Kapitan wyszedł do toalety, zginęło 150 osób. Ponad dekadę po jednej z najbardziej wstrząsających katastrof w historii europejskiego lotnictwa rodziny ofiar ponownie stają do walki o sprawiedliwość. Trzydzieści osób, które straciły bliskich w katastrofie samolotu Germanwings z 24 marca 2015 roku, domaga się od państwa niemieckiego odszkodowań sięgających 110 tys. euro na osobę. Pod koniec sierpnia przed Sądem Okręgowym w Brunszwiku rozpocznie się proces przeciwko Federalnemu Urzędowi Lotnictwa (Luftfahrt-Bundesamt, LBA).Zarzut: państwo nie dopilnowało pilotaPozew opiera się na tezie, że niemiecki urząd odpowiedzialny za nadzór nad lotnictwem cywilnym nie dopełnił obowiązków związanych z kontrolą zdolności drugiego pilota do wykonywania zawodu.Zdaniem powodów odpowiedzialne instytucje dysponowały narzędziami, które mogły zapobiec tragedii. Gdyby właściwie oceniono stan zdrowia psychicznego pilota, nie zostałby dopuszczony do lotu, a katastrofa nigdy by nie nastąpiła.Każdy z powodów domaga się odszkodowania w wysokości do 110 tys. euro.Sąd już na etapie przygotowawczym zasygnalizował jednak, że powodzenie pozwu może być trudne. W ocenie sądu bardziej prawdopodobne jest, że ewentualna odpowiedzialność odszkodowawcza spoczywałaby na przewoźniku, a nie na państwie.Katastrofa, która wstrząsnęła Europą24 marca 2015 roku Airbus A320 linii Germanwings, wykonujący rejs 4U9525 z Barcelony do Düsseldorfu, rozbił się w Alpach Francuskich, w masywie Trois-Évêchés w pobliżu miejscowości Le Vernet.Czytaj więcej: Kapitan Airbusa wyszedł do toalety i nigdy nie wrócił. Zginęło 150 osóbNa pokładzie znajdowało się 150 osób – 144 pasażerów i sześciu członków załogi. Nikt nie przeżył.Do dziś katastrofa pozostaje jednym z najbardziej szokujących przypadków celowego doprowadzenia do rozbicia samolotu pasażerskiego.Pilot wykorzystał chwilę nieuwagi kapitanaFrancuskie Biuro Badania i Analiz Bezpieczeństwa Lotnictwa Cywilnego (BEA) ustaliło, że drugi pilot Andreas Lubitz świadomie doprowadził do katastrofy.Gdy kapitan wyszedł z kokpitu do toalety, Lubitz zablokował drzwi od środka i rozpoczął kontrolowane obniżanie wysokości. Rejestrator rozmów w kokpicie nagrał dramatyczne próby powrotu kapitana do środka. Pukał do drzwi, używał awaryjnego kodu dostępu i próbował je wyważyć. Bezskutecznie.Przez blisko dziesięć minut samolot stopniowo tracił wysokość. Do ostatnich chwil pilot nie odpowiadał na wezwania kontroli lotów ani załogi.Ukrywana choroba psychicznaŚledztwo wykazało, że Lubitz od lat zmagał się z poważnymi problemami psychicznymi, w tym depresją. W przeszłości przechodził leczenie psychiatryczne, a przed katastrofą kilku lekarzy uznało go za czasowo niezdolnego do pracy.Na dzień lotu posiadał zwolnienie lekarskie, którego nie przekazał pracodawcy. Dokumenty świadczące o niezdolności do wykonywania obowiązków zostały później odnalezione podarte w jego mieszkaniu.Śledczy nie znaleźli dowodów, by Lufthansa lub Germanwings wiedziały, że pilot nie powinien tego dnia zasiąść za sterami.Tragedia zmieniła lotnictwoKatastrofa doprowadziła do zmian w procedurach bezpieczeństwa w wielu liniach lotniczych na świecie.Najbardziej znaną z nich była zasada „dwóch osób w kokpicie”, zgodnie z którą pilot nigdy nie powinien pozostawać sam za zamkniętymi drzwiami. Gdy jeden z pilotów opuszczał stanowisko, jego miejsce tymczasowo zajmował członek personelu pokładowego.Choć część przewoźników kilka lat później wycofała się z tego rozwiązania po nowych analizach ryzyka, tragedia Germanwings na trwałe zmieniła podejście do monitorowania zdrowia psychicznego pilotów.Po katastrofie eksperci Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) zalecili m.in. wprowadzenie obowiązkowych programów wsparcia psychologicznego dla pilotów, lepszej wymiany informacji między lekarzami a władzami lotniczymi oraz częstszych kontroli medycznych.Rodziny wciąż szukają odpowiedziOd katastrofy minęło już ponad 11 lat, jednak dla wielu rodzin sprawa pozostaje nierozliczona. Dotychczas wypłacono odszkodowania ze strony przewoźnika i ubezpieczycieli, jednak część bliskich uważa, że odpowiedzialność ponoszą również instytucje państwowe sprawujące nadzór nad bezpieczeństwem lotniczym.Zobacz także: 24 godziny w powietrzu. Specjalny lot śledziło kilka milionów osób