„Pytanie dnia”. Wiceprezes PSL i europoseł podkreślił, że jego zdaniem nie jest to wyłącznie polityczny teatr, a realny konflikt, w którym obie strony walczą o poparcie elektoratu PiS.„Tam jest dużo złej krwi”Gość Justyny Dobrosz-Oracz nie zgodził się z opiniami, że napięcia w PiS są jedynie pozorowane, a skłócone ze sobą środowiska ostatecznie ponownie się porozumieją.– Tam są jednak emocje, tam jest dużo złej krwi. Nie zgadzam się z opinią wielu osób, które twierdzą, że to jest wszystko na pokaz, taki teatrzyk, że wszystko jest ułożone – powiedział. Zaznaczył, że ponownego zjednoczenia polityków nie można wykluczyć, jednak obecnie – jak ocenił – między stronami widoczne są bardzo złe emocje.PSL nie chce sojuszu z ludźmi MorawieckiegoEuroposeł odniósł się także do spekulacji dotyczących możliwego porozumienia PSL ze środowiskiem byłego premiera. Zaprzeczył, by prowadził w tej sprawie rozmowy z Michałem Dworczykiem.– Nigdy nie miałem takiej rozmowy z panem Michałem Dworczykiem – powiedział. Jak dodał, spotykał go jedynie sporadycznie podczas podróży między Warszawą a Brukselą.Hetman przypomniał również, że po wyborach w 2023 roku Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi proponowano stanowisko premiera w rządzie z PiS.– Odmówił grzecznie, bo uważał, tak samo jak i my wszyscy, że nie po drodze nam z niedemokratyczną partią – mówił.„Mamy wygrać własną siłą”Polityk przyznał, że problemy opozycji są korzystne dla każdej koalicji rządzącej, ale przestrzegł przed nadmiernym optymizmem.– Mamy wygrać własną siłą, a nie słabością opozycji – podkreślił.Odnosząc się do słów Władysława Kosiniaka-Kamysza, że politycy PiS mogą „sobie łby pourywać”, Hetman stwierdził, że jest to stanowisko jego ugrupowania. Zastrzegł jednak, że zadaniem koalicji rządzącej pozostaje przekonanie wyborców własnymi dokonaniami, a nie wyłącznie wykorzystywanie kryzysu po stronie przeciwników.Czytaj też: Nie żyje była wiceminister w rządzie Buzka. Stworzyła kasy chorych