„Straty nieodwracalne”. Policjanci z Goleniowa zatrzymali mężczyznę, który podpalał las na terenie Nadleśnictwa Nowogard. Jak się okazało, sprawcą jest 33-letni strażak ochotnik z Maszewa. Śledczy sprawdzają, czy odpowiada on również za wcześniejsze pożary lasów w tej okolicy. Sprawą zajmie się prokuratura. Scenariusz wciąż się powtarzał. Las w bliskiej odległości od drogi i ciepłe dni ułatwiające wzniecenie ognia. Dalej pożar i ogromne straty.– Można powiedzieć, że to są straty nieodwracalne. Nie da się wycenić w złotówkach wartości przyrody, wartości znaczenia lasu, ekosystemu. On się oczywiście odbuduje, ale to jest już coś innego – przyznał Tadeusz Piotrowski, nadleśniczy Nadleśnictwa Nowogard.Tylko na terenie Nadleśnictwa Nowogard w ciągu ostatnich 5 lat doszło do 70 pożarów. 50 z nich to ewidentne podpalenia. Pracownicy Nadleśnictwa Kliniska wyznaczyli nawet nagrodę w wysokości 10 tysięcy złotych za pomoc w namierzeniu sprawcy.Policja zatrzymała strażakaW końcu udało się namierzyć podpalacza. – Praca Komendy Powiatowej Policji w Goleniowie doprowadziła do zatrzymania mężczyzny, który usiłował podpalić stos drewnianych zrębów na skraju lasu. Na ten moment weryfikujemy materiał dowodowy i nie wykluczamy, że ma to związek z innymi pożarami – powiedziała sierż. Julia Kosior z Komendy Powiatowej Policji w Goleniowie.Podpalaczem, który dawał się we znaki goleniowskiej policji i leśnikom, okazał się 33-letni strażak ochotnik z Maszewa. Podczas zatrzymania był trzeźwy i nie stawiał oporu. Nie wiadomo, czy przyznał się do winy ani jak tłumaczył swoje zachowanie podczas przesłuchania.Były już strażak ochotnik został objęty dozorem policyjnym. Za próbę podpalenia grozi mu do 5 lat więzienia. Pierwsze konsekwencje już poniósł – został wydalony z jednostki OSP, w której dotychczas służył.Czytaj także: Podpalał, aby mieć co gasić? Strażak piroman aresztowany