Joanna Mucha w „Gościu poranka”. – Będzie wysyp haków z jednej i z drugiej strony. Jeśli pomyślimy o tym, że przez osiem lat razem rządzili i pracowali w tych samych ministerstwach, to mają taki zasób wiedzy i haków, że będziemy się o tym wszystkim dowiadywali w najbliższych dniach – powiedziała w „Gościu poranka” w TVP Info posłanka niezrzeszona Joanna Mucha. Była członkini Polski 2050 i klubu parlamentarnego tej partii skomentowała rozłam w PiS. We wtorek, 28 lipca, zbierze się Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości, który oficjalnie zatwierdzi skreślenie z list wszystkich polityków, którzy nie zastosowali się do ultimatum prezesa Jarosława Kaczyńskiego i nie zrezygnowali z działalności w stowarzyszeniu Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego. Prawdopodobnie tego samego dnia otoczenie byłego premiera założy nowy klub parlamentarny.Prowadzący „Gościa poranka” Mariusz Piekarski poprosił posłankę Joannę Muchę o komentarz do konfliktu w PiS.– To wojna absolutnie na serio. Myślę, że nadal trwa jeszcze walka o każdą duszę. Jeszcze Kaczyński próbuje, moim zdaniem, przekupywać różnych ludzi. Natomiast to jest autentyczne, to jest prawdziwe, co nie oznacza, że przed wyborami lub po nich nie ma szansy na to, żeby się połączyli. To też się może zdarzyć – powiedziała Mucha.„Nie współczuję Morawieckiemu”– To nie jest ustawka. Co więcej, uważam, że ten konflikt wynika z bardzo dużych różnic programowych między tymi dwiema częściami. Dzisiejsza scena polityczna wygląda w ten sposób, że Grzegorz Braun „rzuca kamieniem”, biegnie za tym Konfederacja, a za nią zaczął biec PiS. I niestety Przemysław Czarnek, kandydat tej partii na premiera. I niestety również nasza strona demokratyczna od czasu do czasu też za tym kamieniem podąża. Natomiast ta druga część w PiS-ie uważa, że ta strategia jest niedobra, i słusznie. Rzeczywiście mają oni podstawę programową, żeby bardzo wyraźnie różnić się od PiS-u. Wydaje mi się, że właśnie te kwestie, które są najważniejsze dla Brauna, czyli m.in. antyukraińska narracja, będą najbardziej różniły „stary PiS” od „nowego PiS-u” – stwierdziła posłanka. Mucha została zapytana, czy współczuje Mateuszowi Morawieckiemu, któremu politycy PiS wypominają m.in., że był „człowiekiem drugiej strony”, doradcą Donalda Tuska, a nawet sugerują, że działa na zlecenie Niemiec.– Nie współczuję. To było wszystko absolutnie przewidywalne. Ja nawet mogę powiedzieć, jakie będą narracje jednej i drugiej strony. Pierwsza będzie mówiła, już mówi, że rząd PiS był świetny, tylko premier był nie do końca dobry. Druga strona, czyli strona Morawieckiego, powie: „To był świetny rząd, był wspaniały premier, tylko nie wszystko mógł zrobić, bo Kaczyński mu przeszkadzał”. To są te dwie narracje, które teraz będą grane. Polityka światowa w ogóle zmieniła się w politykę narracji i dzisiaj plemiona polityczne dzielą się wyłącznie narracyjnie. Teraz możemy to oglądać jak w laboratorium – dodała Mucha.„Będzie wysyp haków”– Ataków będzie więcej. Będzie wysyp haków z jednej i z drugiej strony. Przecież oni mają o sobie ogromną wiedzę. Notabene takim wcześniejszym laboratorium był rozpad mojej partii, czyli Polski 2050, gdzie również mniejsze haki na siebie wypływały. To samo wydarzy się teraz. Jeśli pomyślimy o tym, że przez osiem lat razem rządzili i pracowali w tych samych ministerstwach, to mają taki zasób wiedzy i haków, że będziemy się o tym wszystkim dowiadywali w najbliższych dniach – powiedziała posłanka w „Gościu poranka”.Prowadzący zapytał, czy konflikt w PiS może doprowadzić do ujawnienia nowych dowodów dotyczących nieprawidłowości z czasów rządów Mateusza Morawieckiego.– Myślę, że mogą być nowe dowody. Jest tutaj parę tropów, bo widzimy, że prokuratura przyjęła ostatnio bardziej aktywną formę działania. Tak, myślę, że uzyskamy dużo nowej wiedzy – podkreśliła Mucha. „Morawiecki może liczyć na 8-10 proc.”– Ja oceniam, że nowa partia Mateusza Morawieckiego – bo nie mam wątpliwości, że taka powstanie – może liczyć na 8-10 proc. poparcia do czasu wyborów. Uważam więc, że ma bardzo duży potencjał wzrostu. Jeśli Morawieckiemu uda się utrzymać świeżość tej partii – a przez półtora roku do wyborów będzie to bardzo trudne – może być postrzegany jako rozwiązanie, którego Polacy szukają. Szukają kogoś, kto w końcu zacznie naprawiać Polskę. Jeśli w tym czasie nie pojawi się prawdziwie centrowy, demokratyczny projekt, to rzeczywiście Morawiecki ma szansę przyciągnąć sporą część elektoratu, także demokratów – powiedziała.Mucha została zapytana, czy możliwa jest współpraca Mateusza Morawieckiego z Szymonem Hołownią.– Wiem, że w tej chwili dużo dzieje się w Polsce 2050. Nie chcę przesądzać, jaki będzie efekt tych wszystkich przetasowań, które tam zachodzą. Zostawmy to moim byłym kolegom. Nie wykluczałabym, że sam Szymon Hołownia może rozmawiać z Morawieckim. Natomiast jeśli chodzi o moich kolegów z klubu, to tutaj znak zapytania jest znacznie większy. Gdyby Szymon Hołownia zdecydował się na taki ruch, myślę, że tylko niewielka część klubu poszłaby za nim – stwierdziła posłanka. „Człowiek bez właściwości”Zapytana, czy sama chciałaby dołączyć do środowiska Morawieckiego, odpowiedziała:– Ja zawsze określałam Mateusza Morawieckiego jako człowieka bez właściwości, człowieka, który jest w stanie powiedzieć wszystko i zrobić wszystko, zależnie od okoliczności. Tacy ludzie nie powinni być przywódcami politycznymi. Natomiast obiektywnie oceniając, uważam, że jest w stanie uwieść część elektoratu. Poza tym ciągną się za nim sprawy, moim zdaniem kryminalne, i to grube. RARS to nie jest tylko jedna sprawa – tam jest kilka różnych wątków, kilka różnych afer. To człowiek, który w sposób absolutnie bezwzględny był w stanie sięgać do zasobów publicznych po to, żeby zbudować sobie bezpieczeństwo finansowe na czas tworzenia własnej partii. Prowadzący zwrócił uwagę, że przeciwnicy Morawieckiego twierdzą, iż odszedł z PiS, aby zbudować ofertę dla Donalda Tuska i strony demokratycznej oraz mieć kartę przetargową na wypadek odpowiedzialności karnej.– To nie jest wykluczone, że jest to pewnego rodzaju gra, czyli ubezpieczanie własnego bezpieczeństwa prawnego. Co więcej, moim zdaniem Morawiecki stara się zbudować sobie taką pozycję, aby po przyszłych wyborach być partią środka, która będzie mogła stworzyć koalicję zarówno z prawą, jak i z lewą stroną. Nie wykluczam więc, że chce być osobą decydującą o kształcie przyszłej koalicji. To może mu się udać. Jeśli po stronie demokratów nie będzie odpowiedniego ruchu, może stać się osobą decydującą o przyszłej koalicji – dodała Mucha.– W tej sytuacji prezydent Karol Nawrocki uzyskuje bardzo duże możliwości oddziaływania. Chcę przypomnieć, że to prezydent wskazuje premiera, więc po ewentualnych wyborach może być jeszcze wiele zaskoczeń. Cały czas nie wykluczam, że prezydent wskaże pana Boguckiego jako pierwszego kandydata na premiera i to on będzie próbował budować wokół siebie koalicję. Naprawdę wiele ciekawych rzeczy może się wydarzyć. Prezydent jest człowiekiem zachłannym na władzę i będzie robił wszystko, żeby tę władzę rozszerzać – powiedziała.Czytaj także: „Im szybciej się rozpadną, tym lepiej”. Tomczyk o kryzysie w PiS