Niesławna dynastia. Po dekadach politycznych porażek, pobytach w areszcie śledczym i trzech przegranych zrzędzeniem losu wyborach prezydenckich, Keiko Fujimori wreszcie dopięła swego. Córka byłego dyktatora Alberto Fujimoriego została pierwszą kobietą wybraną na urząd prezydenta Peru. Jej wygrana to nie tylko osobisty triumf niezwykłego uporu, ale przede wszystkim powrót najsilniejszej, a zarazem najbardziej nienawidzonej dynastii politycznej w historii współczesnej Ameryki Południowej. Czy to początek nowej ery stabilizacji, czy ponowne otwarcie drzwi dla autorytaryzmu? W 1990 roku inflacja Peru sięgnęła poziomów absurdalnych, liczonych w tysiącach (!) procent. W sklepach brakowało towarów, pieniądze traciły wartość z godziny na godzinę, a ludzie pokątnie wymieniali się kluczowymi dobrami. Maoistowska partyzantka Sendero Luminoso (Świetlisty Szlak) kontrolowała ogromne obszary prowincji i przenosiła wojnę do stolic. Zamachy bombowe, wysadzanie elektrowni (Lima żyła w nieustannych zaciemnieniach) i egzekucje na wiejskich nauczycielach czy urzędnikach były codziennością. W konflikcie zginęło niemal 70 tysięcy ludzi.Tradycyjna klasa polityczna była całkowicie zdemoralizowana, bezradna i skrajnie skorumpowana. Peruwiańczycy czuli, że ich kraj umiera. A nadziei znikąd.W wyborach w 1990 roku murowanym faworytem elit był słynny pisarz Mario Vargas Llosa – intelektualista z Limy, reprezentujący tradycyjną, białą, bogatą klasę rządzącą. Wybór „modny”, ale taki, który nie przyniósłby wielkich zmian. Llosa pięknie mówił, ale nie miał rewolucyjnych zapędów. Wtedy na scenę wjechał na traktorze Alberto Fujimori – syn japońskich imigrantów, profesor matematyki i rektor jednej z uczelni rolniczych. Dla milionów wykluczonych, ubogich mieszkańców Peru, Fujimori był wymarzonym „swoim”. Nie należał do nienawidzonej elity z Limy, mówił prostym językiem, nosił tradycyjne poncha, jadł posiłki z wieśniakami w Andach i obiecywał rozbić układy polityczne. Wygrał wybory ze sporą przewagą, uzyskując w drugiej turze aż 62 proc. głosów.Zaczął świetnie. Choć nie wszystkim się to podobało, jego „Fuji-shock”, czyli seria drastycznych cięć gospodarczych, w krótkim czasie zabiła hiperinflację i zapoczątkowała trwający dekady wzrost gospodarczy. Peru stało się jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek w Ameryce Łacińskiej. 12 września 1992 roku specjalna komórka policji pojmała Abimaela Guzmana – mrocznego przywódcę Sendero Luminoso. Fujimori zrobił z tego zatrzymania wielkie widowisko: pokazał obezwładnionego terrorystę całemu światu w żelaznej klatce, ubranego w pasiak. Uwolnił rodaków, którzy – tak sądził – będą mu za to dozgonnie wdzięczni.To wszystko jednak nie „za darmo”. Zanim wzrost i zanim wielkie zatrzymanie Guzmana, Fujimori przeprowadził głośny zamach stanu – rozwiązał parlament i przejął władzę sądowniczą. Co ciekawe, ludzie wcale nie protestowali. Wręcz przeciwnie: Peruwiańczycy uważali, że sparaliżowany przez gierki polityczne parlament tylko przeszkadzał w ratowaniu kraju.Kiedy wyszły na jaw zbrodnie szwadronów śmierci (Grupo Colina), tajny program przymusowej sterylizacji ponad 200 tys. ubogich, rdzennych kobiet czy gigantyczna korupcja jego prawej ręki Vladimiro Montesinosa, twardy elektorat fujimorystów wzruszał ramionami.Ich filozofia sprowadzała się do jednego zdania: „El Chino resuelve” (Chino rozwiązuje problemy).W Ameryce Południowej, gdzie instytucje demokratyczne bywają słabe i nieefektywne, miłość do polityka nie wynika z jego poszanowania dla prawa, lecz z jego skuteczności. Dla wyznawców fujimoryzmu Alberto był twardym ojcem narodu, który musiał „brudzić sobie ręce”, by uratować dom przed pożarem. Najmłodsza Pierwsza DamaHistoria Keiko Fujimori zaczyna się dość szybko, bo już w 1994 roku. Miała 19 lat, gdy jej matka – inżynier Susana Higuchi – oskarżyła męża o tortury, korupcję i zapędy autorytarne. Rozwodzili się z hukiem. Gdy Higuchi opuściła Pałac Pizzaro, prezydent nie szukał jednak nowej pierwszej damy. Mianował nią… swoją nastoletnią córkę.Keiko przerwała studia na Boston University, by u boku ojca reprezentować państwo. Młoda, uśmiechnięta i niezwykle sprawna w relacjach z mediami, stała się łagodną twarzą reżimu, który w tym samym czasie brutalnie łamał prawa człowieka.Gdy sześć lat później skorumpowany reżim runął, a Alberto Fujimori uciekł do Japonii, Keiko została w Peru. Musiała zmierzyć się z odium hańby spadającym na jej rodzinę, ale zamiast się wycofać, podjęła decyzję: odbuduje dziedzictwo ojca. Rozliczy błędy, ale i będzie pielęgnować sukcesy.Klątwa drugiej turyDroga Keiko na szczyt była pasmem niemal absurdalnych porażek. Przez piętnaście lat budowała machinę polityczną Fuerza Popular (Siła Ludowa) – najbardziej zdyscyplinowaną i najlepiej zorganizowaną partię w rozdrobnionym Peru. A jednak urząd prezydenta wymykał jej się z rąk w najbardziej dramatycznych okolicznościach…W 2011 roku przegrała z lewicowym Ollantą Humalą w drugiej turze różnicą 3 proc. Pięć lat później Pedro Pablo Kuczynski pokonał ją o… 40 tys. głosów, czyli 0,2 proc. W 2021 roku ludowy nauczyciel Pedro Castillo zdobył o ok. 44 tys. głosów więcej od niej. Fatum.Za każdym razem scenariusz był ten sam: w pierwszej turze Keiko gromadziła żelazny, twardy elektorat fujimoryzmu (ok. 20–30 proc. społecznego poparcia). W drugiej turze cała reszta – od umiarkowanej prawicy po skrajną lewicę – zjednoczyła się pod hasłem „No a Keiko” (Nie dla Keiko), wybierając jakiegokolwiek kontrkandydata, byle nie dopuścić córki dyktatora do władzy. Jakby tego było mało, w międzyczasie Keiko trafiła w bezwzględne tryby wymiaru sprawiedliwości. W ramach wielkiego skandalu korupcyjnego Lava Jato i afery brazylijskiego giganta budowlanego Odebrecht, zarzucono jej nielegalne finansowanie kampanii wyborczych i pranie brudnych pieniędzy. Spędziła łącznie ponad rok w areszcie śledczym w kobiecym więzieniu Santa Monica w Limie. Dla wielu polityków byłby to definitywny koniec. Ale nie dla niej, nie w Peru.„Moi przeciwnicy myśleli, że zamkną mnie w więzieniu i zniszczą mój ruch. Ale cierpienie tylko wzmocniło moją wiarę w to, że mam do spełnienia misję wobec narodu” – mówiła po wyjściu na wolność.Co zrobi Keiko?Ostateczny sukces Keiko Fujimori nie wynika wyłącznie z jej politycznego talentu. Jest on przede wszystkim efektem głębokiej zapaści peruwiańskiego systemu politycznego. W latach 2016–2024 Peru stało się światowym rekordzistą w… politycznej niestabilności – przez kraj przewinęło się aż sześciu prezydentów, z których większość kończyła w więzieniu, z zarzutami korupcyjnymi lub obalana przez zdominowany przez fujimorystów Kongres.Kiedy Pedro Castillo próbował przeprowadzić nieudolny zamach stanu w 2022 roku i trafił za kraty, władzę przejęła jego wiceprezydent Dina Boluarte. Jej rządy, naznaczone krwawym tłumieniem protestów i całkowitą nieudolnością gospodarczą, doprowadziły do tego, że poparcie dla władzy wykonawczej spadło do wartości jednocyfrowych. W tym chaosie Fuerza Popular pod wodzą Keiko zaczęła grać rolę cichego sternika z tylnego fotela. Zamiast otwarcie atakować osłabiony rząd, wspierała kluczowe ustawy w parlamentarnych kulisach, budując koalicje i po prostu czekając, aż antyfujimorowski resentyment w społeczeństwie wreszcie się wypali.Peruwiańczycy, zmęczeni nieustannym chaosem, przestępczością zorganizowaną i ekonomiczną niepewnością, zaczęli z rozbojem i tęsknotą wspominać lata 90. – czas, gdy Alberto Fujimori twardą ręką zaprowadził ład. Śmierć byłego dyktatora pod koniec 2024 roku stała się dla Keiko symbolicznym zamknięciem rozdziału rozliczeń z przeszłością i otwarciem nowej karty.Wygrana Keiko Fujimori stawia przed Peru kluczowe pytanie: którą twarz fujimoryzmu zobaczy kraj podczas jej kadencji?Z jednej strony nowa prezydent obiecuje powrót do rynkowego pragmatyzmu, przyciągnięcie zagranicznych inwestycji w sektorze wydobywczym (miedź, lit) oraz bezwzględne wypowiedzenie wojny kartelom narkotykowym i gangom na wzór rozwiązań wprowadzonych w Salwadorze przez Nayiba Bukele. Dla klasy biznesowej w Limie jej dłoń na sterze państwa to gwarancja przewidywalności, której falujący od lat kraj dramatycznie potrzebuje.Z drugiej strony liberalne elity oraz obrońcy praw człowieka obawiają się ideologicznego odwetu. Keiko przejmuje władzę w momencie, gdy instytucje demokratyczne – sądownictwo, komisje wyborcze i wolne media – są mocno osłabione. Istnieje uzasadniona obawa, że nowa administracja wykorzysta pełnię władzy do politycznego czyszczenia przedpola, umorzenia wszelkich śledztw przeciwko własnemu środowisku i rehabilitacji postaci z dawnego reżimu jej ojca. Co zrobi Keiko? Cały świat patrzy. Czytaj tez: Prokuratorskie zarzuty dla Daniela Obajtka. „Jeszcze raz, dumny jestem”