Nie chodzi (tylko) o Anioł Pański. W południe rozbrzmiewają dzwony. Tak jest od pokoleń. Ale właściwie dlaczego? Większość odpowiedziałaby zapewne: „bo wtedy odmawia się Anioł Pański”, ale nie jest to cała prawda. Odpowiedź każe się cofnąć o niemal sześć wieków – do oblężenia Belgradu przez wojska osmańskie. Dzwony były środkiem komunikacji od tysięcy lat. Dziś w Europie kojarzymy je niemal wyłącznie w religijnym kontekście. Niemal, bo w wielu kościołach rozbrzmiewają codziennie, o tej samej porze, choć nie ma to żadnego związku z liturgią. Jedni się bili, drudzy bili w dzwonyJuż w starożytnych Chinach, Indiach i na Bliskim Wschodzie służyły do przekazywania sygnałów, wyznaczania czasu i ostrzegania przed zagrożeniem. W średniowiecznej Europie stały się czymś więcej niż elementem religii – wyznaczały rytm dnia, zwoływały mieszkańców na targi i zgromadzenia, a także ogłaszały najważniejsze wydarzenia. Ich dźwięk był jednym z najskuteczniejszych sposobów dotarcia z informacją do całej okolicy.Zwyczaj bijących w południe dzwonów, który przetrwał do dziś, narodził się 570 lat temu. Za sprawą wojny.Lato 1456 roku. Minęły trzy lata od upadku Konstantynopola. Zdobycie stolicy Cesarstwa Bizantyjskiego przez sułtana Mehmeda II odbiło się echem na całym kontynencie. Konstantynopol to mało. Sułtan chciał podbić RzymPo zdobyciu Konstantynopola Turcy snuli plany inwazji na północ. Następnymi celami naturalnie stały się Bałkany i Europa Środkowa. Sułtan Mehmed II myślał nawet o podboju Rzymu, by przypieczętować tryumf nad cywilizacją chrześcijańską. Jedna z legend głosi, że dzwony Konstantynopola zostały przetopione i użyte do produkcji armat użytych przeciwko kolejnym chrześcijańskim krajom.Na drodze Imperium Osmańskiego stanęła Serbia. Muzułmańska armia w 1454 roku zdobyła twierdzę Ostrovica i spustoszyła znaczne części kraju. Na krótko powstrzymała ją odsiecz węgierskiego dowódcy Jana Hunyadyego, ale już rok później druga kampania serbska uderzyła w znane w całej Europie z kopalni srebra i złota Novo Brdo, kilkadziesiąt kilometrów na wschód od Prisztiny. Wszystkich mężczyzn na rozkaz sułtana pozbawiono głów.Zaledwie dwudziestokilkuletni wówczas Mehmed II uchodził za jednego z najwybitniejszych dowódców swojej epoki. Kolejne zwycięskie oblężenia budziły trwogę w Europie. Bombardy, na których opierała się siła rażenia tureckiej artylerii, choć dość prymitywne, skutecznie kruszyły mury średniowiecznych twierdz. Po podporządkowaniu Serbii w latach 1454-1455 kluczową bramą dla dalszego podboju Europy miał być Belgrad. Strategicznie położone miasto-twierdza u zbiegu Dunaju i Sawy nie było łatwym celem. Jedno z najstarszych miast Europy, dziś liczące około 7 tysięcy lat i znane jako stolica Serbii, w XV wieku należało jeszcze do Węgier. Dziś powiedzielibyśmy: Tarcza PołudnieZ armią liczącą około 70 tysięcy ludzi – choć niektórzy historycy szacują, że ottomańskie siły liczyły nawet 100 do 300 tysięcy – na czele której stali jego doborowi żołnierze, janczarzy, w połowie 1456 roku wyruszył na Belgrad, który blokował mu drogę do Węgier. Oblężenie miało kilka etapów. Jako pierwsze sułtan zablokował Belgrad od strony Dunaju łańcuchem łodzi zacumowanych przed zamkiem, a następnie wylądował ze swoimi ciężkimi działami na brzegu za zachodnimi murami. Bombardowanie rozpoczęło się w lipcu i trwało dwa tygodnie. Bez większych efektów.Obrona kluczowego bastionu południowych Węgier przypadła zasłużonemu już wówczas Janowi Hunyadiemu. Wpływowy węgierski dowódca, polityk i szlachcic wziął na siebie koordynację działań obronnych wzdłuż południowej granicy Węgier. Już w maju 1456 r., wiedząc o postępach Turków, zmobilizował siedem tysięcy żołnierzy do kopania zasieków i budowy umocnień pod Belgradem. Widmo Turków zawisło nad Rzymem. Papież ogłosił krucjatęHunyadi nie był sam. Musimy się jednak na chwilę znów cofnąć o trzy lata – do upadku Konstantynopola. W 1453 roku, gdy armia sułtana zajęła stolicę Cesarstwa Bizantyjskiego, w Rzymie nastroje stały się bojowe. Kościół zdecydował się postawić tamę muzułmańskiej ekspansji i urzędujący wówczas papież Mikołaj V ogłosił krucjatę. Ruszyły przygotowania do kontrataku. W ramach przygotowań do oblężenia przez Turków Jan Kapistran, franciszkanin wyznaczony przez papieża do zwerbowania jak największej liczby żołnierzy i zebrać wojenną dziesięcinę, przemierzył Królestwo Węgier i mocarstwa Europy Zachodniej, aby zebrać ochotników. Książęta zachodniej Europy nie kwapili się jednak do tak kosztownej wyprawy. Mimo to zdolny kaznodzieja wzbudził entuzjazm w kilku regionach. Latem 1456 r. pod Wiedniem zgromadziła się nawet kilkutysięczna armia krzyżowców, złożona głównie z Niemców i Czechów, gotowych do walki z niewiernymi. Oddziały te jednak nigdy nie dotarły na pole bitwy z muzułmanami.Większy posłuch Kapistran zdobył na samych Węgrzech. W czerwcu 1456 roku jego armia i siły węgierskie pod wodzą Hunyadiego – liczące łącznie około 45-50 tysięcy żołnierzy – dotarły do Belgradu i zaczęły zajmować pozycje obronne.Strategiczne położenie twierdzy u zbiegu dwóch rzek dawało przewagę. Sprytne posunięcie Mehmeda II, który łańcuchem łodzi usiłował zablokować Dunaj, przewidział węgierski dowódca. Wspierany przez szwagra, dowódcę twierdzy Mihalya Szilágiego, ustawił statki na Sawie na zachód od Belgradu i dalej na północ na Dunaju, poza zasięgiem sił Osmanów. Obaj dowódcy przeprowadzili atak na rzeczną flotę sułtana i pokonali blokadę twierdzy, odzyskując kontrolę nad Dunajem. Zaopatrzenie mogło bez przeszkód płynąć do obrońców Belgradu. To jednak nie wystarczyło, by przełamać przeważającą liczebnie armię turecką. Węgrzy zamiast przejść do kontrataku nadal znajdowali się w defensywie. Po 10 dniach oblężenia, rozwścieczony klęską na wodzie sułtan Mehmed II nakazał frontalny atak na twierdzę. 21 lipca o zachodzie słońca wielotysięczna armia ruszyła na miasto, a pod osłoną nocy przypuściła szturm na mury fortecy.Wycofani na rozkaz Hunyadiego Węgrzy ukryli się w twierdzy, gdy janczarzy plądrowali puste ulice. Wykorzystując uśpioną czujność Turków, atakowali małe grupy, mordując wszystkich napastników.Gdy sułtan nakazał odwrót, obrońcy podpalili przygotowane drewniane chrusty i smołę, zrzucając je na janczarów z murów twierdzy. Ściana ognia przedzieliła armię, przechylając szalę na korzyść Węgrów. Sułtan wysłał do walki 6 tysięcy świeżych żołnierzy, ale nie zdołali oni pokonać Hunyadiego. Oblężenie się odwróciło. ***O co chodzi z tymi dzwonami? To dlatego biją w południePotyczce na Bałkanach bacznie przyglądał się Rzym. Papież Kalikst III – kluczowa postać dla tej historii – objął tron w kwietniu 1455 r. po śmierci Mikołaja V i kontynuował jego krucjatę przeciwko Turkom. Nie spoglądał zresztą jedynie na Belgrad. Na początku 1456 r. utworzona na jego rozkaz flota pod wodzą kardynała Trevisano wypłynęła z Neapolu i stoczyła zwycięską potyczkę z Turkami pod Lesbos.Słysząc o szturmujących Belgrad janczarach, Kalikst III wydał rozkaz bez precedensu. Przywódca Kościoła łacińskiego nakazał bicie we wszystkie dzwony w południe, aby dodać otuchy żołnierzom. W liście do duchownych wzywał do odmawiania modlitw za walczących z inwazją chrześcijan, a wiernych kusił odpustami. Bicie w dzwony miało w szczególności towarzyszyć południowej modlitwie Anioł Pański w intencji miasta, które mogło zdecydować o losach Europy. ***Czy pomogły modły słane z całej Europy, czy determinacja obrońców Belgradu, czy błędna taktyka rozwścieczonego niepowodzeniami Mehmeda II, czy splot wszystkich okoliczności – klęska sułtana pod Belgradem stawała się faktem. Podbudowani odparciem ataku na twierdzę żołnierze Hunyadiego i ochotnicy franciszkanina Kapistrana przypuścili obławę za odwracającymi się janczarami. Walki przeniosły się do obozu Turków, gdzie doradcy Mehmeda II prosili go, by wycofał się z pola bitwy. Ten jednak nie zamierzał się poddawać. Osobiście dołączył do walczącej armii, co na krótko podniosło morale najeźdźców, którzy zdołali wyprzeć Węgrów z własnego obozu. Sułtan został jednak raniony w walce. Źródła są tu mało precyzyjne: jedne podają, że trafiła go strzała, inne – że został ugodzony bełtem. Jeszcze inna z legend głosi, że to sam dowódca obrony Belgradu Jan Hunyadi ranił Mehmeda II. Nagła śmierć węgierskich bohaterówJedno jest pewne: oblężenie Belgradu upadło. Po porażce wojska osmańskie wycofały się w pośpiechu do Sofii w Bułgarii ze stratami liczącymi (tu znów rozbieżności są istotne) od 20 do 50 tysięcy żołnierzy. Obrońcy planowali pogoń za Turkami, by na dobre przegonić ich z Bałkanów, ale kontratak nie nastąpił. W obozie pod Belgradem, krótko po spektakularnym zwycięstwie, wybuchła epidemia dżumy. Sukces drogo przypłacili przywódcy zrywu. Jan Hunyadi zmarł na zarazę trzy tygodnie później w Zemunie (dziś jedna z dzielnic serbskiego Belgradu), 11 sierpnia 1456 roku. Jan Kapistran zmarł krótko po nim – w październiku 1456 r. Sułtan mimo tej klęski został zapamiętany jako wybitny dowódca i zdobywca Konstantynopolu, który położył podwaliny pod złoty wiek Imperium Osmańskiego. Dobitnie świadczy o tym jego przydomek, który po dziś figuruje w encyklopediach: Mehmed II Zdobywca. Zwycięstwo krzyżowców pod Belgradem – tu historycy są nadzwyczaj zgodni – nie zakończyło tym samym ekspansji Osmanów. Spowolniło ją jednak o kilkadziesiąt lat. Belgrad został zdobyty dopiero w 1521 r. przez prawnuka Mehmeda II – Sulejman I. Kres położył dopiero Jan III SobieskiW ciągu kilku lat pod muzułmańskim naporem padły Węgry, co przypieczętowała w 1526 roku bitwa pod Mohaczem, która zakończyła się śmiercią Ludwika II, króla Węgier, i pogrążeniem królestwa w wojnie domowej.Muzułmańska ekspansja w Europie trwała z powodzeniem do oblężenia Wiednia w 1529 r., pierwszej próby zdobycia miasta przez Imperium Osmańskie, do której sułtan Sulejman I wysłał 100-tysięczną armię. Oddziały obrońców liczyły pięciokrotnie mniej, mimo to udało się odeprzeć atak. W 1672 r. Turcy uderzyli na Polskę, w wyniku czego zdobyli Kamieniec Podolski i zajęli Podole. Punktem zwrotnym była druga próba zajęcia Wiednia w 1683 r., znana u nas jako odsiecz wiedeńska. Decydująca bitwa została rozegrana na przedpolu miasta 12 sierpnia między wojskami polsko-cesarskimi pod dowództwem króla Jana III Sobieskiego a armią Imperium Osmańskiego pod wodzą wezyra Kara Mustafy. Trwająca od trzech wieków ekspansja została powstrzymana na dobre. Osmanowie nie zyskali już dalszych terenów w Europie i nigdy więcej nie podjęli próby zdobycia Wiednia.***Imperium Osmańskie ostatecznie upadło dopiero w latach 20. XX wieku. Zwyczaj bicia dzwonów w południe zapoczątkowany podczas oblężenia Belgradu przez papieża Kaliksta III przetrwał wojny, reformację, rozbiory, rewolucje i dwie wojny światowe. Jest tak dawny, że dziś niewiele osób pamięta, skąd właściwie się wziął.Choć papież ogłosił swoje wezwanie do modlitwy i uderzania w dzwony jeszcze w początkach lipca 1456 r., podczas walk z armią Mehmeda II, to jego bulla (dokument zawierający najważniejsze decyzje Kościoła) została opublikowana dopiero 29 lipca, krótko po bitwie. Dlatego też sama tradycja, która trwa na Węgrzech i w wielu krajach chrześcijańskich do dziś, jest powszechnie uznawana za upamiętnienie samego zwycięstwa.Zobacz także: Kobieta w biznesie w patriarchalnym kraju. „Nie wierzono, że to ja decyduję”