosiniakiem-Kamyszem w stałym kontakcie – powiedział premier. Zaznaczył, że Kosiniak-Kamysz i on rozmawiali o sytuacji także z prezydentem Karolem Nawrockim.– Jak wiecie, w takich momentach najważniejsza jest pełna koordynacja, współpraca i nie ma mowy o jakichkolwiek kłopotach, jeśli chodzi o współpracę wszystkich instytucji państwowych – dodał szef rządu. „Ponad 20 obiektów blisko polskiej przestrzeni powietrznej”Jak powiedział szef MON na posiedzeniu zespołu koordynacyjnego w Lublinie, już w godzinach późnowieczornych uruchomiono „zarówno krajowe, jak i sojusznicze służby związane z ochroną polskiej przestrzeni powietrznej” – w związku ze zmasowanym rosyjskim atakiem na zachodnią Ukrainę.Powiedział, że chodzi m.in. o polskie pary dyżurne F-16, które już od ok. godz. 2:00 w nocy operowały w okolicy granicy polsko-ukraińskiej, oczekując na rozkazy, a w przypadku pojawienia się obiektów w polskiej przestrzeni powietrznej były gotowe do ich zestrzelenia. – Do tego uruchomiono samoloty rozpoznawcze, które operowały nad polską przestrzenią powietrzną i samoloty sojusznicze do tankowania w powietrzu, które z Republiki Federalnej Niemiec wystartowały na terytorium Polski – mówił Kosiniak-Kamysz. Szef MON poinformował, że blisko polskiej przestrzeni powietrznej znalazło się ponad 20 obiektów.CZYTAJ TEŻ: Potężny huk i duży krater. „Strona ukraińska zaproponowała nam pomoc”