Walka o biliony euro. Prace nad nowym wieloletnim budżetem Unii Europejskiej wchodzą w kluczową fazę. Państwa członkowskie próbują znaleźć kompromis między zwolennikami zwiększenia wydatków na najważniejsze unijne cele a krajami, które domagają się większej dyscypliny finansowej i ograniczenia kosztów. Jednym z głównych uczestników negocjacji są Niemcy, które apelują o bardziej oszczędny kształt przyszłych ram finansowych. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz rozpoczął działania na rzecz ograniczenia przyszłego budżetu Unii Europejskiej. Podczas wizyty w Dublinie przekonywał premiera Irlandii Micheala Martina, by unijna prezydencja dążyła do bardziej oszczędnej propozycji finansowej niż ta przedstawiona przez Komisję Europejską. Merz apeluje o oszczędności w przyszłym budżecie Unii EuropejskiejZdaniem niemieckiego rządu Unia Europejska nie powinna zwiększać wydatków, ponieważ w obecnej sytuacji nie może sobie pozwolić na dodatkowe obciążenia finansowe.Berlin sprzeciwia się wzrostowi wydatków UEMerz miał podkreślić, że w kolejnych wieloletnich ramach finansowych „nie ma miejsca na nadmierny wzrost wydatków” – poinformowała we wtorek agencja Reutera.Według niemieckiego kanclerza Unia zamiast zwiększać wydatki i rozbudowywać zatrudnienie powinna skupić się na oszczędnościach, ponieważ potrzebuje setek miliardów euro na swoje najważniejsze zadania. Jednocześnie Merz opowiedział się za większą elastycznością państw członkowskich w kwestii dopłat rolnych.Czytaj także: „Siła z jednością”. Irlandia zapowiada cele swojej prezydencji w Radzie UENiemcy chcą mniejszego budżetu niż propozycja Komisji EuropejskiejGłównym celem wizyty kanclerza Niemiec było przekonanie irlandzkiej prezydencji do przygotowania znacznie bardziej ograniczonej propozycji budżetowej niż ta przedstawiona przez Komisję Europejską. Obecny projekt zakłada kwotę sięgającą blisko 2 bln euro.Niemcy, jako największy płatnik netto do unijnego budżetu, zapowiadają, że poparcie Berlina może uzyskać wyłącznie wyraźnie mniejszy pakiet finansowy. Podobne stanowisko zajmują inne państwa opowiadające się za większą dyscypliną fiskalną.W rozmowie z premierem Irlandii Merz miał również ostrzec, że brak porozumienia budżetowego do końca tego roku może spowodować przesunięcie negocjacji na 2027 rok. W takim scenariuszu rozmowy mogłyby być jeszcze trudniejsze ze względu na kampanie wyborcze we Francji, Włoszech, Hiszpanii i Polsce, które mogą utrudnić osiągnięcie jednomyślności.Czytaj także: Budżet UE do zmiany. Parlament Europejski wskazuje priorytetyIrlandia szuka kompromisu między państwami UENegocjacje dotyczące nowego wieloletniego budżetu UE są jednym z najważniejszych zadań rozpoczętej 1 lipca irlandzkiej prezydencji.Premier Micheal Martin zapowiedział wcześniej, że Dublin chce przedstawić kompromisową propozycję podczas październikowego posiedzenia Rady Europejskiej. Celem jest doprowadzenie do porozumienia między państwami członkowskimi jeszcze przed końcem roku.Irlandzki premier przyznał jednak, że największym wyzwaniem będzie pogodzenie stanowisk krajów domagających się większych wydatków z oczekiwaniami państw, które – podobnie jak Niemcy – postulują ograniczenie budżetu.Merz konsekwentnie domaga się ograniczenia wydatkówStanowisko niemieckiego kanclerza nie jest zaskoczeniem. Już podczas czerwcowego szczytu Rady Europejskiej w Brukseli Merz ocenił, że propozycja Komisji Europejskiej dotycząca wieloletnich ram finansowych zawiera „abstrakcyjnie wysokie” kwoty, które powinny zostać zmniejszone.Polityk zapowiedział również, że Niemcy nie poprą dalszego wspólnego zadłużania Unii Europejskiej. Berlin będzie domagał się przedstawienia nowej, bardziej oszczędnej propozycji budżetowej.Czytaj także: Europosłowie zgodni. Fundusze UE wymagają uproszczenia