Nocne naruszenie przestrzeni powietrznej. Premier Donald Tusk jest w drodze na Lubelszczyznę w związku z nocnym naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej – poinformował rzecznik rządu Adam Szłapka. Dodał, że szef rządu zwołał zespół koordynacyjny z udziałem m.in. szefa MON. W miejscowości Tarnawa-Kolonia odkryto krater i elementy niezidentyfikowanego obiektu, który nad ranem wleciał w polską przestrzeń powietrzną. Premier napisał na platformie X, że w związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej w trakcie rosyjskiego zmasowanego ataku rakietowego na zachodnią Ukrainę zwołał zespół koordynacyjny z udziałem szefa MON i odpowiednich służb, które „od wielu godzin pracują na miejscu zdarzenia i przekazują mu systematycznie informacje o wszystkich jego okolicznościach”. Do nocnego incydentu odniosło się także Ministerstwo Obrony Narodowej. Wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka powiedziała w TVP Info, że służby monitorowały obiekt, a teraz pracują na miejscu odkrycia krateru, gdzie spadł.Wiceszefowa MON zapytana, dlaczego wojsko nie zestrzeliwuje od razu takich pocisków zaznaczyła, że „zawsze są to decyzje Dowódcy Operacyjnego RSZ i zawsze są to najlepsze podjęte decyzje. One są różne". – Nie szukałbym tutaj żadnej teorii spiskowej. To jest ten moment, kiedy teorii spiskowych pojawia się szczególnie w intrenecie bardzo dużo – podkreśliła. Mieszkańcy słyszeli wybuchJak poinformowało wojsko, o 3.40 w polską przestrzeń powietrzną wleciał niezidentyfikowany obiekt. W celu jego rozpoznania i przechwycenia w rejon skierowano myśliwiec F-16. Po sześciu minutach, przed dokonaniem jego jednoznacznej identyfikacji, obiekt zanikł z systemów radiolokacyjnych – wyjaśniło Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. Mieszkańcy zgłaszali, że słyszeli wybuch. Ze względu na zagrożenie syreny ostrzegawcze zawyły o 3.50 w Lublinie i większej części województwa lubelskiego. Alarm nie objął jedynie północnej części regionu. W związku z rosyjskim atakiem powietrznym na Ukrainę Polska poderwała myśliwce.Czytaj też: Krater po wybuchu na Lubelszczyźnie. Obok „elementy nieznanego obiektu”