Przemysł kuleje. Długie kolejki do stacji benzynowych to nie jedyne skutki ukraińskich ataków na rafinerie w kraju rosyjskich agresorów. Odczuwa je także kolej, kluczowa w transporcie ładunków. Najmocniej dotknięte są linie boczne, obsługujące zakłady przemysłowe i kopalnie. Zagrożone są tegoroczne zbiory. Niezależny rosyjski serwis The Moscow Times podał, że operatorzy bocznic przewożących ładunki z fabryk, kopalń i kamieniołomów do głównej sieci Kolei Rosyjskich stanęli w obliczu gwałtownego wzrostu cen oleju napędowego, zakłóceń w dostawach hurtowych i przymusowego przejścia na droższe zakupy niewielkich partii paliwa.Stowarzyszenie operatorów bocznic Promżeldortrans zwróciło się do Ministerstwa Energetyki z prośbą o priorytetowe traktowanie dostaw oleju napędowego do przedsiębiorstw transportu kolejowego obsługujących przemysł. Przekonują, że stawką jest kwestia przetrwania branży. Centrum Europy przypomniało, że wcześniej taki priorytet otrzymały Koleje Rosyjskie.Ponad 80 proc. wszystkich ładunków w Rosji, w tym węgiel, metale, produkty chemiczne oraz wyposażenie armii jest przewożonych szlakami kolejowymi przeznaczonymi do obsługi przemysłu. W pierwszej połowie roku obciążenie tej części sieci Kolei Rosyjskich wyniosło prawie 549 mln ton ładunków.Lokomotowy spalinowe bez paliwaOdjazd każdego pociągu towarowego poprzedzały manewry na bocznicach wykonywane przez lokomotywy z silnikami spalinowymi. Właśnie lokomotywy spalinowe i agregaty prądotwórcze są podstawą w przemysłowym transporcie kolejowym. Te są krytycznie uzależnione od paliwa, w odróżnieniu od lokomotyw elektrycznych, korzystających z trakcji elektrycznej.Promżeldortrans podnosi, że przewoźnicy obsługujący przemysł borykają się z opóźnieniami w dostawach paliwa i problemami z jego zakupem na giełdzie. W niektórych regionach cena oleju napędowego sięgała 150-180 rubli za litr (7,3-8,8 PLN - red.) – ponad dwukrotnie więcej niż na początku roku. W ciągu jednego tygodnia cena potrafiła podskoczyć z poziomu 60 rubli. Paliwo służy nie tylko do napędzania lokomotyw, ale wymaga go także infrastruktura obsługująca urządzenia pomocnicze.Aleksandr Maniachin, dyrektor wykonawczy Promżeldortransu, zaproponował utworzenie wspólnych grup roboczych w regionach z Ministerstwem Energetyki w celu ręcznego określania priorytetów dostaw oleju napędowego do firm kolejowych. Miałoby to zapewnić sprawne funkcjonowanie łańcuchów dostaw.Ukraina paraliżuje rosyjskie rafinerieAgencja Reutera podała, że Rosja straciła około 40 proc. mocy produkcyjnych swoich rafinerii w wyniku ukraińskich ataków. W drugim tygodniu lipca produkcja benzyny spadła do 75-80 tys. ton dziennie, w porównaniu z letnim szczytem popytu dobowego na poziomie 115-120 tys. ton. W czerwcu i lipcu wprowadzono całkowite lub częściowe ograniczenia sprzedaży paliw w 80 rosyjskich regionach, w tym na terytoriach Rosji i nielegalnie okupowanych terytoriach ukraińskich.Rosyjscy przedsiębiorcy i władze części regionów – w tym nielegalnie okupowanego Krymu – alarmują, że poważnie zagrożone są też tegoroczne żniwa. Brakuje paliwa nie tylko dla kombajnów i ciągników, ale też ciężarówek transportujących zboże do punktów skupu i magazynów. Grozi to rozerwaniem łańcuchów dostaw w przemyśle spożywczym, również dostaw pasz dla hodowli zwierząt.By zaradzić niedoborom, Ministerstwo Rolnictwa zaproponowało producentom rolnym tankowanie niskiej jakości oleju opałowego oraz paliw norm Euro-2 i Euro-3. Mimo to Rosji może rozwinąć kryzys żywnościowy, za który odpowiada reżim Władimira Putina.Czytaj także: Rafineria, tankowce. Ukraińcy paraliżują przemysł naftowy wroga