Zakupiono pięć pojazdów. To finał głośnej sprawy, która przez ostatnie tygodnie wywoływała polityczne emocje i odbiła się szerokim echem w całym kraju.Pięć autobusów zostało już sprzedanych fundacjiKilkunastoletnie autobusy wciąż stoją jeszcze na parkingu przy ulicy Kolberga, jednak pięć z nich zostało już sprzedanych Fundacji Sikorki na Ukrainie.– Często wyłączany jest prąd. Dlatego tramwaje i trolejbusy nie działają, a autobusy są wykorzystywane do przewozu mieszkańców, także na trasach, które na co dzień obsługują tramwaje i trolejbusy – wyjaśnia Roman Chaban z przedsiębiorstwa transportowego w Winnicy.Fundacja kupiła autobusy za ponad 150 tys. zł. Była jedynym uczestnikiem przetargu, mimo że na sprzedaż wystawiono 20 pojazdów.– Trzeba brać pod uwagę wiek tych autobusów. Zostały wyprodukowane w latach 2009–2010, mają przebieg około miliona kilometrów i są już mocno wyeksploatowane – mówi Dariusz Salwa, zastępca dyrektora Zarządu Transportu Miejskiego w Kielcach.Zbiórka zakończyła się sukcesemPieniądze na zakup autobusów pochodziły z internetowej zbiórki, którą Fundacja Sikorki na Ukrainie uruchomiła po tym, jak przekazanie pojazdów w formie darowizny zostało zablokowane przez sprzeciw części kieleckich radnych.– Sama akcja odbiła się bardzo szerokim echem. Chcieliśmy pokazać, że nie zajmujemy się politycznymi komentarzami, tylko pomagamy ludziom – podkreśla Tomasz Szydlak, wolontariusz Fundacji Sikorki na Ukrainie.Zbiórka zakończyła się dużym sukcesem. Udało się zgromadzić ponad 600 tys. zł. Fundacja zapowiada, że w kolejnym przetargu będzie chciała kupić jeszcze 10 autobusów będących w najlepszym stanie technicznym. Jeżeli nie zgłoszą się inni chętni, pozostałe pojazdy ponownie trafią na sprzedaż z obniżoną ceną.– Nie można wykluczyć sytuacji, że nikt ich nie kupi. Wówczas trzeba będzie je po prostu zezłomować – dodaje Dariusz Salwa.Spór o autobusy podzielił KielczanPierwotnie autobusy miały zostać przekazane Winnicy nieodpłatnie. Z tego pomysłu wycofały się jednak władze Kielc i Winnicy po krytyce części radnych. Przeciwnicy darowizny argumentowali, że byłaby ona niegospodarna. Wskazywali również na kwestie związane z polityką historyczną Ukrainy, w tym nadanie jednej z jednostek wojskowych imienia Bohaterów UPA. Sprawa była szeroko komentowana zarówno w ogólnopolskich mediach, jak i za granicą.Różne oceny skutków całej sprawyPrezydentka Kielc Agata Wojda uważa, że mieszkańcy pokazali solidarność, mimo politycznego sporu.– Mam nadzieję, że po tej sytuacji przyjdzie refleksja. Cieszę się, że Kielczanki i Kielczanie pokazali serce i zaangażowali się w zbiórkę – mówi.Inaczej ocenia sprawę przewodniczący klubu PiS w Radzie Miasta Marcin Stępniewski.– Jestem przekonany, że miasto Kielce zyskało wizerunkowo, pokazując, że możemy pomagać, ale jednocześnie oczekujemy szacunku i godności – podkreśla radny.Zdaniem socjolożki dr Magdaleny Piłat-Borcuch z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach miasto poniosło wizerunkowe straty, choć cała sytuacja pokazała także ogromne zaangażowanie mieszkańców.– Warto wzmacniać przekaz o Kielcach jako mieście europejskim, otwartym i wrażliwym. Ta sytuacja pokazała, że ludzi dobrej woli jest więcej i była piękną lekcją solidarności – ocenia.Fundacja chce kupić kolejne pojazdy dla WinnicyMiasto ogłosiło już przetarg na sprzedaż kolejnych 20 wycofanych autobusów. Fundacja zapowiada udział w licytacji i liczy, że uda się kupić następne pojazdy dla Winnicy. Tym samym głośna sprawa, która przez wiele tygodni dzieliła opinię publiczną, zbliża się do finału.Czytaj też: Wybory w Krakowie. Padła konkretna data